O DESZCZU I NIE TYLKO

Ale wczoraj ZMOKŁAM!
Oczywiście – nie mogło lać każdego innego dnia, kiedy N. odbierał mnie z pracy samochodem – MUSIAŁO WCZORAJ, kiedy jechałam tramwajem na ochlaj z ludźmi z poprzedniej pracy. MU SIA ŁO. Zmokłam jak pies, a od dołu wciągnęłam w nogawki dżinsów jakies 7 litrów wody.

A spotkanie się udało, chociaż nie przyszła moja ulubienica (ta, na widok której krew zmieniała mi się w żyłach w płyn do mycia okien) – bardzo szkoda, miałam nadzieje, ze przytyje, obwiśnie i będzie miała syndrom nietrzymania języka, jak Paris Hilton (gdy tymczasem ja, naturalnie, trzymam się jak zamarynowany grzybek, ahahaha).

Ale nie o tym chciałam.

W drodze do pracy przyszła mi do głowy interesująca teoria na temat „Dlaczego my, kobiety, tak często jednak NIE ZABIJAMY tych naszych dekli, mimo, że sobie na to zasłużyli”.

I otóż doszłam do wniosku, ze my, kobiety, jesteśmy po prostu istotami myślącymi długofalowo.

No bo co sprawia większą frajdę:
– zabić raz, czy
– utrzymywac przy życiu przez długi okres czasu I SIĘ ZNĘCAĆ w sposób kontrolowany?…

BO MOIM ZDANIEM JEDNAK SIĘ ZNĘCAĆ.

Oraz – uwaga uwaga! NIE CHCE MI SIĘ DZIŚ W OGÓLE PRACOWAĆ – prawda, jakie to dziwne i niespodziewane?…

0 Replies to “O DESZCZU I NIE TYLKO”

  1. No jeszcze zależy… oczywiscie ciekawiej sie znecac, ale sa osobniki przy ktorych…

    Krwawy, szalenie okrutny i masakrycznie potworny pojedynczy mord jest wrecz wskazany. A i ciśnienie by mi moze opadlo 🙂

  2. A jak się nie ma dekla, to się marzy żeby się nim opiekować, tulić go i codziennie uszczęśliwiać… nic nie rozumiem z tych waszych zbrodniczych myśli :))

  3. Jakie tam znęcanie? A mnie to nie boli ,jak MUSZĘ mu tak raz po raz przyładować? I nikt mi nie współczuje,tylko mówią,żem jędza!

  4. jak to leje? nie zauważyłam 😉 to są tylko przelotne opady, np. przedwczoraj mnie przeleciał taki jeden opad, że normalnie potem się ledwo dowlokłam do domu…. z niagarą we włosach i jeziorami wbutach…;)

  5. Aaaa! Co to jest ten syndrom nietrzymania języka? Czy ja to mam, jeśli ustawicznie coś chlapnę i potem żałuję, że się odezwałam?
    Nie zabijamy facetów też dlatego, że można ich w razie czego opchnąć innej babie i patrzeć, jak się przy nim zamienia w klabzdrę, robiąc wszystko to, czego nam się zwyczajnie nie chciało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*