CIĄG DALSZY PARTYZANTA

 

Jak zwykle przez Haniutę, która delikatnie poruszyła temat tego nieszczęsnego partyzanta w grobie, bez którego żaden polski film nie ma szansy być uznany za Uznany.

 

Tak sobie o tym delikatnie gaworzymy od dwóch dni i nagle w Wyborczej pierdut – Janosika kręca od nowa. Wchodzę, bo artykuł zilustrowany zdjęciem nader apetycznego Janosika.

 

Wchodze. Czytam.

Troche nie rozumiem o co chodzi.

No bo uwaga:

„Nasz Janosik jest pierwszym, który bazuje na historycznych dokumentach procesowych. Scenariusz, dodam: tragiczny, jest pogłębiony psychologicznie – zapowiada Holland” 

Oczywiście.
Bo przeciez najgorsze, co można widzowi w kinie zaproponowac, to pozytywny, schematyczny bohater. Nie pogłębiony psychologicznie.  

Schematy w kinie to najgorsze, co może być. Naprawdę. To masakra. Spójrzmy – „Indiana Jones”. Płycizna i bezsens. Kto ogląda takie filmy?… „Gwiezdne Wojny”. Schemat pogania schemat, kto by w Polsce wziął w ogole cos takiego do ręki.

Prawidłowa recenzja WARTOŚCIOWEGO filmu jest taka: Po 56 sekundach projekcji chcesz umrzeć, po 3 minutach – chcesz zabic męża, ojca, matke, sąsiadów, wszystkich z całej rodziny, a kamera na ekranie musi pokazywac UMIERANIE Z BLISKA. W sepii. Z najazdem na gasnące światło w oku. 

My z przyjaciółkami siadamy od jutra do przepisania scenariusza Misia Uszatka, bo jest wyjątkowo zbyt wesołym skurwysynkiem i trzeba to naprawić. Walnąć się w pierś, przejrzeć w lustrze i wynagrodzić skrzywdzone tą pusta bajką pokolenie.
 

Pradziadkowie Misia Uszatka zginęli w Katyniu, dziadkowie byli w partyzantce i przesiedlono ich na Śląsk. Rodzice Misia Uszatka pracowali w kopalni, ale już nie pracują, sa bezrobotnymi alkoholikami. Sam Mis Uszatek chodzi do przedszkola, w którym napastowany jest przez pedofila. Codziennie wraca taki zmaltretowany do domu, a tam oczywiście balanga, pijani rodzice, wynosza jego malowanki na wódkę, matka go leje pogrzebaczem (mieszkanie komunalne, groźba eksmisji). Mis Uszatek ucieka pod most, gdzie buduja sobie z (kurwa, nie pamiętam kto chodził z Uszatkiem do klasy! Królik?) dajmy na to Królikiem błotnista ziemiankę, z której przez pół lornetki teatralnej, znalezione na śmietniku, obserwują kolorowe życie dzieci wychowujących się na strzeżonym osiedlu, z karuzela i bujawkami. TE DZIECI MAJĄ RODZICÓW, KTÓRZY WSPÓŁPRACOWALI Z SB!!!!!!!! 


Bo przeciez najgorszy jest SCHEMAT.

Prawda?…

 

70 Replies to “CIĄG DALSZY PARTYZANTA”

  1. hmmm….

    Na filmie „Lejdis” śmiałam się, a chyba o to chodziło prawda? Nie jestem półgłówkiem, lubię filmy Agnieszki Holland i cenię sobie parę innych twórców. Filmy polskie z wielką głebią przyprawiają mnie już o mdłości zwłaszcza w wykonaniu Wajdy bo jego kreatywność się już chyba skończyła. Natomiast nigdy nie ceniłam sobie Zanussiego… Ale chyba pójdę na film „sere na dłoni” czy jakoś tak, bo gra w nim Doda :)))) NIesamowite prawda? Zanusii i Dida i to nie koniec. Promocja tego dilmu włąsnie opierała się głownie na ostaci Dody podczas Festiwali Fikmów Fabularnych. Do czego zmierzam ? Do tego, że filmy się też robi dla kasy :))) I bardzo dobrze jeśli Lejdis się sprzedaje. Mam nadzieje dziewczyny, że zawalczyłyście o porządne betantiemy ze sptzredazy 🙂
    A Tobie mak polecam film Zanussiego z Dodą będzie głebia i rozrywka w jednym :)))

    Ten duet mnie naprawdę rozbroił :))))))

  2. Tak, tez uwazam, ze ogladalnosc niewiele mowi o tym, czy film udany czy nie.

    Film nie podobal mi sie, nie smieszyl, nie sklonil do namyslu. Najwyrazniej brak mi poczucia humoru i dystansu do siebie. Najpewniej „to po prostu wynik kompleksow i poczucia, ze musimy udawadniac, ze jestesmy yntelygentni”.
    Bardzo za to podoba mi sie komentarz Pana kbb. Polecam go Panu change do uwaznej lektury;)

  3. Film o najwyższej stopie zysku w historii światowej kinematografii: „Deep throat” („Głębokie gardło”). To już tylko w charakterze ciekawostki 😉

  4. nie lubisz z nurtem?
    a to wal pod prąd! nie tylko bądź „za”, ale i domagaj się dla Janosika statusu osoby pokrzywdzonej przez poprzednie reżimy
    i w ogóle najlepiej wciągnij w grę instytut od naszej pamięci i Wildsteina

  5. Spoko! Daję radę, a także przeczytałam właśnie, że wpisałam się w nurt protestów przeciwko nowemu Janosikowi, które napływają szeroką falą.
    Trochę mnie to zdenerwowało, bo ja się bardzo nie lubię wpisywac w nurt, psia krew.

