O MĘŻCZYZNACH JAKO TAKICH I JEDNEJ MAŁEJ DZIEWCZYNCE

 

W dzisiejszym odcinku naszych rozmyślań nad naturą Wszechświata zajmiemy się pytaniem, do czego nadają się mężczyźni.

 

Otóż, mężczyźni najbardziej na świecie nadają się do ZNIKANIA.

 

Istota życia mężczyzny jest ZNIKANIE, rozumiane jako szeroko pojęte spierdalanie z domu w każdym możliwym momencie, pod każdym możliwym pretekstem. Mężczyzna znika, ponieważ:

– musi ciężko pracować i zarabiać na chleb;

– jest zmęczony ciężką pracą i zarabianiem na chleb, więc musi odpocząć;

– o co ci chodzi, przecież tylko wyszedłem na chwilę do garażu na cygaro;

– ale przecież mówiłem ci, że mam w weekend zawody łucznicze;

– ja przecież nigdzie nie wychodzę i cały czas jestem przy tobie, więc dlaczego nie mogę sobie pojechać na ryby?

 

I tak dalej.

 

Znikanie mężczyzn było rozpowszechnione od zarania ludzkości, już w czasach jaskiniowych. Szkoda, ze nie przetrwały żadne pisemne przekazy z tamtych czasów, natomiast ZAŁOŻĘ SIĘ, że wyglądałyby tak:

– Kochaaaaanie, jak się cieszę że cię widzę! Ale osochodzi i czemu trzymasz ten kamienny wałek i tak się nim na mnie groźnie zamierzasz?

– Zgadnij, ile czasu cię nie było?

– Yyyy… Dwa dni?

– TRZY MIESIĄCE! Na każdy dzień stawiałyśmy z Helenką na ścianie kreskę, a na tydzień – bizona. CAŁA JASKINIA W BIZONACH!

– Nooo wiesz, kochanie, ale przecież my z Zenkiem chcąc wyżywić rodzinę, polowaliśmy na dinozaury!

– Dinozaury wyginęły sto tysięcy lat temu!

– A widzisz, to dlatego nam się tyle zeszło, bo nie mogliśmy żadnego znaleźć!

 

Znikanie maja mężczyźni w genach. Za znikanie odpowiedzialny jest chromosom Y. Jest on podobno coraz słabszy i niedługo sam zniknie (a wraz z nim nasze wszystkie problemy – napisałabym, gdybym była wredna, ale przecież nie jestem).

 

Będąc natomiast we Wrocławiu niechcący (ups!) weszłam na dosłownie maleńki momencik do księgarni, z której wyszłam z (między innymi) książeczka Hanny Bakuły „Hania Bania, królowa samby” – i odleciałam.

 

Deszcz, nie deszcz – Hania Bania rozjaśniła mi cały weekend (bez znikniętego męża). Śmiałam się jak… nie znajduję stosownych porównań, bo właściwie się nie śmiałam, tylko cały czas we mnie bulgotało. (Troszeczkę tylko się zaniepokoiłam, ze bliżej mi ze wspomnieniami dzieciństwa do Hani Bani, niż dzisiejszych EMO nastolatek; robię się przedwojenna). Cudowna, cudowna książeczka, w dodatku z obrazkami – bardzo ciekawe i kolorowe kolaże pani Hanny Bakuły. W dodatku to jest druga część, jakoś przeoczyłam pierwszą, zaraz to niedopatrzenie naprawię, bo grzech byłby nie przeczytać.

 

A generalnie jej zazdroszczę, bo sama byłam jedną z tych wątłych anemicznych dziewczynek, za którą ganiała cała rodzina z łyżką i wrzeszczała „Zjedzże coś dziecko, do jasnej cholery!”, a najbardziej na świecie lubiłam robić sobie domek z koca pod stołem i kiedyś przesiedziałam tak tydzień, zanim mój tatuś (mamusia była na zagranicznej delegacji) się kropnął, że trzylatki powinny jeść nieco częściej, niż węże boa, i wywlókł mnie stamtąd za nogę w stanie nieco tylko zaawansowanego zapalenia płuc.

 

Obżarstwo dopadło mnie dopiero po trzydziestce i jak pomyślę, ile pieczonych faszerowanych kurczaczków, domowych zup pomidorowych, pierogów i młodych kapustek mnie ominęło, to normalnie chce mi się wyć. Hania Bania by do tego nie dopuściła.

 

0 Replies to “O MĘŻCZYZNACH JAKO TAKICH I JEDNEJ MAŁEJ DZIEWCZYNCE”

  1. Domek z koca i uganianie sie za niejadkiem! Kochana! toż to moje dzieciństwo opisalas! nie dalej jak dziś mówie do mamy: jak dalej tak bedzie lało, to zrobie chłopakom domek z koca i będą siedzieli pod stołem godzinami, a ja spokojnie poczytam.

