TAK PRZED SAMYM WYJAZDEM

Wysiadam z pociągu podmiejskiego w pieknej, zalanej słońcem miejscowości Żyrardów. Wraz ze mna wysiada grupa strudzonych panów z wąsami, którzy widać, że piwom się nie kłaniali, o nie.

Dwóch z nich idzie dosłownie krok za mną. Nie było możliwości, aby uciec od zapachu Sportów i poniższej opowieści:

– Ty wisz, kupiłem ćwiatkę. Postawiłem se przy robocie. Wannę robiłem. Skończyłem i patrze, rozglądam się – gdzie flaszka? No nie ma! I ty wisz, co się okazało?… Zamurowałem ćwiartkę! Całą obmurówke wanny musiałem z powrotem rozebrać!…

To jeśli ktoś by miał pytania, dlaczego fachowcy nigdy nie mogą z niczym zdążyć na czas. Flaszki im w ścianach zostają, po prostu.

0 Replies to “TAK PRZED SAMYM WYJAZDEM”

  1. ale jakby tak zostawil…wyobrażasz sobie te dziką radość nastepnego fachowca przy kolejnym remoncie łazienki????
    No ni mos głowy jaki fart….

  2. A taka flaszka zamurowana strasznie gwiździ, duchy w kominie i inne upiory naśladując. Nazywa się ją „zemstą murarza”. Za brak postawienia flaszki do obiadu dla fachowca.

  3. a ja myślałem, że ów „wisz” powie, patrząc na Ciebie, że masz zgrabne nogi i nie tylko … :))
    historyjka o flaszce przednia 🙂

  4. hehe, właśnie przez to przechodzę (perypetie z ekipą remontową) no i wszystko jasne:]
    Fajne wpisy – zapraszam do mnie klimusin-131.blog.onet.pl

  5. hehe, właśnie przez to przechodzę (perypetie z ekipą remontową) no i wszystko jasne:]
    Fajne wpisy – zapraszam do mnie klimusin-131.blog.onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*