NERW MNIE TRZEPIE

Musze dzis sobie ulżyć, bo nadszedł TEN CZAS W MIESIACU, kiedy kolega X. pisze o swojej depresji (w ogole nie wiemy o kogo chodzi), kolega Y. o swoim braku kasy (zupełnie, ABSOLUTNIE SIĘ NIE DO MY SLA MY o kogo chodzi), mi WKURW przechodzi płynnie w DOŁĄ i zaczynam się rozglądać za tematem dyżurnym.

Dziś drodzy państwo zajmę się zjawiskiem pod tytułem CAŁKOWITA ZGNILIZNA MÓZGU PO URODZENU DZIECKA.

Tak, jestem świadoma, że za chwile caly szereg sympatycznych pań i panów odniesie się do mojej macicy, wyschniętej na wiór, braku celu w życiu i staropanieństwa.

Chce także zastrzec, ze to, o czym pisze, nie dotyczy WSZYSTKICH kobiet posiadających dzieci – tym bardziej mnie ZNIEWALA, bo gdyby rzeczywiście macierzyństwo nieodwołalnie wiązało się z zamianą w wielki kwoczący BOJLER – to wtedy, cóż, trudno, takie życie, decydujemy się na dziecko, żegnaj, inteligentna kobieto, witaj, samobieżny inkubatorze. Ale tak NIE JEST – jest mnóstwo lasek, które mając dziecko, nie tracą dowcipu, inteligencji, dystansu do siebie i świata – czyli, MOŻNA – macierzyństwo to nie jest jakieś generalne nieodwracalne OKALECZENIE osobowości.

Wiec dlaczego niektóre paine zachowują się, jak by TAK WLASNIE BYŁO?…

Ich osobiste życie kończy się w momencie, kiedy zaokrągli im się brzuch. Po narodzinach DZIDZI już nigdy, PRZENIGDY z ich ust nie usłyszymy „Ja sądzę”, „Wydaje mi się”, „Myślę, że…” – tylko : „ A MOJE DZIECKO…”, „A MOJA CÓRCIA”, albo „POSLUCHAJCIE CO MÓJ SYNEK WCZORAJ WYMYŚLIŁ NO NAPRAWDE!”.

(glownie okazuje się że wymyslił, jak zrobić kupę na dywan w salonie TAKI INTELIGENTNY a przeciez DOPIERO MA OSIEM MIESIĘCY no no no!)

Panie te mysla następująco: URODZILAM DZIECKO. Teraz poprosze o CZERWONY DYWAN, konfetti, serpentyny, wybuchy entuzjazmu oraz NIECH ŚWIAT NAS PODZIWIA I SIĘ NAMI ZAJMIE i zawsze niech nas sadza na środku GDYŻ WLASNIE MAM DZIECKO.

Moja siostra (która grzebie w mozgach) pociesza mnie, ze:
– nie jestem nienormalne z wyschnieta macica
– instynkt macierzyński to cos, co budzi się w człowieku na okoliczność WLASNEGO dziecka
– nie ma nic nienormalnego w traktowaniu cudzych dzieci jako obcych sobie ludzi, którym tak naprawdę są

A OTOZ OKAZUJE SIĘ, ze Panie o Których Pisze uważają, ze:
– to NIENORMALNE ze ich dzieci nie są na świeczniku ZAWSZE I WSZEDZIE – przeciez sa najpiękniejsze;
– osoba, która na cale gardlo niezależnie od okoliczności nie zachwyca się PRZEDE WSZYSTKIM ICH DZIECMI, jest wstretna suką zazdrosną;
– to oczywiste, że posiadanie dziecka usprawiedliwia WSZYSTKO, ZAWSZE i w KAZDYCH okolicznosciahc i jeśli ktos się ma do czegos dostosowywac, to SWIAT DO NICH – no jak można np. MIEĆ CZELNOSC kazac założyć kilkumiesięcznemu niemowlakowi PIELUSZKE, jak się zamierza go włożyć do jacuzzi pelnego ludzi! SZCZYT CHAMSTWA;

Nasz CUD SWIATA CALEGO oczywiście jak najbardziej może być np. przywleczony na wesele, po czym wszyscy maja OBOWIAZEK się zajmowac naszym UKOCHANYM CUDEM bo przeciez mamusia nie ma czasu, bo musi FILMOWAC każdy ruch rączką i nózką oraz demonstracyjnie się prezentowac „TAAAAAAAAAK… BAWCIE SIĘ, bawcie, PIJCIE WODKE… ja – JA MAM DZIECKO, jestem MATKĄ POLKĄ prawdziwą, jedyna, najpierw muszę NAKARMIC, przewinac, sfilmować… bo mam DZIECKO, a wy pijcie wódke, prostaki”.

Albo nie ma zadnych przeciwwskazan, żeby prowadzic nasze ukochane maleństwo do pracy, gdzie przeciez spokojnie możemy przewinac rybeńkę słodka na biureczku – komu, no komu przeszkadzałaby nasza słodka goła dupeńka i kupuchna!… A jak mamusia musi troche popracować, to przeciez tylu jest kolegow i koleżanek, którzy NA WYSCIGI będą się ZABIJALI żeby się zaopiekowac naszym dziubaskiem prześlicznym, no bo KTO BY GO NIE KOCHAŁ!

