PRZELOTEM

Włosy mam BLOND. Nie denerwujcie mnie. A loki już się sprały.

Chwilowo jestem zarobiona, a w weekend przyjmowaliśmy Hannę w stolicy. W roli salonów stolicy wystąpiło mieszkanie kolegi Pepseego, do którego władowaliśmy się w ramach SUPRAJS PARTY i kochany Pepsee przez pierwsze pół godziny udawał, ze WCALE NIE CHCE NAS ZABIC i jak miło ze wpadliśmy. I ugotował nam obiad, złoty chłopak. Następnie czytaliśmy książkę o bułeczkach z masłem i wiedeńskich ostrygach (kucharską, tak?), przerywając, kiedy facet w telewizorze wyciągał z jamy jebitnego węża gołymi rękami („Hm, spójrzcie. Zaciska się. Próbuje mnie udusić, haha”). A później kupiliśmy wszystko z tej strony:

Nuda w sumie, czyli.

Aha – zgadnijcie, CZY BYŁ OBŁY. Buhahahahhhahaha.

To lece na zakład, popilnować taśmy.

0 Replies to “PRZELOTEM”

  1. Ja to niestety mam takie upodobania smakowe, że one się nie nadają na człowieka, co by je nań włożyć. No, moze z wyjątkiem spaghetti. Ale seks po czymś takim przypominałby jatkę.

  2. o, albo na ten przyklad dwie duze pizze z podwojnym serem
    [ to w przypadku miseczek D
    bo na miseczki A to by w zupelnosci wystarczyly dwa plastry tego salami tudziez inszej mortadeli ]

  3. Tak, stanik jest superowy. :-))) Wyobrażam sobie, jakie to romantyczne, taki narzeczony chrupiący cukierki. Może to tylko 40 kalorii, ale potem ich chyba nie spali.
    Ale strona jest świetna, muśzę coś znaleźć dla męża, muszę i Mu to dam.

  4. ha.
    chciałabym zobaczyć pana/panią po zjedzeniu tej bielizny z cukierków. żyg murowany.
    ale stojak na noże jest po prostu boski 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*