LEKKIE POCZĄTKI TRAUMY I GŁUPI SEN

Nie, no – panie, panowie i niezdecydowani: to już przestaje być smieszne.
Od wczoraj Karp, a ja nie mam nawet zrobionej listy z prezentami gwiazdkowymi!

ZARAZ SIADAM I ROBIĘ LISTĘ!

(Mój mąż: „Musisz iść do pracy, bo się robisz MNIEJ ZORGANIZOWANA, kiedyś mogłem za tobą iść z zamkniętymi oczami, a teraz nawet nie sprawdzisz, czy wziąłem telefon!!!”)

Gdzie moje kororowe flamasterki!
Gdzie moje fantazyjne pomysły!…

(Myslicie, ze pracownicy się smieją po cichu za plecami Katarzyny Niezgody?… Moi byli pracownicy by się smiali, gdybym co drugi dzien wisiała na Pudelku w objęciach Tommasza Kammela).

A w ogole jaki mialam dzis sen! Nie wiem, czy piękny, czy traumatyczny.
Wylądowaliśmy na lotnisku (w Katowicach), mój mąz poszedł po walizki, a ja do butików.

I były dwa butiki (na lotnisku w Katowicach): GUCCI, a naprzeciwko VERSACE.

No więc ja najpierw do Gucciego (alfabetycznie), pooglądac torebki.
Jedna mi się spodobała, była taka długa i cienka, kosztowała jednakowoż pięć tysięcy i zaczęłam się trochę zastanawiać, choć generalnie gotowa byłam już biec do bankomatu.
Ale pani ekspedientka mówi do mnie:
– Niech pani weźmie te torebke, ponosi i zobaczy! Jak się pani spodoba, to sobie ją pani kupi! A ja dorzuce taka portmonetkę, o – i wyciągnęła bardzo sliczną portmonetke z futerka.

Propozycja wydała mi się rozsądna, poszłam zatem z torebka na ramieniu do VERSACE, pooglądać sukienki i tuniki.
Pan ekspedient w VERSACE kazął mi przymierzyć dość kontrowersyjnie piękną sukienkę, wykonaną szydełkiem, ponieważ była to propozycja na święta, a aplikacje na sukience układały się w świąteczne ozdoby.
Po czym obiecał, że jak kupię sukienke, to dostane od niego mnóstwo ciuchów i rabat – POD WARUNKIEM, że moja noga nie postanie już u tych złodziei naprzeciwko!…
Nawet zaczęłam się już zastanawiac nad tą sukienką, ale obejrzałam się i zobaczyłam mojego N., który stał z walizkami i wyraźnie był na mnie wściekły.

Więc się obudziłam.
Co za głupi sen!

Już wolę UFO.

PS. A w ogóle to jaja z tą nasza klasą, dzwoni do mnie Zebra i mówi:
– Matkooooooo jaka ja byłam GŁUPIA! Myślałam, ze to co się pokazuje, jak serwer jest przeciążony, to żołty ser!… Ahahahha!
– Eeeeeee… Jak to – MYSLALAS, ze to zolty ser?… To to NIE JEST zolty ser?… W torebce na głowie?…
– Weź ty się stuknij! Co ma wspólnego SER z KLASĄ!…
– No nie wiem, myślałam, ze tak jest smiesznie… A co to jest, jak nie ser?
– Gabka!
– Poważnie?… Bez sensu.
– A ser z sensem?…
– No ale gąbka w torebce na głowie?…

Przysięgam, że byłam PEWNA, że to ser.

0 Replies to “LEKKIE POCZĄTKI TRAUMY I GŁUPI SEN”

  1. … a ja najchętniej to bym tą naszą klasę zbojkotowała… Ser, gąbka czy inna gałda – zdecydowanie za często. I… jeszcze… a nie wkurza was wszystkich ta licytacja byłych kolegów z ławki? „cio u ciebie? Ja to już dwójke dzieci mam, ja to kierownikiem na stanowisku kierowniczym… ja to właśnie zastanawiam się jaki kolor mercedesa będzie pasował do żywopłotu obok mojego basenu…” …
    Brak słów… NO! Tyle… Ale sem ulżyła tu…

  2. … a ja najchętniej to bym tą naszą klasę zbojkotowała… Ser, gąbka czy inna gałda – zdecydowanie za często. I… jeszcze… a nie wkurza was wszystkich ta licytacja byłych kolegów z ławki? „cio u ciebie? Ja to już dwójke dzieci mam, ja to kierownikiem na stanowisku kierowniczym… ja to właśnie zastanawiam się jaki kolor mercedesa będzie pasował do żywopłotu obok mojego basenu…” …
    Brak słów… NO! Tyle… Ale sem ulżyła tu…

  3. hahaha… co autor miał na myśli…
    ciekawe ile osób pomyślało w ogóle że to NIE SER 😉 tylko gąbka pfff…
    co prawda mi się też wydawało dziwne że ser, ale migneło mi w głowie, że faktycznie może od SER wera czy cuś i przeszłam nad tym do porządku dziennego, ot fantazja ułańska administratora 😉 a tu masz babo placek, znaczy gąbkę…. 😛

  4. Boze, zabralam wam wszystkim DZIECINSTWO :)))))

    Ale, zeby nie bylo. Dwa meisiace mi zajelo, zanim mi do lba wpadlo, ze to nie jest GOUDA 🙂

  5. ja też myślałam, że to ser 😉 wczorajsze metro mi uświadomiło, że to gąbka… ale to, że ma związek z klasą, to dopiero dzisiaj doczytałam u Ciebie na blogu (że gąbka do tablicy). Chyba przemęczona jestem 😀

    A tę gąbkę to… nieee, to ser… 😀

  6. ser!
    gouda!

    innej opcji nie biore pod uwage!

    moze na zasadzie glodnemu chleb na mysli? wiele bym dala za kawalek goudy zamiast kurna cheddara. blah.

  7. ja się przyjrzałam. specjalnie i dokładnie. to jest SER ! kto w ogóle wymyślił gąbkę ? skąd to wiadomo ? źródło informacji proszę !

  8. Dziewczyny to ser z kanapki, ktora lezala w tornistrze:)przez jakies 2 tygodnie i ser ten dostal zabki i oczka i wychodzi z torebki kanapkowej…tak mi sie wydaje…:)

  9. WOGOLE O CZYM ROZMOWA???
    JAK TO TO NIE SER???
    JEZU!
    NO GLOWE BYM DALA ZE TO SER
    tez bylam swiecie rpzekonana ze to taki zart
    ser w czapce

    SERIO TO MZOE NIE BYC SER???

  10. No można by zawsze zrobić takie badanie wśród naszo-klasowiczów, czy bardziej im to przypomina Pana Gąbke czy Ser, ja byłam w pierwszej kolejności za Serem, ale ten Dyskurs publiczny tak mnie omotał..
    że już teraz sama nie wiem 🙁
    Czy Ser, Czy Gąbka, a jak Ser-hmm to jakiego rodzaju? bo to wbrew pozorom ważna sprawa jest 🙂

  11. Ja też myślałam, że to ser (SERwer jest przeciążony – tak mi się to układało), a tu co? PAN GĄBKA! Bez sensu i to z zębami!

  12. ROG JAK SŁOWO DAJĘ
    JESZCZE JEDNA TAKA AKCJA I WYWALE KOMENTARZ!
    JA NIE MOGĘ NA TO PATRZEĆ!
    THIS IS TOO MUCH! NAWET, JAK NA MNIE!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*