KOLEJNOSC LEKTUR

 

Elegancka pani domu czyni manikiur.

No wbiłam sobie cążki tak centymetr w mięso, nie więcej doprawdy. Filet z palca wskazującego w lekkim sosie curry.

 

Trzecia część Larssona spokojniutko sobie od piątku leży. Bo okazało się, że mam zaległą Marian Keyes („This Charming Man”), którą kupiłam PÓŁ ROKU TEMU, położyłam na biurku i… Nie wiem, dlaczego jej nie przeczytałam. COŚ SIĘ ZE MNĄ DZIEJE NIEDOBREGO.

 

Nie jest to Marian Keyes lekka, łatwa i przyjemna. Nie, nie. Jest o alkoholizmie. O przemocy domowej. O tym, że politycy to wynaturzeńcy (taka prawda). Tylko, że do tego wszystkiego Marian dorzuciła swoje poczucie humoru, opisy irlandzkiej prowincji, no i jej zwykłe akcje, w stylu – zlitujesz się nad jednym transwestytą, a za chwile masz ich pełną chałupę (z tym, że właśnie nie „transwestyta”, tylko „cross-dresser”; cross-dresserzy są heteroseksualni).

 

Trochę skandynawskie dziewczyny, choćby nie wiem jak bystre, mogą czyścić irlandzkim buty (plasterkiem norweskiego łososia).

 

Kicham. Zmarzłam na cmentarzu (tradycyjnie).

 

0 Replies to “KOLEJNOSC LEKTUR”

  1. A ja nie wiem Moje Drogie Siostry czy slowa tradycja w odniesieniu do cmentarnych zaszlosci 1listopadowych (z marznieciem wlacznie) to jeszcze mozna wogole uzywac gdyz kosciol katolicki np to najwyrazniej idzie z postepem i osiagnieciami (acz glownie chyba jednak chodzi o oszczednosci) -podczas procesji w Oltarzewie ksiadz w kadzielnicy mial UWAGA UWAGA kadzidelko sandalowe sic! Ale skucha.. Zapach koscielnego kadzidla zawsze byl dla mnie czyms TRADYCYJNYM magicznym tajemniczym uduchawiajacym LISTOPADOWYM a tymczasem z przeproszeniem wszystkich przytomnych DUPA BLADA (OJ BARDZO) tym razem-zapach skadinad bardzo przyjemny ale raczej dosc niestosowny -no ruja i alkowa czy cos- i …i jestem tak zawiedziona i oszukana jakas ze musialam sie wyzalic. Sory. Buu. 🙁

  2. ja jestem jakos tak przy 300 trzeciej czesci Larssona no i nie wiem, jakos mnie nie jeszcze nie wciagnal,a 1 i 2 przeczytalam na jednym wydechu.

  3. A „Wakacje Rachel”? O uzależnieniach jako takich?
    Mimo że pobyt w ośrodku opisany jest z lekkim przymrużeniem oka („A gdzie jest skrzydło dla gwiazd?”), to jednak zrobiła na mnie wrażenie. Duuuuże.

  4. Ja przy trzeciej czesci Larssona utknelam w polowie, co nie przestaje mnie zadziwiac, bo pierwsze dwie pochlonelam czytajac po 10 godzin dziennie i chodzac po domu z obledem w oczach. Co do Marian, to moge tylko napisac: prawda?? Ona jest taka.. niejednoznaczna i dlatego ja uwielbiam. A w ogole, to ja juz przeczytalam „The brightest star in the sky” i strasznie mi sie podobala, rowniez mimo podskornego smutku. I zazdroszcze tym, ktorzy maja ja jeszcze przed soba…

  5. Ja Ją uwielbiam.Nigdy nie zapomnę mamy Walsh jak posmarowała się samoopalaczem na pomarańczowo,albo jak siostry się straszyły przez baby foon,albo Elizabeth Ardent,albo mutro z forek…Albo Meredia zwana też Corall lub Daphne.

  6. Skoro Larson lezy to uważaj, ja przy kasie byłam już na 32 stronie 😉 I ostrzegam-rozkreca się po prawdzie kole 400str, za to potem…. nie ma opcji że się oderwiesz

  7. O to to, przy „Anybody out there” uryczałam się po pachy.. Zresztą wszystkie jej książki traktują o różnistych problemach dość ciężkich, ale sytuację ratuje humor:)

  8. Jęśli miało być tradycyjnie, to koniecznie trzeba wyciągnąć futro z lisów srebrnych i czapę do kompletu. Wtedy się nie marznie i rodzina widzi, że nam się wiedzie, co nie?

  9. o, „Lucy Sullivan is getting married” tez bylo o alkoholizmie. swoja droga, tytuly Marian ma zawsze lajtowe, a ksiazki wcale takie nie sa. wcale a wcale. przy ‚anybody out there’ plakalam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*