Albo wczasy – NIE MA JAK wczasy na Cyprze albo w Egipcie z 6-miesiecznym niemowlęciem. COŚ CU DOW NE GO – bachor caly czas wyje, zreszta wcale mu się nie dziwie, 40-stopniowy upał dla maleńkiego dziecka – brawo! Nie odpocznie ani matka, która spocona uwija się wokół wyjącego bachora, ani ojciec (który to wszystko oczywiście FILMUJE non stop), ani nikt z calej wycieczki. Plus cudowne aromaty dziecięcych rzygowin i wrzaski w samolocie.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że skoro nieszczęście to (w postaci gwałtownej przemiany mózgu w żelki Haribo) przytrafia się jednak co n-tej kobiecie, to MOŻE NA MNIE NIE TRAFI. Będę sie po cichu modlić i palic świeczki.

To tyle bym miala na dzis. Fenk ju, gud najt.

72 Replies to “NERW MNIE TRZEPIE”

  1. Nie, też uważam, że dzieci to żywioł, który wszystko w naszym życiu zmienia, i że to cud, i tak dalej i tak dalej, no i że nas narusza, tak – zmieniamy się i rozdajemy i scieramy. Sympatyzowałam z Twoją wypowiedzią 🙂

  2. Byłam inicjatorem wyjść do knajp, prawie nigdy nie było nas w domu, sobota pobudka i nad morze (ok 4h jazdy od nas). Moze mam teraz wg niektórych papkę zamiast mózgu ale nie mogę sobie na takie żeczy już pozwolić. Dziecko wymaga opieki, spędzenia z nim czasu bo tęskni do mamy po caym dniu. Tak kocham moją córkę- nadal uwazam że to fenomen że z dwojga ludzi rodzi się nowy mały człowiek. Siedziałam z córką w domu – czułam się jak półgłówek- bałam się że albo zacznę gaworzyć albo szczekać ( mam tez 2 psy), poszłam do pracy – z imprez odpadam – bo mam dziecko- znaczy trędowata jestem i nie warto mnie zapraszać… Sama nie lubię wrzeszczących (w sklepach czy innych miejscach) dzieci. Moje staram się uciszyc lub zająć czymś innym. Ale lubię być z moim dzieckiem i nie zamierzam z tego rezygnować nawet przy prozaicznych zakupach… Przykro mi że tak dużo ludzi uważa że dzieci i matki to „coś” co powinno się trzymać z dala od reszty społeczeństwa…

  3. I jeszcze chcialam dodac, ze wlasnie dlatego jestem pelna podziwu dla Eleny i Fede, ze tak cudownie sobie wychowali dzieci. I watpie by mi sie tak udalo. Pewnie bede jedna z tych przewrazliwionych matek niespuszczajacych oka ze swoich pociech. Az czasami mi przychodzi do glowy pomysl, by swoje przyszle dzieci oddac Elenie i Fede na polroku na odchowanie. W ramach tak zwanej inwestycji na cale zycie.

  4. Zapraszam do odwiedzin, to sie sam/a? przekonasz.
    Jeszcze tylko dodam, ze swoje zdanie podtrzymuje i przyjme kazdy zaklad o to ze dzieci mozna wychowac na aniolki i nie stracic z ich powodu ani chwili ze swgo zycie. Dodatkowo o tym utwierdzilam sie dzis i wczoraj, gdyz mielismy w pracy zawody sportowe, ktorych organizatorami pomimo posiadania 2 malych dzieci byli wlasnie Fede i Elena. Ich dzieci byly z nami caly czas, nie dosc, ze nikomu to nie przeszkadzaly, to jeszcze mysle, ze wiekszosc osob nawet ich nie zauwazyla.

  5. Zapraszam do odwiedzin, to sie sam/a? przekonasz.
    Jeszcze tylko dodam, ze swoje zdanie podtrzymuje i przyjme kazdy zaklad o to ze dzieci mozna wychowac na aniolki i nie stracic z ich powodu ani chwili ze swgo zycie. Dodatkowo o tym utwierdzilam sie dzis i wczoraj, gdyz mielismy w pracy zawody sportowe, ktorych organizatorami pomimo posiadania 2 malych dzieci byli wlasnie Fede i Elena. Ich dzieci byly z nami caly czas, nie dosc, ze nikomu to nie przeszkadzaly, to jeszcze mysle, ze wiekszosc osob nawet ich nie zauwazyla.

  6. Jak urodze, co nastapi NA DNIACH, to Wam powiem czy mi sie mozg w papke zmienil i wypowiem sie na inne tematy okolomacierzynskie z punktu widzenia DOSWIADCZONEJ.A natenczas zgadzam sie z Barbarella.

