O WiElKIEJ PRZEGRANEJ


N. od rana chodzi z zaciśniętymi ustami. Myślałam, że to dlatego, że znowu za długo spałam, ale okazało się, że Pudzian przegrał.

– Uciekł z ringu! Wyobrażasz sobie?…

Szczerze?… Nie wyobrażam sobie (to tak, jakby wyobrażać sobie pędzącego mamuta). Strasznie mi przykro, kochałam się kiedys w Pudzianie, ale ostatnio Hanka mi kazała przestac. „To już nie ten sam Pudzian” – powiedziała. I dodała, że odbiła mu sodówka i nie jest już taki czarujący. Musze się Hanki słuchać, bo jest starsza (buahahahahah).

No ale N. przeżywa. Żeby odreagować, warczy od rana kosiarką (miałam się do niego nie odzywac do końca zycia, bo wczoraj urżnął wszystkie margerytki, ale zjadłam kanapke z pasta z wedzonej ryby i troche mi przeszło).

Świat nie przestaje mnie rozczarowywać, odkąd dowiedziałam się, że to Schumacher jest Stigiem, wszystko zmierza w jakims niezbyt wyraźnie określonym kierunku, którego chyba nie aprobuję.

W pracy po prostu szał: rury z kevlarem. Podobno zmienią świat. Nic nigdy nie będzie takie samo.

N. każe mi czytac „Harvard Business Review”, podczas gdy ja wolałabym jednak sudoku. Uparcie powtarzam, ze ja się do biznesu nie nadaje (bo Bóg mnie stworzył do miłości), ale nikt mnie nie słucha. Nawet własny pies mnie ni e słucha. A drugi pies, przygarnięty…

(mówiłam, jak moi rodzice przygarnęli jamniczkę? Którą ktoś wywalił z samochodu na ulicy, z tyłu ogródka? Kocham ludzi. Jamniczka dość wiekowa, z siwym pyszczkiem, jechało jej z pyska i trzeba było ściągnąć jej kamień z zębów, ale najlepsze było, jak się przedstawiła. Bo nie wiedzieliśmy, jak do niej wołać i zaczęliśmy wymieniać imiona – przy „Zuzia” pies cały stanął na baczność i pokiwał głową)

… no więc, Zuzia zeżarła wielkiego pączka z ajerkoniakiem (no bo kto kładzie na kanapie pączka???) i trochę się martwiliśmy, czy a) się nie upiła, oraz b) czy jej wątroba wytrzyma. Ale wytrzymała. W sumie to przecież jamnik. Gdyby zjadła, bo ja wiem, parę skórzanych garniturowych butów albo opakowanie Kreta do rur, to można by się martwić.

Idę po herbatę, bo wypiłam od rana zaledwie trzy.

0 Replies to “O WiElKIEJ PRZEGRANEJ”

  1. nbsxl:”niedobrze,Siostry ze xl” ?np :))

    pewnie, ze niedobrze jak w mózgu brak implsów! rozmiar nie ma aż takiego znaczenia…

  2. Rosemary, pięknie to ujęłaś.
    Idziemy do łóżka ze Stigiem, a budzimy się z Shumacherem, że tak sobie pozwolę strawestowac „Gildę”.

  3. Toż to całkiem normalne, że każda torba i każde pudełko, zaznaczam KAŻDE (niezależnie od rozmiaru) jest dla kota!

    Tak jak i świeże pranie czy prasowanie, szczególnie białe i czarne 🙂

  4. No właśnie dlatego, spodziewałam się w to białe wdzianko skrywa pięknego rycerza, a tam Schumacher. Czyli w sumie jak to w życiu.

  5. Co to za bzdety z tym Schumacherem? O co chodzi? Wy to sledzicie?
    Wystarczy ze tak okołó raz w m-cu przez Kubicę piszę pozew rozwodowy (teraz tylko wznawiam).
    Obejrzałam sobie tego Schumachera w Wikipedii, niespecjalny, dlaczego ma łamac serce? ?? ?? ??

  6. Ja mam dwa przygarnięte – rudą kotkę Jadźkę, ale u niej z imieniem nie było problemu, gdyż była wówczas prawie ślepym kocięciem w szczelnie oklejonym pudełku. Pies natomiast prawie amstaf, o rudym również umaszczeniu, miał ok dwa lata, jak go przygarnęliśmy wyrzuconego z samochodu (widać to ulubiony sposób urlopowania zwierzęcia w niektórych kręgach). zareagował na imię Blejki. Nie będziemy się przecież z nim sprzeczać o szczegóły. Ponoć psy to daltoniści.

  7. Ni chce sie tagrowac, ale moj kot plci meskiej byl fetyszysta damskich torebek – jak tyko jakas dorwal, nie daj Boze otwarta, na ziemi stojaca – od razu do niej wchodzil. A oczy mowily – „moja”.

  8. Tak???? To ja nie wiedziałam!!!!
    Najbardziej bym chciała, żeby to był któryś Fin. Oni jeżdżą na zaboj. Kimi zawsze był moim faworytem – albo dojechał po medal, albo rozwalal samochód.

  9. To ja sie tu na ogol raczej nie odzywam (jak Cie czytam juz 2 lata to sie jeszcze nie odezwalam w sumie) ale musze Ci powiedziec co by Ci nie bylo tak zbyt nieukierunkowanie: otoz z tym Schumacherem to wcale nie prawda do konca, poniewaz chlopaki z TG juz kiedys zrobily taki numer, ze udawali, ze teraz demaskuja Stiga. A potem sie przyznali, ze to taki zarcik byl. I teraz tez juz sie nieco podroczyli, ze moze ten Schumacher to jednak nie byl nigdy Stigiem…a teraz to juz na pewno nie jest i znowu nie wiadomo. Takze caly czas mumia w kasku jest owiana mgla tajemnicy (tak jak nutka dekadencji, czy ktos jeszcze pamieta ta reklame?!). No. To tyle. Chcialam tylko sprostowac, bo co masz byc taka niekukierunkowana 😉

  10. Mija pół roku od kiedy Cię przeczytałam, więc wolno mi z okazji (pół)rocznicy napisac to co własnie powiem: kocham Cię Barbarello! jestes wyjątkowa.

    Zatem prawdę napisałaś o tym, po co Cie Pan Bóg stworzył.

  11. „Odpadła żelazna faworytka YCD”? Jedyne co mi przychodzi do głowy, to odpadnięte nity, spawy, podkładki albo inne mocowania przy stawianiu konstrukcji. Owszem, bywa to przykre, jak trzeba np. wymienic całe przęsło, ale bez przesady.

  12. Teraz nic już nie będzie takie samo. Dla równowagi musi odpaść Twoja żelazna faworytka w YCD. Dopiero wtedy będziesz w stanie zrozumieć, co on czuje.

  13. Tak mi się wydaje, że coś chyba musi być z tymi przygarnianymi stworzeniami. Nasz Grafiś (przygarnięte kocię męskie było grafitowe, teraz zrobił się czarniutki) ma straszną słabość do frędzelków, wstążeczek i tasiemek.
    Jak dotąd pożarł ze 2 metry wstążki atłasowej (cienkiej niebieskiej), kilka frędzli z szalika, kawałek wstążki z kalendarza, która niniejszym stała się nieprzydatna do zaznaczania dat.
    Biorąc pod uwagę, że ma dopiero rok, a my staramy się być czujni (od tych pierwszych 2 metrów) to i tak chłopak nieźle rządzi 🙂

  14. Pisałam już może, że Cię kocham? Nie? To teraz piszę! A za przygarniętą jamniczkę kocham Cię jeszcze bardziej!! Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*