  6. Aniu, chetnie bym sie wlaczyl i wspomogl, bo tez cie lubie, ale jak wiesz, za grosz nie znam sie na scenariuszach. Po zapoznaniu sie ze wstepna wersja „Lejdis” wiescilem totalna klape i blamaz a tu patrz, 2,5 miliona widzow. Jaki ze mnie dyletant!
    PS. Ile milionow ludzi glosowalo na obecnego prezydenta?

  7. iiitam… „odbiór”, „twórca” itede
    zaraz się zacznie „nadawca”, „odbiorca”, „kod”, komunikat” i inne popierdułki
    faktem jest, że lejdis sięgnęły po swoje pogaduchy, na ich tle powstał scenariusz, na który potem wbiło się dwie i pół bańki widzów
    jaki by to nie był głupi i wredny film, to jednak te dwie bańki i połówka robią
    chiba, że same półgłówy na lekramę się dały nabrać, w co osobiście wątpię, bo z paru widzów osobiście znam, często od lat i wiem, że półgłówami nie są
    że część z dużą pewnością wyszła z kina niezadowolona? a w przypadku innych filmów tak nie jest?
    rzępoleniem o Szopenie jest brukowanie Lejdis a wynoszenie pod niebiosa Hollandów czy Zanussich, bo jedno i drugie ma swoją widownię – to raz, dwa to powoływanie się na jakieś wartości itp. cudawianki
    jakby ba to nie spojrzeć – Lejdis to ewenement, bo na rodzimych filmach na widowni to raczej pustawo, a na dodatek Lejdis nie tylko się zwróciły, ale i dały kasę na zaś
    i to się liczy, bo to film, co wcale nie pretenduje do rangi rozprawy filozoficznej o istocie bytu i odbytu

    „Gulczas” itp. tu też jakby bezprzedmiotowy, bo to zupełnie inna kategoria rozrywki (tej z cyklu kopania w zadek i zabijania pszczoły patelnią na czyjejś głowie)

    ps
    też sobie nie wyobrażam przaśnosiermiężnego Janosika „pogłebionego psichologicznie” – on był bandzior, legenda zrobiła z niego bohatera i dorabianie mu teraz jakiejś ideologii to zwykłe przyprawianie gęby + zupełne nieporozumienie
    ale skoro już pani Holland koniecznie musi… życzę wszystkiego najlepszego

  8. „DVD równie dobrze. nawet świetnie. pewnie to te 2,5 mln co nie widziało a po obejrzeniu na bank wyrzuci za okno” – :))) swietne. A jak sie obudzilas, to jak bylo?
    „padaja takie argumenty typu : „gówno, muchy, toaletowy” a nawet „zbrodnia” – to nie argumenty, to metafory. Dosc poetyckie i w dodatku trafne.
    „poza tym nie wiem czy to wazne, albo czy kto zauwayzyl jakos JESZCZE NIE POJECHALAM PO NIKIM Z TWORCÓW”. Mgla droga Pani, The Mist na ten przyklad.
    Troche pokory, wiecej dystansu i bedzie dobrze. A tak poza tym, to my tutaj notke i psychologizowanie Barbarelli a nie Haniuty komentujemy.

  9. No, nie Haniuta, trochę jednak pojechałaś po niejakim Leonie. Nawet całkiem ostro pojechałaś. Nie bez racji, ale przyznaj się. Ale tak poza tym, to jestem po stronie Lejdis, a jakoś niechętna nowemu wcieleniu Janosika.
    I możecie mnie zaliczyć do kółka Waszej adoracji. Bo tak. I nikomu nic do tego.

  10. a dziekuję 🙂 – DVD równie dobrze. nawet świetnie. pewnie to te 2,5 mln co nie widziało a po obejrzeniu na bank wyrzuci za okno.

    wzrusza mnie natomiast za każdym razem że przy tych komentarzach że źle fatalnie wstydzcie sie panie odrazu padaja takie argumenty typu : „gówno, muchy, toaletowy” a nawet „zbrodnia”. najs. ja takimi argumentami innych nie okreslam. ot ze mi sie podoba, badz nie. bo mzoe rpawda? poza tym nie wiem czy to wazne, albo czy kto zauwayzyl jakos JESZCZE NIE POJECHALAM PO NIKIM Z TWORCÓW.

    ps. o jak ja bywam na salonach O JAK! normalnie nie mam czasu do kibla isc tak bywam i bywam