  7. Bravo, bravo, bravo – głosem Garego Oldmana z Piątego elementu :-]
    Nic dodać nic ująć 🙂
    Poza tym nie wypowiadam się, bo nie jestem jeszcze świadoma co mnie czeka no i nie mam w ogóle doświadczenia, ale chętnie wrócę do tej dyskusji za jakieś pół roku, jak już się jako tako pozbieram 😀

  8. Och, to sie czyta lepiej niz Kinga czy Steel. Matka z dzieckiem przypiętym do piersi przy rozmowach biznesowych (proszę – oto dziecko które można przypiąć i odpiąć)(:-))) ale mam pytanie techniczne – i co nie ulewa mu się?), dziecko, które śpi i nie ma kolek, zasypia niemal na klaśnięcie dłoni i tylko różowe stringi mu się nie podobaja, ale tez umie z nich zrobic jedyny słuszny użytek. Gdybym był producentem to bym nakrecił film, wycisnąłbym łzy z kazdej młodej matki i młodego ojca (albo nie takich już młodych). A na razie wybuchnę śmiechem. Te dzieci są chyba wypchane?

  9. Och, to sie czyta lepiej niz Kinga czy Steel. Matka z dzieckiem przypiętym do piersi przy rozmowach biznesowych (proszę – oto dziecko które można przypiąć i odpiąć)(:-))) ale mam pytanie techniczne – i co nie ulewa mu się?), dziecko, które śpi i nie ma kolek, zasypia niemal na klaśnięcie dłoni i tylko różowe stringi mu się nie podobaja, ale tez umie z nich zrobic jedyny słuszny użytek. Gdybym był producentem to bym nakrecił film, wycisnąłbym łzy z kazdej młodej matki i młodego ojca (albo nie takich już młodych). A na razie wybuchnę śmiechem. Te dzieci są chyba wypchane?

  10. Chcialam wtracic swoje trzy grosze i opowiedziec wam o swoich znajomych, ktorzy sa dla mnie absolutnym wzorem rodzicow i mam nadzieje, ze jak juz bede miala dzieci to zdobede sie na takie samo postepowanie jak oni teraz.

    Znajomi sa Wlochami – nazywaja sie Elena i Federico. Obecnie maja 2 dzieci – corke Dane, lat 2 i pol, oraz chlopca, Briana, 6 miesiecy. Wieczor przed dniem, w ktorym urodzila sie Dana, Elena i Fede byli na imprezie urodzinowej u znajomych, wyszli o polnocy prosto do szpitala, bo Elena zaczela miec skurcze porodowe i Dana urodzila sie nad ranem (chyba kolo dziewiatej). 10 dni pozniej Dana byla juz na pierwszej imprezie – parapetowie u mnie w domu. Niestety cala ja przespala lezac cicho w kacie. Z Dana wspinalismy sie po gorach, plywalismy kajakami i kanu, spalismy w namiotach, jezdzilismy na nartach, bylismy na kursie paralotniarstwa i oczywiscie czesto udajemy sie do restauracji. Dana prawie nigdy nie placze, zasypia sama w pokoju w ciagu mniej niz 5 minut i jest najbardziej kochanym dzieckiem pod sloncem. W restauracjach kelnerzy przynosza jej slodkosci za darmo i staraja sie z nia bawic caly czas. I nikt nigdy nie wyrzucil nas z restaracji bo bylo juz zbyt pozno dla dziecka. Dana nigdy tez nas nie zawstydzila wsrod ludzi, no moze troche jeden raz, gdy podeszla to pani w rozowych stringach wystajacych ze spodni, pociagnela za nie (ich gumke) i puscila, tak by uderyzlz pania i sie rozesmiala. Choc pani w rozowych stringach sie zawstydzila, to jednak zachowala sie z godnoscia i nie skrzyczala poltorarocznej wtedy Dany. A Dana jest tak dobrze wychowana, ze wystarczylo ja poprosic jeden raz by juz wiecej tego nie robila.
    Gdy przyszedl na swiat Brian zycie Fede i Eleny zrobilo sie troche bardziej skomplikowane. Trudno jest zachowac 100% aktywnosc zyciowa z dwojka dzieci. A jednak im sie jakos udaje. Poniewaz Brian jest ciagle karmiony piersia Elena przychodzi z nim do pracy. I jakos to nikomu nie przeszkadza. A nawet chyba kazdego wprawia w bardziej spokojny nastroj. Przeciez nikt nie bedzie sie klocil przy dziecku. Elena zabiera Briana na rozmowy biznesowe i twierdzi, ze wszystkie negocjacje przebiegaja bardziej po jej mysli gdy on tam tez jest. I ja tez czasami zagladam do jej biura by sie czasami z nim pobawic…

    Naprawde wszystko jest wzgledne. Elena i Fede sa niesamowitymi ludzmi, i udalo im sie wychowac niesamowite dzieci. Takie, z ktorymi mozna robic wszystko. Dzieki temu ich zycie jest ciagle interesujace i spedzanie z nimi czasu jest wielka przyjemnoscia. Gdyby nagle przestali robic to co robilismy razem zanim przyszly na swiat ich dzieci, to to byloby sztuczne i uczynilo ich nudnymi, skupionymi na wlasnych dzieciach rodzicami.