  2. Coz, typowy przyklad mezczyzny znikajacego to Wolverine z XMena ;)))) Tylko problem taki, ze my do takich wlasnie slabosc mamy…

    O napady zarcia sie nie martw, mam je od zawsze, szczegolnie od czasu kiedy zostalam animatorem czasu wolnego turystow i siedze w Hiszpanii. Urlop w PL pokazal, ze jedzenie robi roznice, nie ma nic lepszego niz polska kuchnia.

  3. wlasnie jakies dwa dni temu mnie natchlo na notke o NNPE (NAGLEJ niepohamowanej potrzebie edukacji) w zyciu mezczyzny. U wiekszosci wystepuje to wraz z drugiem dzieckiem… dzwonie do rodzicielki by sie ozalic jak to mi znika kolega na cale weekendy na kursa rozne, a ja za chwile sie rozpadne na dwie czesci (i ta druga czesc bedzie wymagala dosc duzo uwagi poczatkowo), a ma rodziecielka spokojnie: TAK… wraz z pojewienim sie twego rodzienstwa, Twoj ojciec zaczal robic doktorat na drugim koncu Polski…

    wiec jednak zachowanie typowe, a ja sie niewiedziec czemu dziwie 🙂 tylko kolejny powod by zniknac nieco bardziej.

  4. Żarcia na kolacje nie zrobiłam, bo przypaliłam jajka na twardo. Pies wyje od kilku godzin pod drzwiami, że chce siku. Niech wyje. Zaraz wraca mąż z pracy, w mieszkaniu syf z gilem i zarodźce malarii krążą. I śmierdzi spalenizną. Pranie pleśnieje w pralce od południa. A ja siedzę i czytam Twojego bloga… 🙂

  5. chłopy już tak mają że znikają a na wytłumaczenie znikania mają sto tysięcy pomysłów – może nie zawsze logicznych ale jednak:))))

  6. Otóż znika, tylko ma inną technikę. Spróbuj go zapytać o coś tak, żeby się nie dało odpowiedzieć „Tak-nie-nie wiem”, a zobaczysz, że tylko powłoka siedzi, a reszta sobie spokojnie poszła polowac na dinozaury z Zenkiem.

  7. Mnie to jeszcze jakąś taką wredną „biostyminkę” na apetyt dawali… To z tego tera niechybnie taka gruba jestem!!! A książeczkę muszę sobie sprawić ;-)) Pozdrawiam

  8. Widocznie mam dużo tego y, bo marzę by wyjść z własnego domu i ZNIKNĄĆ!
    Bakułę pokochałam za felieton w Play-u, tak się śmiałam że mi łzy po plecach ciekły.

  9. Barbarello
    dzięki Ci za oświecenie, byłam przekonana, że mój „znikacz” to odosobniony przypadek a jednak nie 🙂 od razu mi jakoś raźniej

  10. To musisz jeszcze przeczytać”Sekrety” autorstwa Bakuły,Ibisz i Majewskiej.Baaardzo dobry poradnik.Np. BBF(bardzo bogaci faceci)lub gosposia,kochanek.polowanie na męża itd itp 🙂

  11. Ja też nie miałam zwyczaju jeść w dzieciństwie. Teraz nadrabiam, niestety.
    A w rodzinie smętnie krąży legenda o tym, jak się w proteście preciw obiadowi schowałam za meblościankę i trzeba było wzywać sąsiadów do odsuwania mebla, bo już przestawałam oddychać.

    A poza tym, dzięku blogu, lżej mi, bo myślałam, że tylko mnie się trafił chłop znikający, który nie widzi nic dziwnego w tym, że wyszedł na kwadrans, a wrócił po kwartale. Zacznę mu malować bizony nad łóżkiem.

  12. Prawda, że w znikaniu nie mają sobie równych?

    I te historie o facetach, którzy mieli po trzy zony równoczesnie, a z każdą dzieci, i żadna się nie dziwiła, że męża GŁOWNIE NIE MA zasadniczo!

    A jak sie wydało, to ZAŁOŻĘ SIĘ, że mówili im „Ale kochanie, przeciez MÓWIŁEM CI, że mam juz dwie inne żony, na pewno ci mówiłem ale ty jak zwykle nie słuchałaś”.

  13. a ja się uśmiałam z Twojej notki:) fajowe to o znikaniu facetów i jakże prawdziwe:)

    mój kiedyś tez zniknął i już nie wrócił;) tylko się na łikendy potamstwu objawia:)

    a Bakuły nigdy nie lubiłam ale skoro taka zabawna ta książka to może się skuszę bom spragniona śmiechu jak kania ddżu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*