NO JUŻ, JUŻ JESTEM – ILE MOŻNA WYCHODZIC ZA MAZ!

Oj, dzialo się.
Ze mnie moje dziewczyny nie rozszarpały żywcem, to ja naprawde BARDZO się im dziwię – taka bylam marudna. A one – spoko, fryzjerke mi przywiozły, ubraly mnie, umalowaly, wypchnęły z domu – idz już, się ozen, bo wytrzymac z toba NIE IDZIE.

Wiec najpierw dostaliśmy zlote pieniazki do buta, a nastepnie się gięłam w salonie fotograficznym. Potworna gimnastyka. Streczing to male miki. Chwalic Boga, nie kazali N. pozowac Z MANDOLINĄ, bo bym im rozniosła to cale STUDIO, ich mać. Grzecznie, klasycznie, tylko okrutne wygibasy.

Po fotografie było jakby meritum, czyli w obecności okropnie zdenerwowanej kierowniczki USC w zielonej todze i stosownym makijażu trzeba było przysiąc sobie rowne prawa i obowiązki, założyć obrączki oraz pocalować się.
Na zdjęciach WYRAZNIE WIDAC ze to JA SIĘ RZUCAM PANU MLODEMU do ust jak jakas STRZYGA, a on biedaczek potulnie akceptuje.
No i jak się tesciowa miala nie zdenerwowac, no jak!

W ogole, na nasz slub stal się cud i wyszlo slonce. I swiecilo już do konca dnia.

Nastepnie były zyczenia (około 250 razy powiedziałam z uśmiechem DZIĘKUJĘ oraz zostalam ucalowana w oba policzki przez masakryczną liczbe osób). Klu imprezy były trzy druhny w kolorze yellow („Kiedy te panie zaśpiewają?”) oraz tajemnicza dama z cocker – spanielem, która koniecznie chciala napic się szampana oraz zapozowac z nami do zdjęć.

Po zyczeniach pojechaliśmy na wesele, które trwalo do nastepnego dnia. Kiedy szlam spac, to już było calkiem widno. Nie, ze brzask, czy świtało – nie. BYŁO WIDNO. DZIEN.

Nastepny dzien spędziliśmy wspominając wesele przy rzutkach (TPA napisala o mnie książkę i kupila nam rzutki na nowa droge zycia oraz – w domysle – na wyjazdy Rekowskie). Wlasnie! TPA NAPISALA O MNIE KSIAZKE! Prawdziwa, gruba książkę, ze zdjęciami, cytatami, sztukami teatralnymi, poezją oraz wspomnieniami slawnych ludzi o mnie. I TO JEST NAJPIEKNIEJSZY PREZENT jaki dostalam! Przez pierwsze kilka dni nie mogłam się oderwac od lektury.

W podroz poslubna pojechaliśmy do Wigierskiego Parku Narodowego, gdzie N. łowił ryby (ALE WSZYSTKIE WYPUSCIL Z POWROTEM), a mi przyroda tradycyjnie wchodzila na glowę. To jest:
– na sniadanie przychodzil kot – dostal boczku i bardzo się zdziwil („O kurwa! WĘDZONA MYSZ?…)
– przez caly dzien otaczaly nas bardzo nachalne łabędzie, które nie spuszczaly oka z tego, co trzymam w reku, i jeśli był to chleb, to awanturowaly się dopóty, dopóki nie zezarly ostatniego kawałeczka. Jeśli nie był to chleb, to pływały dookoła pomostu, nachalnie i wyczekująco, i wiercily mi dziury w plecach swoim łabędzim spojrzeniem. NIC GODNOSCI w tych ptakach!
– w dodatku kot, który czul się widac zobowiązany za boczek, wsciekle ocieral się o moje nogi, jak rzucałam chleb łabędziom, o malo przez niego nie wpadlam do wody, w dodatku warczał na labedzie, a labedzie na niego syczały – przepiekny sielski obrazek ze mną w roli dystrybutora paszy.

A teraz wróciłam, gdyż mąz (HA! MĄŻ – ladnie, nie?) wyjezdza na łososia. Bo co będzie tak siedział w domu z zona.

Jako mezatka odnotowuję, ze bardzo mi pasuje obraczka do wszystkiego.
Najbardziej do palca.

Suknia po weselu jest w STRASZNYM stanie – niemożliwie zszargana i tu i ówdzie nadpruta, bo deptali mi po ogonie. Ale swietnie się tanczy w takich kieckach.

Tańczyłam ZA PIENIADZE (mój maz tez!) i mimo NIEUCZCIWEJ KONKURENCJI ze strony rodziny pana młodego, ZAROBILAM WIECEJ NIŻ ON – i nawet nie musiałam się rozbierac! Szalenie mi się to spodobalo. Niejeden przehulał ze mną ostatnie pieniądze, odłożone na taksówkę. Bardzo romantycznie, nes pa? I to na oczach WLASNEGO MĘŻA, nówka sztuka.