    Dlatego to co postulujesz Barbarello w swoim tekscie jest dosc paradoksalne. Z jednej strony chcesz by mamy dzieci byly interesujacymi partnerami do rozmowy i potrafily sie wypowiedziec na wiecej tematow niz ich te zwiazane z ich dziecmi a z drugiej strony skazujesz je na alienowanie sie ze spoleczenstwa, bo przeszkadza ci zachowanie ich dzieci. Czy nie byloby logicznym wnioskiem to, ze jesli ktos siedzi w domu tylko z wlasnymi dziecmi, to wlasnie traci na wartosci „socjalnej” dla innych ludzi? I ze jesli chcesz by rodzice nowourodzonych dzieci byli bardziej interesujacy, to wlasnie powinnas ich zachecach to utrzymania poziomu aktywnosci z-przed-dzieciecej-ery?

  11. No coś Ty, w końcu by to się logicznie nie kleiło 😀
    Przecież napisałam, że ja jeszcze NIC nie czuję.
    Chyba że agresję spowodowaną hormonami ciążowymi :->

  12. Baśka, podpisuję się pod tym ośmioma kończynami (bom podwójna od 4 m-cy).
    Póki co na mózg mi nie padło i mam nadzieję, że tak pozostanie. Niektórzy patrzą na mnie dziwnie, bo nie tryskam euforią, nie chcę gadać o usg i o tym jak się do cholery CZUJĘ (będę lała po mordach niedługo za to pytanie). Poza tym omijam forum gazety gdzie przyszłe mamusie błyskają genialnymi pomysłami.
    Nie umiem się zachwycać cudzymi dziećmi i nie chcę słuchać o pierniczonych kupkach, pieluszkach i kaszkach.
    Nawet swoim własnym się póki co nie umiem zachwycać, bo NIC nie czuję.
    To racja, że fajne kobity pozostają fajnymi bez względu na stan posiadania dzieci. Mam tego przykład na swojej koleżance 😀

  13. Z tymi działkami to był żart. Pusty żart – ale nie będziemy go napełniać. Odkąd margaryna Rama przestała reklamować działki i działkowiczów – nie są jazzy.
    Miłego pielenia i koszenia.

  14. Swieta racja, ci rodzice to se chyba tak podrasowuja ego kosztem dzieci. A wez takim zwroc uwage! No kochany… afera gotowa!
    np. jeden taki sie chwali:

    „Przyjechalem wczoraj do …, by spotkac sie z grupa znajomych.
    Zawedrowalismy m.in. do klubu „…” na ul….. Bywalismy tam
    wielokrotnie, atmosfera bywa przyjemna, ceny w granicach rozsadku, wiec bedac
    w poblizu zdecydowalismy sie wlasnie na to miejsce.
    Bylismy tam z nasza dwuletnia corka. Poniewaz prowadzimy raczej wieczorny
    tryb zycia, dziecko standardowo chodzi spac dosc pozno i uznajemy, ze nie ma
    sensu klasc jej na sile i walczyc o sen. Jesli wiec czasami zdarza sie nam
    jakis wypad, dziecko po prostu zabieramy ze soba – jak czasami pojdzie spac
    nieco pozniej niz zwykle, w koncu tez sie nic nie stanie. Do tej pory zawsze
    tak robilismy i wszystkie strony zdawaly sie byc zadowolone.
    Do wczoraj. Wczoraj bowiem, ok. godz. 23.30 podszedl do nas barman rzeczonej
    knajpy i bezceremonialnie mnie wyprosil, poniewaz nie podobalo mu sie, ze o
    tej porze „dobrze sie bawie”, podczas gdy dziecko powinno spac. Uscislam –
    nie byla to absolutnie zadna „impreza”, ale po prostu normalne spotkanie w
    gronie znajomych. Na moja odpowiedz, ze przepraszam, ale to ja decyduje o tym
    jak wychowuje moje dziecko uslyszalem, ze on mnie wyprasza, bo nie moze tego
    wytrzymac (?).”
    i dalej:
    „wcale nie uwazam za bardziej
    wychowawcze zamykanie dziecka w czterech scianach z nianka, lalkami i, nie daj
    Boze, z telewizorem. Spotkanie nowych ludzi, nawet jesli sa to nasi znajomi a
    nie inne dzieci, zawsze jest dla niej przezyciem, bo ona po prostu chlonie
    swiat (…) Na pewno nie jestem „podrecznikowym” rodzicem (…) Mamy okreslony styl
    zycia, ktory narzuca nam praca, sytuacja i wiele innych czynnikow. Rzadko
    widuje moje dziecko, wiec chocby z tego powodu uwazam, ze warto, by dzielic z
    nim kazda mozliwa chwile.”
    Niby rozsadnie to brzmi, ale nie dajmy se wciskac kitow. On na pewno podrasowywal se ego piszac to co wyzej.
    😉

  15. możesz sobie trzymać dziecię rozbrykane sowje w zoo, na biurku lub stole restauracyjmym – byle z dala ode mnie. A jak trafi na moją działkę pracowniczą, skończy w KOMPOŚCIE