  11. Barbarello, bardziej prowokujesz niż pytasz, prawda :)? Hm. Trzeba by zatem zapytać Polańskiego a wcześniej Kurosawę, po co kręcili Makbeta, a Anga Lee – o „Dumę i uprzedzenie” a Scorseesea o „Infiltrację” a Cruisea o „Wojnę światów” a ……. Baśnie, legendy, mity i inne historie żyjące w zbiorowej wyobraźni niosą coś więcej, niż walor informacyjny a la onet.pl :)))
    Lubię żabki

  12. (uh. jak fajnie być chorą i leżeć sobie w domku 🙂 i móc pisać :)) Chyba jednak nie do końca – Ty piszesz o jakości „odbioru” kina rozrywkowego a ja – o jakości jaka tkwi w samym materiale filmowym. Stąd: nawet kiepski materiał filmowy (albo cokolwiek: dziwna sytuacja, jakieś zdarzenie, przedmiot) może w chwilach głupawki wydac się nam śmieszny (np. głupie wygięcie łyżki), możemy tarzać się ze smiechu itp. co nie oznacza, że przedmiot ten (lub sytuacja blebleble) sama w sobie jest czymś służącym rozrywce, prawda? Jakość materiału zaś może wywoływać u odbiorcy określone efekty (dlatego jedne filmy nas śmieszą a inne nie i nie chodzi tu o recepcję „kulturową”; sam (sama?) chyba przyznasz, że np. pierwszy „Czterdziestolatek” był lepszym materiałem niż jego druga część? Trudno mi też uwierzyć, że nie widzisz różnicy pomiędzy kinem rozrywkowym typu … bo ja wiem „”Poznaj mojego tatę”, „Piraci z Karaibów”, „Przekręt” itp. (albo z polskiej półki nawet „Chłopaki nie płaczą”) a czymś a la „Gulczas a jak myślisz” lub Leslie Nielsenem w produkcjach typu „Ściągany po łapkach”…

  13. Dzięki za wyjaśnienie 🙂

    Jak myślisz, czy seria bolesnych zastrzyków z testosteronu wystarczy, czy z tym się trzeba urodzić ?

    No wiesz, ten dystans do samego siebie i poczucie humoru 😉

  14. Dzięki za wyjaśnienie 🙂

    Jak myślisz, czy seria bolesnych zastrzyków z testosteronu wystarczy, czy z tym się trzeba urodzić ?

    No wiesz, ten dystans do samego siebie i poczucie humoru 😉

  15. Żabka tylko grzecznie pyta
    PO CO rozpracowywac psychologicznie Janosika?
    Czy nie mozna by przeznaczyc cennego czasu i talentu na cos ekhm. NOWEGO?
    Po co krecic w kolko te same lektury szkolne?…

  16. Jak rzekla (rzekl) mak – nie bardzo wiadomo ile z tych 2,5 mln wyszlo zadowolonych. Ale to inna kwestia. A masa ludzi poszla na Wasz film, bo mial genialna, najlepsza w Polsce kampanie promocyjna. Producenci potrafili w sposob absolutnie mistrzowski zachecic ludzi, by poszli na to do kina. Ciekawym, czy rownie skutecznie potrafia zachecic do kupienia DVD z fimem? Raczej nie, prawda?
    Drogie Panie, mozecie byc sobie dumne ze swojego filmu do woli. To Wasze prawo i przywilej. Ale pojawiajac sie na dywanach, salonach, konferencjach i festiwalach, pojawilyscie sie w tzw. branzy. Macie (czasami nawet doslownie) plakietke TWORCA. I jako glos tworcy oceniana jest Wasza krytyka innych tworcow. Przez pryzmat Waszych dokonan. Tak to dziala.

  17. „jakość” kina tzw. rozrywkowego ma inny wymiar w zależności od dnia i aktualnego humoru – jednego dnia śmieszy, że się walą patelniami po pyskach i ślizgają na skórce od banana (humor niemiecki), innego panowie przebierający się za panie, żeby dostać robotę w damskiej kapeli (humor angielski)
    tylko gdzie – do cholery! – jest humor rodzimy?!

    w zadęciu? bo jakoś nie łapię tej „jakości”
    Dzidziuś Górkiewicz jest śmieszny, ale śmieszny jest i Piszczyk
    a może ja mam wypaczone poczucie humoru?

  18. do Haniuty: Założenie że skoro 2,5 mln poszło nie oznacza automatycznie że 2,5 mln wyszło zadowolonych. Ja poszłam (głównie znając panie autorki z blogów) i wyszłam absolutnie zażenowana i znudzona. A jestem w grupie 2,5 mln co poszło. To jest statystyka nakręcająca marketing, nie argument. Do dr Hause: ja też lubię kino rozrywkowe, bez przesłania, ale do tej kategorii też odnosi sie parametr „jakość” .
    Do Zebry: no tak już kurczę jest, tematu by nie było, ale skoro sama właścicielka blogu zainicjowała dyskusję i rozpoczęła wątek z ocenianiem…. Taki jest świat Zebro, są i divy operowe, są i sympatyczne kumkające żabki, a że akurat jest się kuzynką żabki, która postanowiła zakumkać głośniej niż artystka … :)))))

