O TYM, JAK O MALO NIE UMARLAM

Drogi Pamietniku! W pierwszych slowach mojego listu chcialam zapewnic, ze u mnie wszystko dobrze i ze zyje. Chociaz wczoraj już niewiele brakowalo. Zebym umarla z glodu.

Bo tak: mielim jechac kupic mi szkła i lazienke. Lazienke niejako do wspolnego uzytku, a szkla tylko dla mnie, wiec wypadlo tak, ze ja jestem dobra duszyczka, wiec najpierw niech ta lazienka. Żeby nie było, ze jestem SAMOLUB.

Ja nie wiem, czy lazienke, ktora – bądź co bądź, ma nam sluzyc DO KONCA ZYCIA (tak, kochanie?) wybiera się w pol godziny, ale spoko. Wybralismy. Ponieważ JUŻ W DRODZE DO LAZIENKI spalam w samochodzie ze zmeczenia, to doszlam do wniosku, ze chrzanie szkła, mogę mieć zapalenie spojowek, CHCE DO DOMU. Po drodze kupimy chinszczyzne na kolacje, bo oprocz zmeczenia bylam jeszcze glodna JAK SMOK.

Na miejscu okazuje się, ze chinszczyzny dzis NIET, bo była AWARIA.

To ja pierdole – klade się i umieram, nie mam NA NIC SILY – doszlam do wniosku, jak zwykle, opanowana, zrownowazona, no i od niedawna MATKA CHRZESTNA, tak? I pewnie tak by się skonczylo, gdyby nie niezawodny N, który zorganizowal szybkie zakupy w przydroznym samiku (mniam, mniam, marynowane bakłazany) i tam, w tym sklepie…

Kupilismy danie FROSTA.

Takie na patelnie.

Jezusie Brodaty… jak mawia Hanna…

Czy zyje KTOS, kto to ZJADŁ? Zjadl i przezyl? Bo może mi się trafila jakas torebka z dywersja irackich terrorystow? Jak można jesc cos, co sklada się z 30% soli, 25% benzoesanu sodu, 20% proszku do prania oraz garstki ryzu i krojonej marchwi? I czterech krewetek, notabene NIEZYWYCH chyba od czasow rewolucji kulturowej w Chinach?

Tak wiec, drogi pamietniku, danie FROSTA wyladowalo w naszym wytwornym, portugalskim sedesie, a lazienka będzie w kolorze szampana i ochry. TAK – W KOLORZE SZAMPANA. BO TAK.

Przed nami kuchnia. DRŻYJCIE, DIZAJNERZY!

0 Replies to “O TYM, JAK O MALO NIE UMARLAM”

  1. frosta plus pochodne o kant ten tego mozna …gorzej niz padlina 🙂
    kiedys na kolacji u szefa co go zona ten czas osamotnila…probowalem to wciagnac do momentu zlookania robaka co sie zwie krewetka …rany julek!! hyhyhy…glista jak sie patrzy…hyhyh ktos to je???
    nie nie ..nie moze byc 🙂

  2. Eee ja jadlem Froste i byla OK. Wiec chyba zreczywiscie byla to dywersyjna torebka. Albo ja mam taki spaczony gust. A tak swoja droga powiedz mi jak wyglada ochra? Ja jestem grafikiem i mi trzeba podawac skladowe CMYK albo RGB 🙂

  3. Fajnie ze zyjesz, jakby cie patrzec ja sie ciesze:-) fajny kolor szampanowy, miło sie kojarzy:-) taki wytworny;-) a kuchnia jaka bedzie?

    p.s: chińszczyzna jest paskudna;/

  4. Też bym podrożał chętnie.
    A ja zjadłem. Wczoraj. Fastfuda. Wiem, sam głupi jestem sobie. Dziś mnie z tej okazji zblurowało dokumentnie.
    Trzeba uważać, co się wprowadza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*