MALINOWY KONFLIKT

 

Ja bardzo lubie maliny. Oglądac w słoiku. Zasypane cukrem, zalane spirytusem. Bardzo.

 

Zbierac nie bardzo.

 

Z powodu fauny, jaka zamieszkuje malinowa florę. Jak wsadzam łapę po maline, to natychmiast trafiam na pajęczynę, na malinie siedzi wielka zielona pluskwa, a po ręku biegaja wkurzone pająki, że popsułam im stołówkę. W związku z czym rzucam pudełeczko z malinami i się drę.

 

A jak nie zbieram malin – to drze się na mnie mój rodzony mąż.

 

W dodatku dziś od rana mam niusa o bezokich mięsożernych ślimakach – widmo, które sa przezroczyste, maja wielkie żeby i żrą dżdżownice jak spaghetti. NOCĄ.

 

I JA SIĘ MAM NIE BAĆ

I SPOKOJNIE WYCHODZIC DO OGRODU

I RYZYKOWAĆ, ŻE SLIMAKI ODGRYZĄ MI STOPĘ

I ZEŻRĄ NOCĄ

SWOIMI WIELKIMI ZEBAMI

  

PS. 98% filmów o zagładzie świata zaczyna się „Spójrz kochanie co znalazłam na listku gardenii! Co to może być?” – „Nie przejmuj się skarbie, to tylko nie znany nauce przezroczysty ślimak bez oczu, z wielkimi zębami, mięsożerny, żerujący nocą, naprawdę, nie ma się czego obawiać, chodź, wypuścimy na trawnik naszego niemowlaczka i małego pieska, niech się pobawią na świeżym powietrzu”.

 

0 Replies to “MALINOWY KONFLIKT”

  1. O apetycznych i ruchliwych malinach prosto z krzaczka tekst mojej siostry:
    – pojadłaś malin?
    – nie, bo mam za dobry wzrok…

  2. A ja mam horror osobisty, bo dziś wyglądam jak buldog mam ropień przy zębie, i mi tam ponakuwano i pocięto:( O!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*