  19. do Haniuty: Założenie że skoro 2,5 mln poszło nie oznacza automatycznie że 2,5 mln wyszło zadowolonych. Ja poszłam (głównie znając panie autorki z blogów) i wyszłam absolutnie zażenowana i znudzona. A jestem w grupie 2,5 mln co poszło. To jest statystyka nakręcająca marketing, nie argument. Do dr Hause: ja też lubię kino rozrywkowe, bez przesłania, ale do tej kategorii też odnosi sie parametr „jakość” .
    Do Zebry: no tak już kurczę jest, tematu by nie było, ale skoro sama właścicielka blogu zainicjowała dyskusję i rozpoczęła wątek z ocenianiem…. Taki jest świat Zebro, są i divy operowe, są i sympatyczne kumkające żabki, a że akurat jest się kuzynką żabki, która postanowiła zakumkać głośniej niż artystka … :)))))

  20. -> kłamco wyraznie jestes za malo meski, zeby zrozumiec Lejdis – bo ja i z moim chlopem na filmie bylam i z kilkoma kumplami gadalam, i wszyscy bawili sie znakomicie. Byc moze tajemnica tkwi w tym, ze maja poczucie humoru i dystans do siebie 😉 Czego i Tobie zycze.

    -> pvtip – sugerujesz ze jestem jak mucha co siada na gownie, bo bylam na filmie i dobrze sie bawilam? A Ty czym jestes wobec tego? Bo ja obstawiam rzygawicznego motylka, ktoremu sie wydaje ze jest piekny i subtelny.

    A poza tym rece opadaja. Ja mysle, ze zlosliwe ujadanie przeintelekualizowanych odbiorcow ciezkich i niestrawnych psychologicznych gniotow polskiej kinematografii to prostu wynik kompleksow i poczucia, ze musimy udawadniac, ze jestesmy yntelygentni.
    Serdecznie zycze nabrania pewnosci siebie i wtedy zaprawde swiat wyda sie duzo przyjemniejszy.

  21. jeśli chcesz wchodzić w jakąś głębszą semantykę, to bądź łaskaw zauważyć, że w przytoczonej przez Ciebie definicji pojawia się również słowo „wartość”, którego skrzętnie unikasz 🙂

    pytam więc: w odniesieniu do czego chcesz oceniać wartość moich poglądów? masz jakiś wzorzec, jakąś skalę?

    druga rzecz: ocena czegoś powinna zakładać chyba jakiś względny obiektywizm, jakieś kryteria. Ty tymczasem chcesz się odnosić do swojego punktu widzenia 🙂

    jeśli tak, to możesz sobie krytykować moje poglądy do woli, bo z „mojego punktu widzenia” pozwolę sobie taką „krytykę” bezceremonialnie olać 🙂

  22. Jezu, ja mam co dzień taką rzeźnię w robocie, że jak sobie pomyślę, że mam iść do kina i patrzeć na złych ruskich strzelajacych w tył głowy polskim oficerom albo jakiegoś Indiadę Jones z balkonikiem (prawie) to mnie się od razu wszystkiego odechciewa. Chciałbym móc oglądać wiecej takich filmów jak „Rezerwat”, „Ogród Luizy” czy nawet „U Pana Boga za piecem”. Śmiesznych, ciepłych, optymistycznych. Chyba trudno się takie filmy robi. A „Lejdis” cóż… Nie martwcie się. Pierwsze koty za płoty;-)

  23. a przepraszam że się ośmielę spytać : to są inne -lepsze produkty zastępcze w dziedzinie toaletowej, niż rzeczony papier Toaletowy?:))

  24. … ty a wez mi ty powiedz GDZIE JA ASPIRUJE do kina ARTYSTYCZNEGO?
    no?
    i sproboj cwaniaku bez papieru toaletowego. sprobuj.

    pozatym naprawde, jesli to efekt gowna i much, to 1. ja bym glupio sie czula traktujac 2,5 mln w ten sposbob. to naprawde troche ludzi. moze sa i fajni wsrod nich. moga sie trafic. nie glupio ich sprowadzac do jednego?
    a 2. to czemu sluchajcie na inne komedie tyle nie poszlo? tez te NIE ARTYSTYCZNE?

    sa DZIADY i jest INDIANA JONES. sa SYMFONIE i utory disko. lubie disko. są wyrafinowane potrawy oraz fajne fast foody. wcale nie umwazam ze to gowno. lubie i to i to. ja nie wiem. nie mozna powiedziec ZE COŚ JEST FAJNE? bo poprostu fajne? nie nie mozna. bo trzeba byc WYMAGAJACYM INTELEKTUALISTA nie?

