O WCZORAJSZYM FILMIE

Czy ja już wspominałam, że uwielbiam amerykańskie kino akcji?
Uwielbiam.
Wszystkie komedie mogą się schować.

(Oczywiście hitem nie do pobicia jest scena w Predatorze, kiedy Arnold z kolegami rozpieprzyli pół dżungli w celu zniszczenia wietnamskiego obozu, po czym Arnold wydaje rozkaz „ZATRZYJCIE ŚLADY”… kuuuuuuuuuuurwa 🙂 )

Wczoraj, z inicjatywy N., oglądaliśmy NA LINII OGNIA.

Jest to, przypomne, film, w którym zagrał Clint Eastwood mając lat… N. twierdzi, że OKOŁO 70, ja będę się upierać, że bliżej 90. Wygląda jak mumia Ramzesa, odbandażowana, lekko namoczona w wodzie – ale LEKKO – a następnie upudrowana na żółto (czymś w rodzaju tego podkładu na narty, co Sosko mnie nim wysmarowała w ramach próbnego makijażu przed ślubem i wyglądałam jak moja ciotka Helena w trumnie).

Ja bym ten film trzymała w wypożyczalni w kategorii HORROR (zbliżenia Klinta Istłuda – za każdym razem wyrywało mi się ŁAAAAAAAAAAA!) łamane przez KOMEDIA.

Na dowód jedna z pierwszych scen:

Klint gra w barze na fortepianie. Tak, jest byłym agentem CIA, ochraniał Prezydenta Junajted Stejts, ale najbardziej co lubi w życiu robić, to grać dżez na fortepianie. Zatem, gra na tym fortepianie w barze, do fortepianu podchodzi Młodszy Ejdżent jego Partner (własnie są po wyczerpującej akcji, w której Klint musiał go zabić troche na niby, ale Młodszy Ejdżent się przejął), i wywiązuje się dialog następujący:

MŁODSZY EJDŻENT: Zabijałeś już kiedys ludzi?…
KLINT (nie przerywając gry na fortepianie): Tak. Ale mi się nie spodobało.

No ja BARDZO przepraszam, ale spadłam z fotela ze smiechu.

Chociaż nie wiem, czy jednak nie zostawić tego filmu całkowicie w kategorii HORROR, bo powiem wam, DAWNO się tak nie bałam, jak na scenie erotycznej, kiedy to Klint dobiera się do seksownej ejdżentki (oczywiście Klint nie bardzo może się ruszać – w końcu ma jakies 98 lat – więc musi nam wystarczyc dynamicznie zrzucająca z siebie poszczególne części garderoby ejdżentka oraz odpowiedni montaż) i naprawde, naprawde byłam PRZE RA ŻO NA w momencie, kiedy pokazali, ze Klint runął na łózko, a ona na niego. NIEEE NIEEEE NIEEEE – NIE MOGĄ TEGO POKAZAĆ – TO NIELUDZKIE!… Oczywiście W OSTATNIEJ DOSŁOWNIE CHWILI zadzwonił telefon i ejdżentka musiała pozbierać z podłogi żakiet i kajdanki i wracac do pracy… UFF! W dodatku w tej scenie, gdzie (według mnie, z wyraźnym wyrazem ulgi na obliczu) zbierała z ziemi garderobą, było widać, że do sceny erotycznej (sic!) nie zdjęła podkolanówek 🙂 (i w sumie racja, jak on ma 98 lat, to chyba już podkolanówki niewiele zmienią).

Nie wiem, jak to się skończyło, to znaczy – OCZYWIŚCIE SKOŃCZYŁO SIĘ ZNAKOMICIE dla Klinta, troche gorzej dla Malkovicza, a już całkiem słabo dla Młodszego Ejdżenta, który niestety ale musiał zostać zabity, żeby pokazać cały bezsens wszystkiego i doprowadzic Klinta do ostateczności. Wytrzymałam do momentu, kiedy ganiali się po dachach i poszłam się kapać.

Z musująca pastylką.
No bo w końcu co, kurcze blade.

A moje futrzane klapki EMU już do mnie jadą.

PS. Dlaczego dzis w Trojce nie było Manna? Za to puscili Beatlesów; idąc korytarzem w pracy odkryłam, że śpiewam na całe gardło „Can’t Buy Me Love” – dobrze, ze bylo w miarę wcześnie i prawie nikt mnie nie widział… A zresztą – juz i tak nosze plakietke łagodnej wariatki.

0 Replies to “O WCZORAJSZYM FILMIE”

  1. Kiedyś latal po sieci taki spamik o tym co sie zawsze dzieje w hamerykanskich filmach. Naboje się nigdy nie kończa, szef policji jest zawsze czarny i odbiera telefon leżąc w łóżku z żoną, zawsze jest wolne miejsce do zaparkowania tuż pod wejściem do banku. Przyznaję, ze wpłynęlo to na mnie traumatycznie i już nigdy oglądane filmy nie były dla mnie takie same.
    Ale prawdziwy szlag i tak mnie trafia na ichnich „komediach” typu własnie lecącego za moimi plecami „American Pie”. I np „Scary Movie”. Nie ogladam bo nie. Bo żenada. Nie trafia mi w poczucie humoru wybitnie.

  2. Dla mnie najbardziej stresujące jest klikanie w link „komentarze” przy twoich notkach.
    Czasami coś tam dodałbym od siebie albo poczytal wpisy innych osób, ale perspektywa zetknięcia się z twórczościa PATRON’a skutecznie mnie zniechęca.
    Tym razem też już się pojawił.
    Naprawdze, obrzydza mi czytanie twojego bloga…

  3. Ty guuupiaaa, wczoraj na tv4 bodajze bylo KOMANDO (po KOBRZE – klasyka lat 80tych, sama nie wiem, ktory lepszy :DDD)

    moj maz filozoficznie stwierdzil, ze jest to jeden z tych filmow, gdzie nigdy im sie nie koncza naboje, oraz wszyscy strzelaja do arnolda i nic, a on macha na oslep karabinem i ukatrupia 15 przeciwnikow naraz.

    i teksty rowniez powalaja, jak trzymal tego jednego za noge i potem laska go pyta, co z nim zrobiles, a arnold „I LET HIM GO”

    mwhahahah

  4. ja się musze pilnować, bo u mnie wszędzie są kamery i inne takie, i człowiek nawet nie wie, a tu pół budynku + wszyscy ochroniarze oglądają cię na yotube czy innej wrzucie peel jak śpiewasz pod nosem celebrity skin

  5. TAK TAK
    TO WŁASNIE TAKIE PODKOLANÓWKI BYŁY

    Ona je chyba sobie zostawiła JAKO OSTATNIĄ DESKĘ RATUNKU – wiecie, gdyby ten telefon nie zadzwonił…

  6. jezeli te podkolanowki byly z tych ponczoszancyh to ma to jakies uzasadnienie
    one noszą miano antygwałtek (ze niby jak cie gwalciciel dorwie, sciagnie ci spodnie i zoabczy cie w tych podkolanowkach to mu sie odechce)
    wiec moze ta laska zostala w nich zeby uniknac seksualnego ataku starego tetryka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*