PAS UTRACONY


W Wigilię przemówiła Szczypawka (dość ostrym tonem!).

Ja oczywiście usłyszałam, ze powiedziała „MAMO”.

Zebra stwierdziła, że jestem głupia głucha sowa, bo Szczypawka powiedziała „MAŁO” (faktycznie, miało to więcej sensu, bo akurat było w trakcie degustacji potraw wigilijnych, konkretnie – końcówki od pierogów chyba były grane).

N. powiedział, że tylko on rozumie psa, my jesteśmy głupie, a Szczypawka powiedziała „MASŁO”, co następnie udowodnił empirycznie (zjadła chyba z pół kostki).

Jestem wielkim worem wypchanym świątecznym jedzeniem. Żebra mi trzeszczą.

Przeczytałam „Listy na wyczerpanym papierze” i przeraża mnie w tej książce jedno. Przypisy. Jeśli współczesnemu czytelnikowi trzeba dać przypis, co to jest negliż oraz kim są Krzysztof Komeda i Sławomir Mrożek, to ten świat nie zmierza w dobrym kierunku.

Pada białe gówno, a jutro do Madrytu! N. będzie pracować, a ja – włóczyć się po knajpach… To jest – oczywiście, chciałam powiedzieć, że wybieram się do Thyssena, naturalnie.

(Ciekawe, kto nas spakuje, bo ja się nie mogę zgiąć w pasie, tzn. w JAKIM PASIE?… Kiedyś miałam pas, mój Boże!…).

0 Replies to “PAS UTRACONY”

  1. Teatr Stary, Kraków. Nie niebieska sukienka tylko blogi.pl kolego. Akurat Barbarelle reżyserował kto inny. Ta pani, która gra B. to jest wspaniała! Cała reszta również jest świetna, jednak mnie najbardziej przekonała B, stąd właśnie znam jej blog. B jest mniam mniam

  2. No może chciał, a nie zrozumiał, w końcu to jednak facet jest… tak czy siak.
    Ale jak ja nie rozumiem Biblii tak do końca, to się kurna mania, za wystawianie jej nie biorę, tak?!!!!???

  3. Jest, jest w Teatrze Starym w krakowie – Niebieska sukienka sie nazywa, scenariusz napisał Poniedziałek, ale mam wrazenie, że niewiele zrozumiał Z Barbarelli 🙁 niestety… ale to może ja się mylę…

  4. Barbarello, czy wpadła Ci w ręce ksiażka „PRL na widelcu”?
    P.S. Kiedyś pisałaś o nazwach bułki paryskiej.
    P.S. Lektura doskonała, acz dziwna, jak kiszka (kaszanki nie produkowano z braku kaszy) gdzie kaszę zastąpił ryż. czytam nie ze łzą wzruszenia w oku z tęsknoty za czasami mojego dzieciństwa, ale pękam ze śmiechu. :-))))Może to zła reakcja, ale inaczej nie umiem.

  5. Wy nawet nie wiecie jaka ta Krokodyl jest… niesamowita! A jako Ciotka chrzestna to juz w ogóle :))).
    Na razie nic więcej nie napisze, bo wzruszenie mi nie pozwla.
    Krokodylu! :**

  6. to jak juz taka wypchana pierogami jestes, to jak jeszcze osmiorniczki i inne apetyczne tapas pomiescisz? to znaczy WIEM, ze pomiescisz, ale pamietasz – Monty Python – Mister Fat – maly mietowy oplateczek…?

  7. Siedzę w biurze i spodnie przecinają mnie na pół.Jestem laluś,bo już absolutnie nic nie zjem.Dobrej zabawy w Madrycie.

  8. ja miałam przyjemność uczyć się na MBA z amerykańskich książek.I przy jakiejś knidze z finansów było dokładnie napisane,jakie klawisze po kolei wcisnąć na kalkulatorze,żeby otrzymać wynik dodawania.

    ps.kod su(o)ko…no żeby tak od razu po imieniu? 😉

  9. Tak, mi się podobał przepis Marthy Stewart na zupę: składniki: „papryki bez szypułek, włókien i nasion, pokrojone na kawałki (1,25 cm), 2 buraki (0,5 kg), przycięte, obrane i pokrojone na kawałki (1,25 cm),…” Potem się składniki gotowało i …. miksowało. :-)))

  10. Z tymi przypisami to tak po amerykańsku :/
    Bryson pisał o tym kiedyś w swoich felietonach o USA, że w ichnich gazetach na porządku dziennym są takie rzeczy jak np. „Londyn (w Wielkiej Brytanii)”.
    Po lekturze tych felietonów zastanawiam się, jak Amerykanie z tym swoim ogłupieniem mogą wymyślać tyle rzeczy, ale przecież naukę napędzają tam imigranci.

  11. Jeśli autorem przypisów jest ta sama osoba co w „Galerii potworów” (Daniel Passent passe), to ja Ciebie rozumiem, bardzo! Np. przypis kto to Wielki Gatsby. Gość tłumaczy nawet dowcipy. Nie wiem, jak z tym taaam Agnieszce Osieckiej, chyba się wierci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*