  16. plus w bogatym społeczeństwie mamy cztery kombinacje:

    fajna mama – fajne dziecko
    fajna mama – niefajne dziecko
    fajne dziecko – głupia mama
    obydwoje nie do przejścia

    mówię jeno, że getta – oficjalnie zdefiniowane czy wypływające z niuansów międzyludzkich są wysoce niewskazane, nie mówię natomiast, że żyła człowieowi na najróżniejsze wydarzenia nie wychodzi, i że trzeba odreagować;

    neguję tylko wrzucanie wszelkich technik rozmnażania i rozpłodu raz social developments do jednego wora, tyle sytuacji, ile dup, że powiem sorry. (; no i jeszcze myślę czasem: a gdzie dzieciak ma uczyć się kultury osobistej, jak nie między ludźmi, szczeniak dorośnie, stanie się człowiekiem […]

    ej, nie będe kontynuować, oczywiście, że Baśce się nie dziwię, niektórym innym jednak tak.

  17. bo mi sie wydaje ze nie ma cot o DEMONIZOWAC jak swiat nas, kiedy mamy dziecko, zamyka knebluje i usuwwa ze spoleczenstwa bO NIE O TO CHYBA TU ANCE CHODZILO, oraz czy , jak mamy dziecko mamy sie zamkanac w domach, jak w wiezeiniach – tylko o to co z tego dziecka robimy. Bo nie przesadzajcie są dzieci MEGA WKURWIAAJCE debilne, głupie i nie do zniesienia NIE WCISKAC MI TU ZE WSZYSTKIE TO ANIOLY ROZOWE, bo sa i takie, takie, ktorym rodzice od poczatku swiata wmawiaja jak sa pepkami jak to moga walic łyzka w kanjpie w zupe i prystkac O JAK PIEKNIE ze przewijanie ich to najpiekniejsze chwile i bedziemy to robic przy wszystkich, ze walimy na nocnik przy obiedzie niedzielnym bo to takie cudne. Tak to wina rodziców. Tak niektorzy maja zelki w mózgu jak im sie urodzi cos a potem wychowuja to na małego DEKLA ale i tak widzialam w restaurancie normalne dzieci, i tak uwielbiam przebywac z niejaka mala lejdisz czendz, i tak nakopałabym do dupy małym terrorystom co afektuja soba cale otoczenie a mamucia klaska w uda ALEZ ZDZISIU KOCHANY PRTZECIEZ NIE POSTEPUJEMY TAK< PRAWDA ROZMAWIALISMY O TYM PRAWDA NIE KOP PANI PRAWDA>? BO SIE SPOCISZ……

    tez mam dziecko, moze duze ale kiedys bylo male, i wiem ze moze wkurwiac otoczenie, co nalezy mu wytlumaczyc zeby zaniechalo, bo samo chyba nie lubi byc wkurwiane tak?

    i to o to chodzi tak? ze sami na wlasne rzyczenie wyhodowujemy potworki, tylko po co inni maja je ogladac?

  18. Nie dzieci sie czepiam, tylko mam. I nie wszystkich, tylko bardzo szczegolnych przypadkow, BARDZO szczegolnych, z bardzo konkretnych powodow. Moj ogrod stoi zawsze otworem dla dzieci mojego kuzyna, niesamowitych istot, natomiast córeczki pewnej pani I. najchetniej zrzucilabym z 10 pietra – i bynajmniej nie z uwagi na ich WIEK, tylko na to, jakimi są osobami.

  19. cl. ;))

    po za tym jakos tak mysle
    eee… lepiej nie powiem

    mam dzidzie i wszystko co przeszedlem z dzidzia…
    tzn nie wszystko

    no ale bez dziecka bylo by mnie pól..

  20. po czterdziestce komentarzy wcale sie nie dziwię, że kobiety napierają o swoim potomstwie, skoro ostracyzm społeczny jest tak silny, że wypiera je do sypialń/pokojów dziecinnych/polanek w lesie z dala od humanoidalnych traktów, więc siedzą z dzieciakiem z dala od tych cywilizacyjnych traktów i otwierają usta jeno do dzieciaka, więc powoli z układu ‚a mój chłopak/a mój mąż’ przechodzą w monodramę ‚amojedziecko’

    a teraz to się już naprawdę wcalę nie dziwię i R O Z U M I E M,

    z beczki w temacie przeszkadzania w miejscach publicznych: mniej mnie drażni mało zrozumiały wrzask dziecięcy jako protest wobec wszechświata niż koleś w gajerze za mną w restauracji, który nagle odsuwa się od stolika szorując krzesłem po PLEKSI, wali sie prawicą w udo i rubasznie kwiczy: KURWA, BRACHU, TY JAJCARZU [zachowanie społecznie akceptowalne], no wybaczyć, sory. Btw. ty tez byłaś/eś kędyś ludzką larwą, no i reszta jak idiomka, też. Jaja nie odpadają od urodzenia dziecka, tylko od tego, co potem, a potem – jak jest, to powyżej,

    sorry Barb za zajmowanie bitów, wściekłam się.

