BANANY W BEAUJOLAIS?

Zapowiada się PIEKNY dzien! Znalazlam POKEMONA przed furtka – no to mam już trzy, w ten sposób pokonuje wode, kamienie, powietrze i co tylko chce! Ciekawe, kiedy zaczna do chrupek wrzucac pokemony pokonujace GLUPOTE i POLITYKÓW – będę to swinstwo rąbała CAŁYMI WAGONAMI, byle tylko uzbierac KOMPLET!

Tegoroczne beaujolais NIE SMAKUJE bananami, wbrew temu, co oznajmil jeden pan Francuz. Porzeczki, jeżyny, owoce lesne – to wszystko, co da się z niego wyciagnac. Zadnych BANANOW, ani jednego! W zeszlorocznym dalo się wyczuc poziomki. Poziomki – OK., ale BANANY? We francuskim winie?… Perwersja.

Z nieba leci paskuda, ale lepsze to niż snieg 🙂

0 Replies to “BANANY W BEAUJOLAIS?”

  1. MARCYS!
    To, ze masz babe – seekutnice jeszcze nie cxzyni z ciebie specjalisty od klimakteriow, na ktorych nawiasem mowiac znasz sie, jak kura na cyckach.

  2. 1. Kim jest A. i czemu mnie pokochała? (poproszę o SZEROKIER uzasadnienie na piśmie, najlepiej na email
    2. Miało być ładne określenie na klimakterium. To może : PODWYŻSZONY STAN ROZDRAŻNIENIA KOBIECEGO?

  3. Eeetam. To Marcyś ma klimakterium. Bo ja niedawno go przeczytałam od deski do deski i pokochałam całego a on nic nie pisze. Od czternastego już…
    No i czemu on tak nic nie pisze ? Pewnie ma klimakterium. Powtarzam się, a to nieładne stylistycznie. Czy zna ktoś jakiś ładny synonim na to słowo, to na k.. znaczy się ?

  4. A CO ja kurna jestem – PENSJONAT AGROTURYSTYCZNY, zeby Marceli ze mna spedzal swoje klimakterium?…
    Skocz MArcys po flaszke i nie desperuj!

  5. hehe ja się nie pisze na klimakterium ;))

    na razie przede mną 😉

    a niech Marcyś się ośmieli i się pisze na to miłe spędzanie klimakterium razem z Bachą ;)))

  6. hmm… zdaje mi się, że ktoś tu ma jakieś kompleksy na punkcie klimakterium? gdziekolwiek czytam jakieś komentarze Marcysia, on na wszystko ma jedną odpowiedź

    KLIMAKTERIUM…

    ciekawe 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*