MR HAMMER IS BACK

Wrócił! Pokonal chwilowe zalamanie i WRÓCIŁ.
Albo ma nastepce.
Swidruje raźno, az mi wszystko podskakuje.

A ja zaraz kogos ZABIJĘ.
Prosilam N. – idz, przynieś jakiegos kota, rozedre go sobie i mi troche przejdzie. To nie!
Kota nie przyniosl, w dodatku MIAŁAM OKROPNY SEN o tym, jaki był dla mnie PODŁY, WREDNY i NIEUPRZEJMY – no to się go opieprzyło z samego rana, no bo co.

W dodatku wczoraj sobie pojechal do Krakowa i co godzine wydzwaniał do mnie „Ach, kochanie, żebyś ty wiedziała JAK TU PIEEEEEKNIE – jaka cudowna pogoda! Ile ludzi na rynku, no mowie ci – jak w bajce! To ide na kawe do Redolfiego, pa!”. Kiedy bylam NARZECZONĄ, to zabieral mnie ze sobą do Krakowa. Teraz, po slubie, zabiera mnie do Włodawy (porcja pierogów ludowych z podrobami w restauracji „Perła Polesia” – 5 zybli), a z miast na „k” został mi Krasnystaw.

W księgarni obok mnie widziano książkę „Jak wyjsc za maz po 35-tce, stosując techniki marketingowe”. Uff – dobrze, ze się wyrobiłam dosłownie w ostatniej chwili – bo zawsze przysypiałam na marketingu.

0 Replies to “MR HAMMER IS BACK”

  1. Mogę współtworzyć. Mój mąż podobnie. :-))) A już dawno minęły czasy, gdy robiłam zakochana, stojąc w samej bielixnie kanapeczki do pracy dla kochanego Mojego Jedynego i wkładałam do nich cebulę, żeby mego jedynego zadna tam biurwa nie chiała podrywac, żeby zedrzeć z niego cały romantyzm, albo przynajmniej z jego oddechu. oj smieję się, jak to wspominam. zadzwoniłam raz, akurat w czasie sniadania i musiał gwałtownie przerwać rozmowe, bo pedził po coś do picia, trafił na TAKI plaster cebuli. To straszne, ja wiem. :-)))))

  2. Oooo – dla mojego malzonka czosnek jest FETYSZEM.
    Zwykly czosnek dziala na niego srednio, natomiast ostatnio odkryl w sobie MILOSC I PASJĘ do czosnku marynowanego W GLOWKACH.
    Trzyma je w sloiku i pożera po jednej, WYDZIELA SOBIE jak dobro drogocenne, wymieniaja sie tymi smierdzielami (strasznie to smierdzi!… lubie normalny czosnek, ale marynowany to jest PONAD MOJE SILY), bo jeden ma tak marynowany, a drugi – inaczej… MAKABRA!
    Chyba napiszę książkę „Co z tym czosnkiem”.

  3. Ale czosnek jest podobno dla mężczyzn. jak kupowałam w modnej kwaiaciarni (modnej, bo umieli robic bukiety, które wyglądają jak bukiety)kwiaty dla kobiet, to bez czosnku mi sprzedawali, a dla męzczyzn, to w środek bukietu wciskali czosnek. To był symbol zarostu, czy co?Dlaczego???

  4. Moj malzonek miewa niewymuszone akcje powracania do domu z nareczem kwiecia, co oczywiscie BARDZO BARDZO DOCENIAM (jako symbol i gest), natomiast yhm… nie przepadam za ciętymi kwiatami, bo pozniej one wiedna i trzeba robic pogrzeb, myc wazon… Nie lepszy hiacyncik w doniczce albo stokroteczka?…

  5. a koleżance z pracy chłopak przyniósł wczoraj ot tak bukiet kwiatów. jak wspomniałam o tym swojemu mężowi („a widzisz?!! inni znienacka obdarowują kwiatami!!”) dostał spazmów śmiechu i powiedział że teraz NIE MUSI już dawać kwiatów.
    CZY JEST SPRAWIEDLIWOŚĆ NA TYM ŚWIECIE?????

  6. i bylo sie tak spieszyc z tym ozenkiem? juz Ty sobie, Barbarello, nie pochodzisz po krakowskim ryneczku, oj nie pochodzisz.
    teraz jeno do ogrodka z łopata, grządki kopac.
    eeech.

  7. Lepsze byłyby korepetycje „Jak się wyrobić mając siódemkę dzieci”. Poszłabym, ale byłabym na szarym końcu, bo nie wyrabiam.

  8. Przypomina mi to Woody Allena: „Kiedy pierwszy raz w zyciu poszedłem do burdelu – dostałem czkawki i w minute było po wszystkim”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*