  21. nie pisze o braku kasy tylko o tym ze wchodze do muzycznego mimo postanowienia ze tylko ogldam i nagle wariuje i wychodze stamtad z kompletem talerzy do perkusji zildijana za tysiaka i ze potem biadole

  22. Krokodyl: skoro to takie oczywiste co mowie to czemu jakos w Polsce nie widac, zeby wiekszosc mamusiek to robila – tylko robia wrecz odwrotnie?
    Moze faktycznie im sie mozgi w zelki zamieniaja :)))

  23. nerw mnie trzepał przez dwa lata w poprzedniej na szczęście już pracy, kiedy słuchałam rozmów dzieciatych
    rozmów…
    nie to nie były rozmowy, tylko monologi na zasadzie: przetrzymać to, co druga mamuśka mówi, tylko po to, żeby natychmiast po wzięciu przez nią oddechu wpaść ze swoim tryumfalnym „a moje dziecko to…”

  24. Barbarella, znasz jakąś kobitkę, która przed urodzeniem dziecka była super extra, miała cięty dowcip, inteligencję itd, a zmieniła się diametralnie w nieciekawą mamuśkę równo z porodem?
    Kobity, które ja znam albo mają jajo, bez względu na stan rodzinny, albo zawsze były mało ciekawe a dzidziul tylko lekko pogorszył ich stan 😉

  25. Wszyscy tak wzorowo wychowują wszystkich. szkoda, że takie marne efekty, jak się rozejrzeć. 🙂
    Pozdrawiam, czekam na nastepny temat dyzurny.

  26. To jest klasyka forum i tematów dyżurnych, ktoś cos powie nie tak i do kąta,rzucamy w niego śnieżkami. :-))))
    P.S. Do Niny – taaak? To można na chwilę wyjść??? Z z dzieckiem??? jesteś Nino dobrą Ciotką Dobrą radą, co ja bym bez tej rady poradziła sobie, no wcale. No złoty medal kalifornijski!

  27. Dziecko (do 1 roku albo trochę dłużej) najlepiej oddać do zoo. Bo dziecko to ni pies ni wydra. Sra, śmierdzi, pluje, ulewa, pierdzi, nie mówi, szkodzi w kazdym cywilizowanym miejscu (gdzie zajrzała pani tip-top cywilizacja) jak samolot czy biuro z biurkiem itede. Tam i tak śmierdzi (w zoo), a za kratkami nie jest groźne. I wszyscy moga spokojnie chodzić po działkach, pubach, restauracjach, samolotach i biurach.

  28. Krokodyl: mieszkam w takim kraju (Kalifornia). Tutaj dzieci sa wszedzie, ale wiesz, rodzice maja troche wiecej taktu…
    Nie widzialam nikogo, zeby przewijal dzieciaka na oczach wszystkich. Robia to w ubikacji po prostu. W restauracji jak dziecko placze to ktorys z rodzicow bierze je ze soba i wychodzi uspokajac NA ZEWNATRZ. Zeby nie przeszkadzac innym. I tak dalej.
    Jak sie chce to mozna, tylko trzeba miec ciut wyobrazni i zdawac sobie sprawe tego, ze dookola sa ludzie, dla ktorych twoje dziecko nie jest osmym cudem swiata…

  29. Barb: z ust mi wyjelas ta notke 🙂

    Co do matek przewijajacych dzieciaki na biureczku w pracy albo na uczelni (oj naogladalam sie takich, na glownych holach i lawkach przewijaly) albo cignacych je do restauracji jak toto ledwo jeszcze siedzi:
    coz. sa pewne rzeczy ktorych sie publicznie nie robi, np. nie dlubie sie w nosie, nie wyciaga koz 🙂 nie pierdzi etc.

    A dziecko to co – zesra sie i jest ok pokazywac innym jego gowna i zmuszac do wachania? A jak mu sie z geby uleje i pawika pusci w restauracji to dziwne, ze sie innym jedzacym obiad to nie podoba?
    Matka nie musi siedziec zamknieta w domu z dzieckiem, ale tez nie moze innych w miejscach publicznych terroryzowac swoim bahorem – bo akurat sie zesral, albo wrzeszczy albo cos tam innego.
    Coz, dziecko to jest odpowiedzialnosc i zmiana trybu zycia i jesli ktos tego nie rozumie to moze nie dojrzal do roli rodzica.

  30. w sumie to myśl mnie taka naszła, czy to całe „chodźcie zobaczcie moją fasolkę!” albo „tiu tiu tiu bobasku, zobacz jakie mamusia ma śliczne biureczko” nie bierze się:
    a) z niezrozumiałej dla mnie MODY na macierzyństwo (bo to bardzo dżezi i seksi jest podobno łazić z wielkim brzuchem na wierzchu),
    b) z chęci podrasowywania swego skołatanego ego („patrzcie, jaka jestem wytrwała i silna, pracuję, dom prowadzę, życie towarzyskie i kulturalne na poziomie mam, na imprezy łażę i dziecko mam tak cudowne, że mnie nic a nic nie ogranicza”)

  31. proszę mię dziecko trzymać z dala od działek pracowniczych. Niektórzy tam szukają spokoju i ciszy i czasem myślą o kontrolowanym odstrzale małych wrzeszczących bez dania racji potworów.

