HOUSTON WZNAWIAMY TRANSMISJE

No i ten.
Balagan chwilowo. Jest.
Straszny telefon mam na biurku, troche się go boje. Duzy, czarny i grozny i na mnie ŁYPIE.

N. dzwonil z Chin (tak, z CHIN): „Kochanie, wiem już czego nie wziąłem. KRAWATOW” (osobiście – BRAWO) oraz „Kochanie jadlem kaczke, przysiegam, TO BYŁA KACZKA” (ma zapowiedziane, ze JAK ZJE PSA, to może się w domu NIE POKAZYWAC).

Mój ukochany szię dorobil się po ostrzyżeniu wdzięcznej ksywy „GOŁODUPIEC”.

Aha! A z okien mojego nowego gabinetu mam widok na SIŁOWNIĘ.
Tak – NA SIŁOWNIĘ. Hehe.

To by rozwiązywało kwestię sportów.

0 Replies to “HOUSTON WZNAWIAMY TRANSMISJE”

  1. No i musze wyklarowac znowu:
    – chodzilo mi detalicznie o to, ze WIDOK na silownie zalatwia mi kwestie sportow jako takich w moim zyciu.
    Wystarczy, ze dwa razy dziennie rzuce sobie okiem przez okno na wysilkowiczow.
    JASNE?…

  2. hahaa.. eh.. na chwile mi sie nawet wesoło zrobiło . Majki i Skłosz:)) hahaha.. to ci dopiero.

    Proponujemy panu tą oto rakietę do skłosza z dodatkową karetką pogotowia dołaczoną do opakowania oraz jesli kupi pan teraz otrzyma pan za DARMO lekarza, pielęgniarza i nosze pasujące do karetki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*