Kiełbasa, pies i powrot znad Morza

Mój znajomy, Walijczyk z pochodzenia, poinformowal mnie swojego czasu, ze u niego na wsi na jamniki mawia się „sausage dog”. Ponieważ zona Polka kazala uczyc mu się jezyka, podjal się tlumaczenia tej uroczej nazwy. Wyszlo mu „KIEŁBASAPIES”.

W nadmorskim kurorcie było standardowo – jak to w kurortach. Tego lata nosi się tatuaze, tygrysy i cekiny. Wieczorami – co się nosi za dnia, nie wiem – bo kisilam się w konferencyjnej. Wieczorami nad morzem nosi się PLAZE, a z piasku już nie robi się ZAMKOW, tylko TRUMNY. DOLY kopie się nadal – dobry DOL W PLAZY jest tematem obowiazujacym niezaleznie od uplywu lat.

W drodze powrotnej zauwazylismy na poboczu dziwnych ludzi, którzy na widok jadacego samochodu wywijali jakimis dziwnymi, gietkimi rurami. Groza nam? – zastanowilam się.

Otoz – NIE! Był to wyspecjalizowany marketing wedzonych wegorzy. Taki wedzony wegorz – dodatkowo DOWEDZONY aromatycznymi spalinami – jest bardzo atrakcyjnym, godnym pozadania towarem. Można nim np. zlac zone, jeśli krnabrna i nieposluszna.

Udalo mi się namowic kolegow, żeby nie kupowali dzieciom przydroznych bocianow i krasnoludkow – wszak takiego bociana można za bezcen sciagnac z reklamy ATLASU, przy odrobinie fantazji. Krasnoludki natomiast były WYJATKOWO DOBRZE wyposazone w szczegoly anatomiczne, niekoniecznie najwazniejsze przy wychowywaniu szesciolatkow. Bynajmniej NIE WEDKE trzymal ten krasnoludek w zielonym plaszczyku – o, nie.

A NASTEPNIE OBEJRZALAM „PRZEKRET” :::))))

Cyganie ZAWSZE DORZUCAJA PSA 😉

0 Replies to “Kiełbasa, pies i powrot znad Morza”

  1. Najlepsze stado krasnoludków było w Jastarni. Był tam taki ogródek pełen krasnoludków, miały domki i inne rzeczy ale najlepsze było to, że to sie wszystko RUSZAŁO, BŁYSKAŁO, PISZCZAŁO, I… ŚPIEWAŁO!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*