  32. O to mi wlasnie chodzi.
    Jaka to jest przyjemnosc dla tego parumiesiecznego malucha, te 40 stopni upału i wytrzęsienie się w samolocie?
    Jak mu wytlumaczyc, dlaczego ma mu byc CUDOWNIE NA RIWIERZE, jak caly czas mu gorąco i duszno, a na basen czy morze jeszcze jest za mały? Albo jaka to przyjemnosc – siedzenie z niemowlakiem w zadymionej knajpie, bo JAK TO – mamusia ma byc UWIĄZANA?… Chyba po to, zeby za 3 lata biegac po specjalistach i leczyc dziecko z astmy.
    Przepraszam, ale psa szczeniaka trzeba odchowac z poswieceniem czasu, zanim sie go gdzies zaciągnie, a co dopiero dziecko.

  33. a ja pozwolę sobie nie rozumieć.
    mam dwójkę dzieci – lekko odchowanych – i żyję. mieliśmy roczną przerwę w chodzeniu do kina czy teatru (bo jakoś tak się układało, że wsje obowiązki dzielilim na poły) – i żyjemy. nie łaziliśmy na siłę po znajomych, żeby podtrzymywać życie towarzyskie – i żyjemy. znajomi jak chcieli to przychodzili do nas – i żyją. jak nie chcieli to nie przychodzili – i też żyją. restauracje na jakiś czas można sobie odpuścić, bo to męka dla nas, dziecka i wszystkich dookoła. więc na jakiś czas sobie odpuściliśmy – i żyjemy. łażenia do pracy lub na oficjalne spotkania z wrzeszczącym dzieciakiem to już kompletnie nie rozumiem (i żyję).
    i jakoś tak mi się wydaje, że jak się już człowiek decyduje na rodzicielstwo, to powinien temu bezbronnemu stworzeniu zapewnić w miarę spokojne warunki do nabierania rozpędu w życiu, a chyba ani knajpa, ani robota, ani uczelnia, ani jakiekolwiek publiczne miejsce pełne ludzi warunków takich nie spełnia.
    więc to „siedź w domu” albo „do parku” to raczej nie zesłanie, ale coś w rodzaju głosu rozsądku mimo wszystko.

  34. Zgadzam się i nie. Bo wszystko jest względne. Młoda kobieta zamknięta z dzieckiem nie będzie miała powietrza. I będzie dusiła siebie i innych.
    Mnie nie rozczula dziecko, tylko człowiek. jednych ludzi lubię, innych nie, argument, że to jest dziecko nie działa. Fajny, nie fajny? To mnie interesuje. I martwi, że dzieciom się tyle wybacza, a starzy bo starzy niech se radza, gdzie tam do nich z cukierkiem.
    Denerwowałoby mnie dziecko na uroczystości. Ale na wakacjach? To co, rodzę dziecko i już tylko zostaje działeczka pracownicza? No bo dzieci małe płaczą? restauracja tez nie? W Polsce zauwazyłam ten trend. Urodziłaś to spierdalaj do parku! Albo załatw sobie NIANIĘ! Ale zawsze byłam asertywna. Staram się, żeby moje dzieci nie przeszkadzały, ale nie zamieniam ich w mumie, bo ide zjeśc obiad w restauracji. szukam złotego środka. czasem trudno go znaleźć.
    P.S. dziecko mojej koleżanki zdziwiło się, ze po odpakowaniu margaryny kasia nie znalazło w środku ciasta. Młoda dziewczyna może się zdziwić, że krew nie jest niebieska. A bezdzietna, która stanie się matką (ale nie taką racjonowaną, amortyzowaną przez nianie, kucharki i sprzątające) też się możemocno dziwić. No, ale najgorzej, jak człowieka nic nie dziwi.

  35. a mnie sie jednak urban legend z fasolką na wydruku USG straszliwie podoba w wykonaniu każdej przyszłej matki, no sorry,
    jeden się rozczula na psa, inny na hammstera, ja na fasolę długi jaś, no sorry,

    i często myślę że dziecko jest przedłużeniem matczynego IMHO do momentu, kiedy wredny nastoletni szczeniak/ledwo co odrosła małoletnia suczka pokażą rodzicielom w gestii wychowawczej gest Kozakiewicza

    (: 😉

    no i parafrazując: bez wszechpolaków też byłoby nudno – więc matki zostają, Bacha robi swoje swoje IMHO, taki mamy świat. (;

  36. ja ja ja ja widziałąm, to znaczy nie widziałam a własnie piłam kawę CUDNA AROMATYCZNA jak taki latajacy obok nawalił bo był z mama w pracy i mam radosnie mu zmieniła pielucha czarujaco rzucajac ALE NAKADZIL NIE?

    aaaaaaaaaa……..

    nic sie nie martw jako matka powiem ci ze ejsteszcze tylko 18 lat a poczujesz sie wolna 🙂

