POWIEDZ KOCHAM JEŚLI KOCHASZ… EETAM

 

Widziałam na (świeżo pomalowanej) kamienicy taki oto napis: „WERONIKA TO FRAJERKA”, skreślone „frajerka” i pod spodem dopisane „KURWA”.

 

No to jak to jest z ta Weroniką?…

 

Mój mąz wrócił ze służbowego wyjazdu („Kochanie, baby jednak sa walnięte. Wszyscy faceci w dżinsach i podkoszulkach, a baby w wieczorowych sukniach i na obcasach”) – ja się bardzo cieszę, że on był na służbowym wyjeździe, ba! Wolałabym nawet, żeby poszedł do baru go-go, byle tylko nie na spotkanie NASZEJ-KLASY. Bo z tego co wszyscy opowiadają, wynika, że na spotkaniach NASZEJ-KLASY dochodzi do konfrontacji osób, które nie widziały się co prawda lat 30, ale na tym oto spotkaniu niejednokrotnie była koleżanka z klasy dochodzi do wniosku, że TAK! WŁASNIE TAK! SA SOBIE PRZEZNACZENI! Chodzili ze soba dwa tygodnie na dużej przerwie w szóstej klasie, więc oczywiście TO JEST MIŁOŚC JEJ ZYCIA. Jedyna. Prawdziwa. Ten właśnie kolega Łukaszek z podstawówki. Oto od dzis będą razem forewer i żadne przeszkody typu – jej mąz, jego żona, ich dzieci NIE STANĄ IM NA DRODZE DO SZCZĘŚCIA, na które przecież ZASŁUGUJĄ.

 

Tak więc puszczę mojego męża na koło podbiegunowe, pozwole mu pływac z rekinami, z krokodylami, a nawet przywieźc jednego do domu i pozwolić mu spać w nogach łózka – ALE NIE NA SPOTKANIE NASZEJ-KLASY.

 

Co to ja chciałam.

 

A! Że wrócił!

Wrócił i jął się nade mną znęcać.

 

W sobotę wieczorem rozplątywaliśmy zyłkę. Odwinięta z kołowrotka, zrzucona na podłogę w postaci bezkształtnej kupy i zaplątana na śmierć. Myslicie, że mi odpuścił?… A skąd. Po trzech godzinach zyłka była rozplątana i nawinięta na ten sam kołowrotek. ODWROTNIE. NA DRUGA RĘKĘ. Nie pytajcie.

 

A w niedzielę kazał mi porządkować akty notarialne i szukac PIT-ów.

 

To już dziękuję. Wolałam tę zyłkę.

 

ALE ZNALAZŁAM WSZYSTKIE MOJE PITY z zeszłego roku!… Koniec swiata idzie.

 

0 Replies to “POWIEDZ KOCHAM JEŚLI KOCHASZ… EETAM”

  1. yy…to ja jestem jedyna co mi ten wytwor pt”NK” kompletnie kolo nosa lata?jestem zalogowana- a jakze, ogladam sobie zdjecia roznych ludzi,raz z podziwem-raz z przerazeniem, ciesze sie z sukcesow, pomijam milczeniem porazki, i tyle.Na spotkania nie biegam- dosc daleko mam…Jak sobie tak czytam , ze nastepuja w wyniku tego wynalazku rozwody, rozpady, uksztaltowuja sie nowe ..hm…zwiazki…well, no nie wiem, moze moja klasa jakas specyficzna byla?:) a damiankow, stasiow i michalkow z siodmej lub osmej a, po proatu wysylam w sina dal:)i tak, o.Hm.

  2. Nasza Weronika jest tą, z „najmniejszymi cyckami” (cytuję mego męża).
    I naszej klasie skasowałam konto, bo mnie właśnie jakieś takie Daniele z siódmej be denerwowały.

  3. Jak to powiedział mój brat, na zapytanie czemu nie jest na naszej klasie zalogowany: „Z osobami z którymi chcę utrzymywać kontakt, utrzymuję i on nigdy się nie urwał. Gdybym miał potrzebę ich wszystkich na siłę widzieć to pojechałbym na zjazd absolwentów.” I to prawda. Najśmieszniejsze jest dodawanie do listy i przyjmowanie zaproszeń od szczyli w wieku 8 lat, które logują się na naszej kalsie w poszukiwaniu….no właśnie czego? Kolegi z ogniska? Żenada….Choć nie powiem, że zalogowana tam ja nie jestem. Tak jestem, przyznaję bez bicia, tylko, że zrobiłam to z ciekawości. I od razu widać kto z kim nigdy się nie polubi nawet po 20 latach czy 30….

  4. Nasza-klasa, no tak, ja się zgadzam. :-)))))Odgrzewanie dawnych ról, otrzepywanie z kurzu wylniałych starych wężów boa, z balu z siódmej klasy itd. ;-))))
    Przewijanie filmu do przodu, pstryk i minęło cwierć wieku albo i wiecej w ciągu kilku sekund. Obserwowanie upływu czasu i porównania. A sentyment się czerwieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*