  25. mię się zawsze zdawało, że kino jest dla ludzi, ale może ja już za stary jestem i mało co kojarzę
    od zawsze kino było komercha i tak pozostanie, a jeśli się komu wydaje, że miernikiem wartości filmu jest to, czy jest on „górny i chmurny”, to chyba niespecjalnie wie, o co w tym wszystkim – kinie znaczy – chodzi
    o kasę, porschę państwa, o kasę – film się ma po pierwsze zwrócić, po drugie dać zarobić ekipie, bo przecie ona z tego żyje
    no i żyją/żyli z kina takie Kurosawy, wspomniane Polańskie, Spielbergi, Lucasy, Truffauty, Taverniery, Alleny, Camerony, Coppole i tak dalej
    żyli/żyją, bo na ich filmy ludzkość to drzwiami i oknami, a przecie zadęcia to w ich filmach próżno szukać

    a u nasz? u nasz to jak nie martyrologia, to patriotyzm z matriotyzmem i tylko to się liczy, a cała reszta to chłam

    sorry, ale gówno warte takie rozumowanie
    dla mię wartość ma film, na którym mi tyłek nie cierpnie – znaczy taki, na którym się nie nudzę i jest mi ganz pomada, czy to Run Kurosamy czy Indiana Jones
    a to odsądzanie od czci i wiary filmów lekkich, łatwych i przyjemnych a stawianie na piedestale filmów „ambitnych” to w sumie tak, jak oblizywanie się przy zupie z płetwy rekina i plucie przy żurku

    jeśli się już, porschę państwa, snobować, to mądrze – znaczy i owszem pomyśleć na „ambitnym” i poryczeć ze śmiechu na „lekkim”
    ot co ;o)))

  26. Skoro pytasz, odpowiadam:

    krytyka = analiza i ocena wartości czegoś z określonego punktu widzenia (Słownik Języka Polskiego).

    Doprecyzuję więc: czy dopuszczalna jest zgodnie z Twoją teorią analiza i ocena Twoich poglądów z mojego punktu widzenia ?

    Chętnie wytłumaczę znaczenie słowa „analiza” w tym kontekście, jeśli istnieje taka potrzeba 🙂

  27. Skoro pytasz, odpowiadam:

    krytyka = analiza i ocena wartości czegoś z określonego punktu widzenia (Słownik Języka Polskiego).

    Doprecyzuję więc: czy dopuszczalna jest zgodnie z Twoją teorią analiza i ocena Twoich poglądów z mojego punktu widzenia ?

    Chętnie wytłumaczę znaczenie słowa „analiza” w tym kontekście, jeśli istnieje taka potrzeba 🙂

  28. „jesli na lejdis poszlo 2 i poł miliona ludzi, to znaczy że zrobiony był dobrze? czy źle?”
    Znasz oczywiscie biblijna przypowiesc o miliardach much i gownie?
    Nie, Lejdis nie sa gownem, jednak wciaz sa slabe. To jest slaby film. Tak samo jak Doda jest slaba, tak samo jak disco polo jest slabe itp.
    Lejdis to Wasze dzielo i cieszcie sie tym. To Wasz sukces osobisty i sukces komercyjny, ale w zadnym wypadku nie jest to sukces artystyczny, bo to produkt. To po prostu papier toaletowy. Ludzie tego potrzebuja, sprzedaje sie w milionach milionow rolek i zajebiscie, ze jest. Ale to w dalszym ciagu papier toaletowy.

  29. Jeśli na film poszło 2,5 miliona ludzi, to oznacza, że film trafił w gusty tych 2,5 miliona ludzi. A w ogóle to jest film dla kobiet -wiem, bo moje koleżanki biurowe pieją nad nim z zachwytu, oglądają po kilka razy, sikają ze śmiechu. I są szczęśliwe. Więc ponieważ ten film nie był adresowany do mnie to nie powinienem się na jego temat wypowiadać, ani doszukiwać się w nim wartości uniwersalnych. Howgh. 🙂

  30. ja z kolei nie łapię sensu w pytaniu „czy można krytykować poglądy?”

    z moim (i każdej innej osoby) zdaniem możesz się zgadzać, lub nie. jeśli się nie zgadzasz, to możesz ze mną na ten temat dyskutować. ale nie rozumiem co oznacza, że chciałbyś krytykować moje poglądy?
    jest jakiś wzorzec poglądów w Cevres, do którego mógłbyś się odnieść i powiedzieć, że moje zdanie jest złe lub dobre? może jeszcze chcesz na tej podstawie zawyrokować, że jestem złym człowiekiem? 🙂

  31. Gupiaś Baśka. Pewnie, że nie ma jak schemat. Po przeczytaniu notki pierwsze co przyszło mi do głowy, to w którym komentarzu znajdę, że „Lejdis” były do dupy, płytkie i dla mas. A że notkę wrzuciłaś w piątek popołudniu, ja na dodatek chora jestem, to niczego prócz schematycznego myślenia, po sobie bym się nie spodziewała. No i siuuu. Długo nie trzeba było czekać. Schemat jak z kuriera wycięty :))))

  32. myślę że własnie całe klu mozna by sprowadzić do samego zwrotu polskie kino, marka sama w sobie, i sama w sobie musi sie bronić. takie blogosławione kino, któego nie wypada skrytykować. Tu bohater musi być psychologicznym męczennikiem, partyzantem, cierpiacym, i z tymi kłdami pod nogami i okey. tylko że to kino ma 1/3 publiczności, a co z resztą tą myślącom, która idąć do kina oczekuje czegoś lzejszego lecz skłaniającego do myślenia, coś co pozostaje oraz ma dość juz tego wymęczonego bólu, który wywraca ‚wątrobą’ cytujac tu autorke:) i co należałoby sie obrazić na to nasze błogosławione kino polskie? bo ono nie może tego czy owego przeciez nie wypada bo marka ma obrany zupełnie inny kierunek. tylko ze z ekonomicznego punktu sama kopie sobie dołek, narzekając, a zapomina o 2/3 publiczności, która i tak pójdzie do kina ale już nie na kino polskie. i tu sie zgadzam z autorka 🙂 oraz cenie również sobie Holland i całą reszte reprezentujaca tą naszą błogosławioną marke.