  37. Normalnie bym oczywiscie jak zwykle „w tym temacie” z toba polemizowal.
    ALE: Wczoraj bylo uroczyste wreczenie K. i gromadzie jej podobnych wiesz czego. Pelna gala, togi, birety, flesze, kamery itd. No i z tyłu sali, miedzy rzedem wyscielanych krzesel z epoki a kolumnami wozek a w srodku BACHOR, ktory przez CALA, powtarzam, przez CALA uroczystosc (ok. 45 min.) darl morde. Babcie i ciocie przekladaly go sobie z rak do rak, ale nic nie pomagalo.
    I oczywiscie NIKT kurwa nie odwazyl sie podejsc i zwrocic uwage, ze to nie tylko swieto mamy dzidziusia, ale paru innych osob. Mi niestety zupelnie nie wypadalo, moglem sobie tylko z kolegami postękac i powzdychac.
    Chamstwo i TERROR. Tesciowa stwierdzila po imprezie, ze za cos takiego tytuly powinni odbierac i wyjatkowo sie z nia zgodzilem :).

    PS. Meczy mnie juz to, ze nie ma cie na gg. Naprawde nie da sie nic zrobic?

  38. A ja Ci powiem tak:
    A o czym cholera mam mówić, jeśli od miesiąca siedzę równo na tyłku w domu i bejbe moje jest jedynym żyjacym, do którego paszczękę można otworzyć? Jako rozrywkę mam tivi bez kablówki więc mogę pooglądać kolejny odcinek durnej mydlanej opery albo obrady sejmu. Do biblioteki nie pojadę, bo daleko a wózek ciężki jak cholera, o kinie i teatrze zaczynam zapominać. Zostały mi spacery do lasu z… no zgadnij z kim? Tak, tak – nie mylisz się – z dzieckiem! Szanowne Bezdzietne Przyjaciółki, Koledzy i Znajomi Królika podali tyły, bo „ona przecież MA DZIECKO AAAA!!!!!” (tu paniczna ucieczka). Czuję się niemalże jak trędowata. Jestem?
    BTW naprawdę widziałaś kiedyś kobitę przewijającą bejbe w pracy na biurku? Błeeeee…

  39. swoją drogą: nie kasuj archiwum za skarby świata, bo jak sie dorobisz własnego, to będzie Ci co wypominać i przykładem rzucić niczym świeżym mięsem
    (cóż za śmiałe porównanie!)
    nie wiem jak to jest, nie mam dziecka, mieć nie będę, jako rasowy gej cudze dzieci chowam i jestem skłonny zrozumieć te macierzyńskie jazdy
    choć wyobrażam sobie, że dookoła ludzi wkurw rzuca niezły
    ale to chyba normalne, kiedy nagle coś staje się centrum Twojego wszechświata to i cały otaczajacy świat widzisz właśnie przez ten pryzmat

    choć jak ma sie nastrój nieprzysiadalny, to takie tłumaczenie na nic się nie przyda

  40. Przyszłe matki osaczają, przygniotą do ściany i zmuszają do oglądania USG (jakieś początkowe) i KONIECZNIE trzeba powiedzieć, że widzisz fasolkę, bo koniec.
    Podobno każda ma taką jazdę jak zobaczy dwie kreski, tak mówią legendy;)

  41. nie w Chinach tylko Japonii, i nei robota tylko sztuczną macicę.
    Ale furda z tymi dzieckami – istotne jest to FILMOWANIE. TO jest dowód na postępującą cyborgizację ludzkości – umiejscowienie pamięci w zewnętrznych nośnikach. NOŚNIKACH nie nocnikach, słuchac mię tu uważnie!!!.
    Tak więc…eee…cyborgizacja.

  42. W Chinach testuje sie już roboty mające rodzić oraz (to pozniejsze modele) wychowywać dzieci. Projekt rozpoczął w latach 60siatych Związek Radziecki. Dziś Chiny przygotowują już fabryki do masowej produkcji takich biomechanizmów.

  43. Tak.
    Ja tam jestem swiecie przekonana, ze wlasnego bachora kochac bede, twojego tez, kolezanek (niektorych) dzieci toleruje, reszta WON.
    A ze starym mam umowe, ze jak mi kiedys odpierdzieli to ma mnie dotad po pysku prac, az mi przejdzie.
    A zreszta watpie czy odpierdzieli, bo ja skonnosci do przedady nie mam 🙂

    No i w mozgach grzebie….. 😛

  44. ojtam od razu sie podklada. a ja sie zgadzam, i co, komu glupio? nadal nie wiem, czy mam jakies tam instynkty, obce dzieci, to obce dzieci, jedne lubie mniej, drugie bardziej, jak kazdego czlowieka. nie rozczulam sie w czambul nad kazdym dzieciakiem, bo dzieci po prostu nie lubie (oprocz mojego i paru znajomych, za inteligentne buzki). nie uwazam, ze moje dziecko to pepek calego swiata. uwazam, ze moje dziecko to pepek mojego swiata, ale nie kazdego do niego zapraszam. to chyba ta roznica. i tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*