O ŚNIE

O matko jaki mialam sen.

Żyłam w XIX wieku jako jedna z trzech sióstr. Mieszkałyśmy z mamą w kamienicy przy pięknym, przepięknym placu z niesamowitą fontanna. Nasza mama miała na dole salon z butami, z takimi pieknymi podestami do przymierzania butów, na które uwielbiałyśmy wchodzic i udawac, ze jesteśmy artystkami. Miałyśmy jeszcze brata, ale on był już dorosły i zonaty (ze straszna zdzirą, o czym pozniej) i nie mieszkał z nami.

Nagle okazalo się, że powierzono mi do pilnowania bardzo dziwną rzecz. Na oko wyglądało to jak kawał takiej czerwonej plasteliny, z tym, że było w dwóch częściach – wielki kawał tej plasteliny i mały kawałek. Gdyby te kawałki ktoś ze soba połaczył, to… STAŁO BY SIĘ COŚ NAPRAWDĘ STRASZNEGO. Wiec pilnowałam – trzymałam je osobno (w tajemnicy przed siostrami) i pilnowałam, żeby nie daj Bóg nie doszło do połączenia. Ale – jak wiadomo – takie przedmioty są ZŁE. I przywołują ZŁO. Więc któregoś dnia coś stało się z naszą mamą – zniknęła; nas wyeksmitowano z pięknej kamienicy, a drzwi zostały zamknięte na głucho. W ostatniej chwili zdążyłam zabrać ze sobą ten mały kawałek tego czerwonego, wnioskując, że w ten sposób nie dadzą rady się połaczyć.

Mały kawałek ukryłam w mieszkaniu brata. Żona brata – straszliwa nowoczesna zdzira – nie dośc, ze wredna, to jeszcze była w ciąży. Manifestowala swoja nowoczesność robiąc sobie zastrzyki (ot tak, przy gościach) oraz twierdzac, ze dziecko urodzi W SZPITALU (co wszystkich wprawiało w zgrozę – jak to! W szpitalu? A nie boisz się ze ci PODMIENIĄ?). Nie lubiła nas trzech i przepędzała od siebie z domu, jak brat nie widział.

Któregoś dnia poszłyśmy na plac, posiedzieć przy fontannie… Usiadłyśmy na schodach naszego dawnego domu, ja zaczęłam wzdychać, ze w srodku zostawiłam tyle pieknych rzeczy, w tym moich butów, az tu nagle zauważyłyśmy, ze drzwi są UCHYLONE… Ktos je wyważył i wszedł do srodka. Bałyśmy się wejść, więc tylko zajrzałyśmy przez szparę. Wszystko było takie zakurzone i w pajęczynach, ale – przerazona – zauważyłam TO CZERWONE leżące na samym srodku stołu – wydostalo się ze skrytki.

Moja starsza siostra (ja byłam ta srednia) pobiegła natychmiast do naszego brata (chociaż prosiłam ją, żeby nic mu nie mówiła). Brat wysłuchał o włamaniu, założył kapelusz, zona go podpuszczala, żeby tam biegł (pewnie chciala te moje buty, zdzira jedna!), nagle w ich mieszkaniu zaczal szczekac pies (taki maly terierek). Wszyscy wpadliśmy do spiżarni – okazalo się, ze pies znalazł tę mala czerwona czesc tego ZŁEGO i szczekał na nią. Mój brat złapał to małe czerwone i wsadził sobie do kieszeni, a pozniej wyszedł do naszego dawnego mieszkania, gdzie leżało to DUZE CZERWONE… Byłam przerażona i nie wiedziałam, jak go powstrzymac!

I obudziłam się.

A TERAZ PROSZĘ MI TO ZINTERPRETOWAĆ.

0 Replies to “O ŚNIE”

  1. Your welcome. A „Osade” to sie ogladalo? Jakos niedawno moze – bo ten czerwony zly kolor jakis taki sugestywnie podobny. Jak nie widzialas, to to jest znak, zeby obejrzec. Chyba.

  2. Łomatko, jaki babol, nie ten link mie sie kliło – nie ma to jak działac na pamięć, nie sprawdzać po dwa razy itd ;] przepraszam, już sobie idę spalić się ze wstydu 😀

  3. Dla mnie najgorsza jest plastelina. Kojarzy mi sie z czerownym plastikiem. Z parą niewygodnych butów, w której lewy nie pasuje do prawego. Nie wyobrażam sobie gorszych butów – czerwone, plastikowe, oba na różny sposób niewygodne. Na dodatek wyrzucają cię z domu, gdzie jest jakieś niezłe źródło wody przy tych upałach cóż moze być fajniejszego, jak kąpiel w fontannie. Buty cię straszą, z kąpieli nici, a twoja cukiernica z blatem uwięziona za zamkniętymi drzwiami….

  4. To był proroczy sen: wyśniło Ci się,że ktoś Ci się na bloga włamie!! (i się sprawdziło)

    A poza tym na pewno masz deficyt butów w swojej szafie-stąd ten sklep!

  5. A co było żarte i pite przed snem, hę?

    Czy uprawiane nie zapytam bo ustawa o ochronie danych hłe hłe osobowych 😉

  6. myślę, że ktoś w Centrum Operacyjnym Snów się pomylił i załadował Ci niewłaściwy sen.
    no bo weź. przecież sklep z butami to materiał na sen dla fetyszysty. a dwie plastelinopodobne kulki, które nie mogą się połączyć, to implementowany do podświadomości instruktaż pt. „nauka wysadzania wroga w weekend” (ewentualnie „konstrukcja bomb dla oportych” tudzież: „zrób to sam: brain & bloody painting”, A. Słodowy)

    innymi słowy: trafił Ci się sen zboczonego terrorysty.

    ja bym się zamienił z Hanką na Twoim miejscu… 😉

  7. choc sie zamienimy? NA SNY? bo ja miałam mega głupi i bez sensu bo mi sie sniło ze znałąm sie OD PRZEDSZKOLA z rodem Stewardem i we wyobraz sobie ROD EJST ZUPELNIE BEZ SENSU we wszystko wierzy co mu sie powie i ma głupie pomysły. Naprawde. Bez sensu. Nie miałąm juz do niego serca. Na koniec wymyslił ze mzoe bysmy sie ze soba przespali. Totalnie bez sensu. I mówie ROD TO BEZ SENSU WEZ SIE PUKNIJ W GŁOWE. Na co on – NO DOBRA BEZ SENSU ALE WEZ CHOC NO!

  8. ale do interpretacji najlepszy był frojd. i nie wiem czy ta interpretacja byłaby dobrze przyjęta.

    ale swoją drogą sen skojarzył mi się z tą książką „godzina pąsowej róży”. fajna była.

  9. ja Pani nie idę martwić, ale to był bardzo wywrotowy sen i powinien podlegać ocenzurowaniu przez jaki odpowiednik Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk czy t.p.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*