  33. a ja, a ja, a ja, uwazam ze LEDJIS wcale nie sa pozbawione tresci głebszych. Oraz że sa rozrywką. Oraz że Magda M była płytka a lejdis mniej płytkie. A ci co nie widzą głebszych wartości może poprostu nie sa w stanie ich zobaczyc. Albo sa inni niż ja. Oraz nie mam syatnsu dod zieła wlasnego OWSZEm. ale jęlsi widze ze wiekszość widzi to…. I już. Holland lubię. Między innymi za EKIPE, ktora notabene jest komercją nie? Ale dobrze zrobioną. Wcale. I co? Nie moge uwazac?

    A wogole wezcie – film jest dla publicznosci, jesli na lejdis poszlo 2 i poł miliona ludzi, to znaczy że zrobiony był dobrze? czy źle? bo może się mylę. Może o to chdozi zeby na film psozlo 300 tys góra i wtedy to ejst dobry film? To po co sie wogole robi film? Dla kogo?

  34. DO CHANGE: Ehehe a toś mnie rozbroiła, no zupełnie jak w PRL-u „pisać każdy może” – „pokażcie mi swoja 1/5 cieniutkiego scenariusza :))))” Nie change, bo ja nie piszę scenariuszy, ale to nie oznacza, że nie mogę mieć poglądu na współczesne kino i film (kupuję bilety i m.in. dla mnie i do mnie są te fimy m.in). Czy, jeśli rozwalą Ci się buty kupione w sklepie i udasz się z reklamacją, wykonawca (poprzez sklep) odsyła Ci notkę: proszę mi pokazać chociaż jedną, najmniejszą parę butów jakie Pani zrobiła? A jak Ci się nie podoba czyjś obraz to artysta każe Ci pokazać swój własny, lepszy? Głupota. Każdy robi to, co umie. Ja nie robię filmów, tylko je oglądam i oceniam, zwłaszcza te, które – zgodnie z założeniem Barbarelli – stanowią produkt czysto komercyjny i do rozrywki (jak karuzela, telenowele, wibrator i takie tam), między innymi MOJEJ ROZRYWKI. Nad kinem, którego twórcy mają nieco odmienną filozofię (i wcale niekoniecznie martyrologiczna, vide – Polański) próbuję się zastanowić, nawet, jeśli na początku coś mi zgrzyta. Przepraszam, jeśli zakłóciłam rytm tutejszej tonącej w zachwytach społeczności, ale po prostu sorry. Kino, takie jak „Lejdis” to raczej zbrodnia ( o czyli jest i wątek cierpiętniczy) i cierpienie (zwłaszcza dla tych, którzy lubią pióro autorek i ich śmieszne wpisy na blogach, i skusili się na film). To raczej kiepska rozrywka: dużo wularyzmów, niespójna fabuła, kiczowata muzyka zmontowana a la Bridzit Dzons, i totalna płycizna – teoretycznie w tej samej kategorii kina był przebój sprzed kilkunastu chyba lat „Killer”, ale proszę państwa, czapki z głów – dla scenariusza, sprawnej i szybkiej fabuły, tekstów i Kasi Figury „ochujałeś to chyba na waciki” 😉 W „Lejdis 2” spodziewam się dodania bąków, bekania i muzyczki z Benny Hilla. Pozdro

  35. „Mysle, ze ci, ktorzy nie sa tworcami, moga krytykowac w sposob bezpieczniejszy (…), bo nikt nie bedzie odnosil tej krytyki do ich dokonan.”

    oczywiście. a ponieważ nie jestem kardiologiem, mogę sobie „bezpiecznie” krytykować lekarza, który przeszczepia serca, bo nikt nie będzie tej krytyki odnosił do moich dokonań 🙂

    tyle tylko, że ta moja krytyka będzie g. warta. zresztą tak samo właśnie, jak owe marudzenia tych wszystkich malkontentów.

    niestety w takim sposobie myślenia, jaki prezentujesz, tkwi właśnie źródło wszelkich nieporozumień. wszystkim się wydaje, że mogą sobie bezrefleksyjnie krytykować dokonania innych, gdy tymczasem wszystko sprowadza się jedynie do tego, czy im się podoba, czy nie. jeśli tak, to ok, wszyscy się cieszą.
    ale jeśli mi się np. film nie podoba, to nie zrzucam całej winy na scenarzystę, reżysera, czy aktora, bo to nie ich wina, że ja dokonałem złego wyboru i poszedłem na ich dzieło do kina.