Czy Hania już się przyznala, ze ZLAPALA BUKIET i będzie moja bratową?… 😉

PS. Bardzo wszystkim dziekuje za zyczenia ORAZ ZA PREZENTY 🙂 Rog, bardzo zgrabna jestem na tym obrazie. Oraz na okładce VIVY tez jestem śliczna 🙂

0 Replies to “NO JUŻ, JUŻ JESTEM – ILE MOŻNA WYCHODZIC ZA MAZ!”

  1. ja tylko czytawszy na ogol.
    ale dzis musze skomentowac, no musze.
    przeslicznie wygladalas Barbarello. naprawde.
    wszystkiego dobrego zycze Wam obojgu:-)
    p.s. ta kwietna panna to zebra?:-)

  2. ej, barbi, pokaż fotkie,

    no kamon

    *curious*

    najbardziej curious jednak jestem żółtych druhen, czy suknie były a`la bezy cytrynowe [a`la carte ;)]?

  3. Hanka, czy ty wierzysz że „TEN” Maliniak mógłby po tylu latach TO i TU napisać? 😉 Właśnie, jak to się mawiało w Poznaniu: „Aż mnie chapło!” 🙂 PS: Niezwykle wytrwałą Autorkę niniejszego bloga (znaczy Bachę) przepraszam za nawiązywanie cichych konwersacji na Yey łamach 🙂

  4. Ja się chciałam upewnić tylko czy to tak można zwyczajnie poprosić i podać maila i się dostanie zdjęcia? Bo ja to taka nieśmiała jestem i nie chciałabym nikogo nagabywać ani broń Boże pozbawiać prywatności i nie mogę uwierzyć, że tak prosisz i masz, bez stania w kolejce, podań ze zdjęciem, odsyłania od okienka do okienka i jeszcze na dodatek uprzejnie! Odpiszcie proszę, bo wciąż trwam we w szoku 😉

  5. Basia – przepiekna.. a Hania zas sie tak nie nerwij..to co gawiedz chciala zobaczyc juz bylo u ciebie, nakrycia stolow (przepiekne rzec trza), tlum weselnikow i fizis Pani glownej – Naczelnik slub dajacej, to znowu nie az takie „sekrety” no HALOO..
    Ja tam chcialabym zobaczyc TRZY GRACJE od pasa w dol w czerniach – powaznie.. mialyscie spodnium czy suknie?
    i jak alkohole sie lały strumieniem wartkim..
    i wogole – GORZKO!!GORZKO!! 🙂

  6. oj dawno, dawno, dawno mnie tu nie było, wszyscy widzę tylko zdjęcia i zdjęcia, nie powiem również chętnie oko bym zawiesiła…—-

    ale tak naprawdę to chciałam pogratulować i szczęścia pożyczyć na przyszłych ścieżkach 😉

  7. Bachaaaaaaaaaaaaaaa! Ja tu ponad rok nie byłem. Zaglądam i wpadam prosto w orszak. No po prostu : „Wszystkiego co dobre – WAM”.

  8. no dałam linka u siebie dałam, jak se ktos znalaz no to znalazl ale zeby tak walic oficjalnie adresem to jakos nie halo mi sie wydaje…ale mzoe sie nie znam

  9. O. Juz widze, ze naprawilas.
    Mam nadzieje, ze nie sprawilem przykrosci nikomu tym linkiem. Nie wiedzialem, ze jest tajny skoro byl jawnie podany na twojej stronie. Sorki.

  10. baska jest na szkoleniu a ktos tu linka podał do zjec jakby baska chciala to by sama podała CO NIE? wiec pozwolilam soebie sie wlamac i wyciac WSTYD PANIE PODAWACZU!

  11. W sumie to nie pamiętam czy ja ciałem Naczelnym VIVY czy Gali jestem, ale dziękuje, że zgodziła nam (im) sie Pani zapozować na okładce. Niech się Wam sporzy!

    ps.: 1) dostaliśmy email z pogróżkami od tego, który „CHCIAŁ, A PANI NIE”, że on tego płazem nie puści a zwłaszcza prezencji jego bokobroduów zwanych dobrodusznie PEKAESAMI. 2) dostaliśmy email z reklamacjami, że Pan Młody a) nie jest mlody, b) niekorzystnie wyszedł. 3) dostaliśmy emaile od Klubu Onanistycznego z prośbą o tekturowe postery 1:1 z fizys Panny Młodej. 4) dostalismy emaile z pretensjami, ze Panna Mloda nie zareagowala na udzial w programie TVP pt.: „Spelniamy marzenia” – odc.213 „Jestem Penisem”.

  12. a gdzie Baske zobaczyc mozna?weź pokaż sie kobieto, przeciez nie codziennie sie w sukni slubnej wystepuje..(no nie licze Rekowa, bo tam to pewnie paradowac w niej bedziesz :))MOze byc nawet zdjecie z spanielem.

  13. Przepraszam ze depotałem ci po sukience slubnej. Ale zrobiłem to tylko po to zeby zobaczyc jak twoja usmiechnieta twarz zmienia sie na SEKUNDECZKE w twarz SZATANA mówiącego – KURWA UWAŻAJ!!!!!!!!!!!

    ;>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*