O CZYMS TRUDNYM DO UWIERZENIA

 

Wczoraj kupiliśmy „ET”.

 

Ja oczywiście przepłakałam cały film, podczas gdy mój małżonek mnie uciszał, żebym mu nie zagłuszała akcji.

 

BO ON OGLĄDAŁ ET PO RAZ PIERWSZY W ZYCIU.

 

Ja nie wiem! Mi się to w głowie nie mieści!!!

Dodam, że „Aliena” i „Blade Runner” też JA mu pokazałam, a „Star Wars” (tych prawdziwych) miał zaliczony jeden odcinek, zanim mnie poznał!

 

I on się dziwi, kiedy mówię, że go wyprowadziłam na ludzi.

 

W dodatku w trakcie filmu przeprowadzał analizę porównawczą i wyszło mu, ze bardzo mu przypominam ET.

 

Co ciekawe, poprzedniego dnia stwierdził wiele podobieństw pomiędzy mną a autystycznym chłopcem, który jadł piasek, a House go leczył.

 

Owszem, czasem bywam kosmitą i autystycznym chłopcem, ale nie cały czas i raczej w samoobronie. A na co dzień jestem całkiem zwyczajną nerwicą.

0 Replies to “O CZYMS TRUDNYM DO UWIERZENIA”

  1. Chcialam zauwazyc, ze tez ryczalam na ET. I uwazam, ze Twoj maz stanowczo powinien sie zresocjalizowac i obejrzec wszystkie zalegle filmy.

  2. A jaaaaa… eeeee… jakby to powieeeedzieć… też jeszcze nie oglądałam „ET”!!! Hmmmmm zaczynam się o siebie martwić…

  3. Mnie na „E.T.” uciszały dzieci w kinie. Dwie hoże niewiasty ryczące jak bobry i stada nieletnich fukających z dezaprobaty 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*