  36. Nie Kłamco, nie robię sztucznego podziału. Też uważam, że mozna robić kino głebokie, a kolorowe i dla ludzi. Tim Burton na przykład. „Prosta historia” Lyncha na przykład.

  37. A co ma jedno do drugiego? Czy to znaczy, ze wystarczy opublikowac w dowolny sposob cokolwiek, a zyskuje sie prawo do krytykowania ludzi majacych osiagniecia bardziej wymierne niz mierne? Mysle, ze ci, ktorzy nie sa tworcami, moga krytykowac w sposob bezpieczniejszy (co nie znaczy, ze mniej glupi), bo nikt nie bedzie odnosil tej krytyki do ich dokonan.
    Rzecz nie jest w tym, czy Holland jest nudna, slaba czy nudna ale w tym, ze w Barbarella powinna byc teraz ostrozniejsza niz przed Lejdis, w wyrazaniu swojego zdania na tematy „zawodowe”, bo czy jej sie to podoba czy nie, to jest z branzy.

  38. a teraz módl się, żeby zrozumieli, bo jeszcze chwila i zainstaluje się tu Ziobro i orzeknie: „już nikt nigdy więcej przez tę panią do kina nie pójdzie”
    ;))

  39. Autorka reprezentuje pogląd, że albo kino ponure, „autorskie”, nie do oglądania przez normalnego człowieka, albo widowiskowe, kasowe, budzące rechot widowni, ale mające niewiele wspólnego z życiem i pozbawione głębszej refleksji. Moim zdaniem jest to podział sztuczny i nieprawdziwy, istnieje bowiem mnóstwo filmów, które mówią prawdę o życiu w sposób prosty, nienadęty, zabawny i jednocześnie zmuszający do myślenia. Zależy oczywiście, czego kto w kinie szuka. Jeśli wyłącznie rozrywki – to OK, wszelka krytyka jest nieuzasadniona. Odniosłem jednak wrażenie (być może mylne), że zarówna ta jak i inne autorki są osobami myślącymi i widzącymi nie tylko powierzchnię zdarzeń, ale także ich głębszy sens. Jeśli takie osoby tworzą dzieło powierzchowne – to narażają się na krytykę, bo STAĆ JE NA DUŻO WIĘCEJ. Tylko z takiego punktu widzenia tutaj piszę.

  40. :))))))))
    Nie nie nie!
    „Zawodowa zazdrość” to by była, jakby nam nie wyszło! A tak, to uważam, że należy mi się „woda sodowa jej uderzyła” – jak psu zupa!

    ZAWODOWA zazdrosc nie wchodzi w grę- jestem albowiem ekonomistką. I zawodowo mogę zazdroscic, ale zupełnie komu innemu. Facetowi od teorii moralnego hazardu na przykład.

    Jedyne, o co mi chodziło, to zwrocenie uwagi na fakt, że w Polsce tworcy WSTYDZĄ SIĘ robić kino dla rozrywki. Na całym swiecie to NORMALNE, że kino jest TAKŻE rozrywką. Normalną. Dla ludzi. Którzy chcą zobaczyć w kinie bajkę, akcję, ładne sukienki, krajobrazy albo kolorowe gadające rybki. Nie WYŁĄCZNIE, ale TAKŻE. I co w tym złego?…

  41. ciekaw jestem jaką listą osiągnięć artystycznych mogą się pochwalić ci wszyscy krytykanci i obrońcy etosu (i patosu) kina polskiego. hę?
    pokażcie no wasze 1/5 scenariusza cieniutkiego scenariusza słabego filmu.
    to kto pierwszy?

  42. Ponieważ leżącego się nie kopie, więc powstrzymam się od dalszych komentarzy na ten temat. Tylko 2 uwagi:

    1) Twórczości Pani Holland nie lubię (oprócz „Aktorów prowincjonalnych”) i nie uważam jej za dobrą reżyserkę.

    2) Też jestem zdania, że potencjał Pań współscenarzystek (tych 3/5 które znam) jest duuużo większy, niż uzyskany efekt. Chhyba, że producent w pogoni za oglądalnością celowo spłycił i wyrzucił zbyt wysublimowane fragmenty jako potencjalnie niezrozumiałe dla grupy docelowej.

  43. PS. Do interpretacji kina Holland hm. może trzeba czegoś więcej niż kryminałów, „Twojego Stylu” z najnowszą kolekcją butów, katalogu „IKEA 2009” i filozofii Sarah Jessiki Parker? Ale głowa do góry – jak się dobrze pogada to i z „Lejdis” będzie można zrobić „wrzutkę” do „Pani Domu”.

