O NIEMANIU SIŁY


Może faktycznie ta kuracja odchudzająca tasiemcem to nie jest takie znowu hop siup. Właśnie przeszłam kuracje odchudzającą znacznie mniejszym (acz, podejrzewam, bardziej licznym) stworzonkiem i ledwo stoję na nogach. Ledwo. W dodatku mogę jeść tylko suchy chleb i pić colę zero, nic innego nie wchodzi w grę (jak koń! N. powiedział dziś rano, że nasz – potencjalny – koń miałby na imię Klemens, bo to piękne staropolskie imię dla konia; Klemens??? Tak miał na imię mój promotor!).


Nie, nie mam gorączki. Miałam, ale Zebra mnie wyleczyła (z gorączki i wszystkich innych przypadłości). Wisiała nade mną z elektrolitami i szczegółowym, naukowym opisem zastrzyków z witaminy B12, którego miałam zostać beneficjentem, jak mi objawy nie miną w określonym czasie. Podobno mało co jest w stanie przebić zastrzyk z B12, może amputacja kończyny bez znieczulenia.

Straszne mam zaległości, tymczasem na Long Island podobno grasuje seryjny morderca!… Zupełnie nie mam jeszcze na to siły.


0 Replies to “O NIEMANIU SIŁY”

  1. kod: wodzo (hmm…)

    Ja bralam fibs i kokarboxylaze (miodzio jak dostanie sie z zyle przypadkiem zamiast w miesien, ale witaminy jednak lepsze) i to nielegalnie sprowadzone (jedno z Paryza, drugie z Moskwy). Takie czasy to byly…

    I jak tam, Barbarello, juz lepiej?

  2. mnie załamali ludzie. ale smęcić nie będę, przeżyję i to.
    może i tasiemiec nienajlepszy wybór. ostatnio słyszałam, że piorunujący efekt bez żadnych wyrzeczeń daje rozstanie z facetem, ale i to nie dla każdej dobre rozwiązanie.
    bo w sumie lepiej nie mieć tłuszczu czy faceta?

    z drugiej strony zawsze można się dorobić nowego ( i tł. i f. 🙂 )

  3. Otóż przyjmowałam swojego czasu w dupę Vit B12 z kokarboksylazą (cokolowiek to jest), naprzemiennie z Vit B12 – co drugi dzień.
    Było bosko.

  4. Masz racje! (nie ogladam/czytam o tym sporcie, stad moj brak :))

    Mnie sie Klimek i Klemens nie podoba, ale dlugo nie podobal mi sie tez Franek, Stas i Janek, a teraz bardzo, wiec moze i na Klimka przyjdzie pora 🙂

  5. No przecież nasze dobro narodowe z kategorii „skoki narciarskie” zwie się Klemens Murańka (kiedy był młodszy zwano go medialnie Klimkiem, lecz w tym roku media uznały, że urósł i nie wypada tytułować go już Klimkiem). Imię śliczne!

  6. Powrotu do zdrowia! A tak serio to podziwiam cie, ze mimo dogodnosci i niedogodnosci losu, chorob, wyjazdow, premier itp. masz czas zeby jakos raz w tygodniu albo chociaz raz w miesiacu napisac co u ciebie slychac. Prawie od poczatku czytam wszystkie lejdis ale te ‚inne’ strasznie olewaja fanow.W zasadzie to ostatnio wchodze tylko na ciebie. Dzieki 😀

  7. Moj dziadek tez nosi to imie. Ciekawe, ilu chlopcow/mezczyzn w wieku ponizej 40 lat nosi to imie. Moze kon (potencjalny kon) ma zwiekszyc populacje tego imienia. Albo jego polularnosc 🙂

  8. o nie po raz drugi!! rzeczony dziadek był najlepszym dziadkiem na świecie! a ja wietrzę tu spisek mający na celu zdeprecjonowanie pamięci po moim dziadku. może i Mu nie ubędzie (dziadkowi), ale nie czuję się do końca przekonana

  9. Ja też!Jak nzwiecie go Wamp. Prawdziwego szmpana.

    Ale moze chodzi o to, że rzeczony dziadek nie był miły i dlatego szkoda tego imienia dla konika, co?

    PS. I ja lezę i umieram, nie jelitówki, ale tez bezlitosne stworzonko.

  10. No i ubędzie temu dziadkowi od jednego konia?… (Potencjalnego na dodatek). Przeciez koń to jest bardzo pozytywne zwierzę. Jakby ktoś chciał kobyłę ochrzic „Anka” to jeszcze bym pojechała z flaszką szampana.

  11. Raczej Grypiki Jelitówki…

    (Prawda, jak „jelitówka” poetycko brzmi?… „Słońce zachodziło, a w lekkim powiewie wieczornego wiatru krązyły nad jeziorem jelitówki, błyskając tęczowymi skrzydełkami”)

  12. No,B12 w dupsko to jest czad:-)do dziś mam ubytki w „mięśniu”pośladkowym(dodam w tym miejscu,iż mięsień w moim przypadku to zajebisty eufemizm)Nie mam nic do czytania….:-(same poradniki ludzie piszą….a mnie już nikt nie pomoże:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*