  44. Oj czyżby zawodowa zazdrość?Niestety, Wasz film naprawdę był cienki, scenariusz wydumany i mało śmieszny, a akcja totalnie nudna i niedowcipna niestety – parę „trafnych” i błyskotliwych tekstów (np. cellulit z powietrza) to za mało jak na kino, choć bloga czyta się fajnie do porannej kawy. Pomyślcie też nad obsadą, bo na tę pseudoaktorkę od „Korby” po prostu nie da się patrzeć nie zanosząc się śmiechem (politowania). Przy takim miszmaszu i niespójności akcji mogłyście śmiało dodać i partyzantów z AK pod podłogą i nawet śp. generała Andersa (i Kenobiego jeśli wolicie) i tak by nikt nie zauwaźył w tym śmietniku „celnych” i błyskotliwych uwag. Szkoda jadu, pani Anno, szkoda jadu: i życzę sukcesu na miarę Holland, bo talentu Pani absolutnie wystarczająco 🙂 tylko warto czasem pokusić się o samokrytycyzm.Pozdro z sennej Wwki

  45. Autorka 1/5 odpowiednika filmowego Dody nie uważa się za osobę z branży.

    I twórczości Agnieszki Holland czepia się jako widz. Który tej twórczości nie lubi, gdyż jest przygnębiająca. Jak 99% procent polskiego kina tzw. ambitnego. Po filmach Pani Agnieskzi Holland boli mnie wątroba. Nie wiem, dlaczego za pewnik przyjmuje się, że wzbogacić wewnętrznie można się tylko poprzez upodlenie i cierpienie, a ludzie szczęśliwi nie zasługują na uwagę.

    Pierwszy, który podpalił kieliszki w polskim kinie był geniuszem, ale następni to zwykli wtórni naśladowcy.

  46. Wycieczki… Jarosław Grzędowicz ładnie się o tym wypowiedział:
    „Taka ilustracja: jest w Zakopanem teatr imienia Witkacego i w tym teatrze wystawiono kiedyś jego mało znaną sztukę, która polegała na tym, że na scenie grupa aktorów przez trzy godziny grała w karty, natomiast na widowni siedziała w nabożnym skupieniu publiczność i nikt przez ten czas nie ośmielił się nawet rozpakować krówki. Tymczasem w scenariuszu napisano, że zespół ma rżnąć w karty do momentu, gdy publiczność trafi szlag i zacznie ona wyć i tupać. Wówczas należało karty odłożyć i rozpocząć sztukę. Naturalnie do niczego takiego nie doszło. Nikt nie ośmieli się wyć i tupać na sztuce WITKACEGO, choćby nie miała sensu, a zwłaszcza wtedy, zatem mało brakowało, a aktorzy graliby w te nieszczęsne karty do dzisiaj.”

  47. Zakladam, ze Wacpanna caly artykul przeczytala w tej Gazecie a zrozumiala jedynie ten fragment z psychologia, tak? Tzn. przyswoila, bo zrozumiala raczej mniej. To kraj pelen wolnosci i dlatego autorka 1/5 scenariusza, bedacego tym w swiecie filmu, czym jest Doda w swiecie muzyki (czyli przebojem), pozwala sobie na wycieczki pod adresem Agnieszki Holland. Bardziej to glupie niz odwazne.
    Panna jestes bystra ale plytka jak kaluza czegos nieladnego.

  48. Swoja droga, dlaczego tylko Kroliczki mialy mame (jesli dobrze pamietam)? A reszta to co, sieroty wojenne?

    Rzeczywiscie ani jednego ojca. Gdyby wszyscy byli plci pieknej, mozna myslec o dzieciej wersji Seksmisji. A moze Mis Uszatek byl kobieta?

  49. Hmmm, pracuję w bibliotece w podstawowce. Rozwazam, czy by jutro nie zrobic w dziale Bw („bajeczki, wierszyki, opowiadania dla najmlodszych dzieci”) wystawki z wklejonym Twoim tekstem, oczywiscie!
    Dzieci na pewno chcialyby wesprzec biednego Uszatka, jakas adopcja wirtualna moze…

  50. Z Zajączkiem, Prosiaczkiem i Króliczkami ;]

    Nawiasem mówiąc, ciekawe że Miś, Zajączek i Prosiaczek nie mają rodziców, mieszkają sami a Króliczki mają tylko mamę. Ojców brak. Prosiak ma tylko Ciocię Chrum Chrum ;]

  51. no ja sie z tym partyzantem zgadzam- widza trzeba gnebic! Jak nie ma wojny, dramatu, smierci i biedy to film jest plytki. Do tego wypada dowalic watek wojny i najlepiej Holokaustu badz Katynia.
    Ambitnie musi byc i do bolu. Zeby wszyscy poczuli. Nie ma lekko.! Cierpiec trzeba ( za miljony)
    Nic dziwnego ze jak pozniej ktos usiluje w Polsce stworzyc film z gatunku lekkich to wychodzi sieczka bo nikt nie ma zdrowego poczucia humoru( bo jak mozna go miec jak sie jest ucisnionym i dolowanym od dziecka???)
    Miejmy nadzieje ze Lejdis sie obronia. Takie moje pobozne zyczenie…
    pozdrawiam z drugiej strony oceanu

  52. Zapewniam Cię, że istnieją filmy, które nie są ani trochę schematyczne, są pogłębione psychologicznie i nie epatują widza ani martyrologią ani humorem na poziomie Radia Maryja odbieranego z klozetu. Dziwne, nie ? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*