O SZTUCE I MUCHACH

 

Nie znoszę, kiedy N. kupuje grube, kolorowe periodyki, bo przegląda je w 10 minut, a później zalegają na wszystkich możliwych powierzchniach płaskich i nie ma co z nimi zrobić (lakierowany papier się nie pali w kominku, a skupy makulatury kapitalizm zlikwidował). Więc on je przede mną chowa, jak kupi. Ostatnio nie zdążył i już nabierałam powietrza w płuca, kiedy rzekł:

– Nie krzycz! Pismo o sztuce kupiłem!

 

Patrzę i faktycznie.

„Sztuka wędkowania na sztuczną muchę”.

 

Muchy notabene pojawiły się, owocówki, wyciągnęłam już kieliszka z winem tegoroczną debiutantkę.

 

W ogóle nic mi się nie chce coraz bardziej oprócz pierdolnąć to wszystko i wyjechać gdzieś daleko i samej – just my rifle, my pony and me. Ale na szczęście dziewczyny przyjeżdżają na weekend. I chłopaki, ale pfffffff, kogo obchodzą chłopaki, jak są dziewczyny. Będziemy oczywiście ćwiczyć aerobik (i pokazywać sobie cycki).

 

O KROWIE I INNYCH JEDNOSTKACH CHOROBOWYCH

 

Śniła mi się krowa. Nieduża, czarna. Ładnie pachniała. Dbałam o nią, czesałam ją i ubierałam w czerwony obrus.

 

Co zaś się tyczy stanu zdrowia, to mam kręcz karku. Czyli klasyczny objaw odkleszczowego zapalenia mózgu. W dodatku cały czas mam wrażenie, że ten kleszcz po mnie chodzi. No chyba, że to nie jest kleszcz, tylko syndrom Morgellonów:

 

„Choroba Morgellonów to dolegliwość o nieznanej etiologii. Na skórze pacjentów na nią cierpiących pojawiają się wybroczyny, a pod skórą zaczynają gromadzić się włókna, które często wystają z otwartych ran. Chorzy skarżą się też na towarzyszące temu stanowi uczucie przypominające pełzanie po skórze robaków. Z relacji ekspertów wynika, że włókna zwykle są bardzo długie i mają kolor niebieski albo czarny”

 

I jak ja mam pracować w takich warunkach.

O WREDNEJ PRZYRODZIE I BABSKICH FILMACH


(Za kłótnie i kwasy w święta obcinałabym im stożki wzrostu, jak słowo daję).

Mam kolejny dowód, że przyroda źle na mnie działa, a ja na nią. Bilans wczorajszej krótkiej wyprawy nad ujście Bzury: Szczypawka kleszczy sztuk cztery, mój ojciec – jeden, ja –jeden plus niemijające uczucie, że cos po mnie łazi. Fenkju gud najt za takie wycieczki, jak mówię i tłumaczę, że moim środowiskiem naturalnym jest barowy stołek w zadymionym lokalu, to WIEM CO MÓWIĘ, no.

„Volver” chyba podoba mi się najbardziej ze wszystkich filmów Almodovara. Jest mega, mega, mega babski i – jak na Almodovara – bardzo zwyczajny. Oj tam, wiadomo, że duchy i trupy w zamrażarkach to nasza kobieca codzienność. A zresztą, czy tak nie powinno być? To, co kobiety zrobią z pedofilami i gwałcicielami, to powinna być ich prywatna sprawa. A nie tam sądy, policja i wymiar sprawiedliwości. Jakiej sprawiedliwości?…

No i niestety Penelopa znowu przepiękna. Pocieszam się, ze na pewno miała doczepione włosy. Wszystkie aktorki mają doczepiane włosy. Wiem z pewnego źródła.

I jeszcze „Dwa dni w Paryżu” sobie odświeżyłam, naprawdę super śmieszna komedia i znowu sporo mówi o kobietach (np. kiedy Julie Delpy płacze, ponieważ kobiety zużywają cztery razy więcej papieru toaletowego niż mężczyźni i to ją strasznie dołuje). A wróżka z McDonalda („Trzymał mnie za rękę i to nie był wcale żaden homoseksualista, tylko męska wróżka”) zagrał w „Bekartach”! Czy znowu mi się coś popitoliło?

Siedzę na tarasie, piję ginger ale i czekam na ten obiecywany od trzech dni deszcz. Boję się, że N. w końcu upoluje i zje tego wielkiego, niebieskiego gołębia z białą obróżką na szyi, bo od kilku dni o tym napomyka.

O ROBOTACH ZIEMNYCH I FASONACH SPODNI


No dobra, obcięłam lawendę. Przy samej ziemi. Zobaczymy, co lawenda na to.

Okazało się, ze w tych lawendowych chaszczach mieszka miliard ślimaków! Powiem tyle: miały dziś nieziemskiego farta, że nie mam w domu masła (bo ślimaki są postne, nes pa?). A nie kupuję masła, bo jak kupuję, to zaraz całe zjadam. Z niewielką ilością dodatków. Hanka mówi, ze w sumie powinni sprzedawać masło od razu na patyku, jak lody Bambino, byłoby prościej.

Muszę sobie kupić dżinsy. Tylko błagam, niech już się skończy moda na biodrówki!… Nigdy nie zrozumiem, jak można nosić spodnie, które kończą się dobre 10 cm poniżej miejsca, w którym zaczyna się ludzka miednica. I na czym one się trzymają. I wolę tego nie wiedzieć  – jest mi z tym całkiem dobrze.

Oglądam „Volver” – już jest nieźle, wloką trupa.

O MAJONEZIE I MIĘSOŻERNEJ BAKTERII

 
Co jest z tym majonezem, niech mnie ktoś oświeci. Gdzie nie pójdę, tam obijam się jak kulka we fliperze o wózki, wypakowane pod sufit majonezem. Nie, żebym miała cos przeciwko majonezowi, ostatnio nawet zjadłam pół słoika, jak miałam doła, ale żeby tyle? Znowu mnie coś ominęło? Bielenie chałup majonezem, pastowanie podłóg, a może przedświąteczna wiosenna kąpiel w majonezie? Jednak stosunkowo niewiele wiem o zyciu.

N. wczoraj powiedział „A może byś kochanie wyszła do ogrodu zgrabić gałęzie?”, po czym roześmiał się bardzo głośno. A tyle razy mu mówiłam, ze głośne śmianie się z własnych dowcipów nie jest w zbyt dobrym guście.

Generalnie chwilowo czuję się jakoś tak… poza nawiasem. Zjedzenie dwóch paczek bekonowych chipsów nie pomaga. A może po prostu mam glistę ludzką! Bo ciągle chce mi się spać, a podobno posiadanie pasożytów dość wyczerpuje. Tak wczoraj klarowała Ewa z dość szczegółowymi opisami, np. operacji usunięcia z mózgu ludzkiego kilkunastu tysięcy nicieni. Ona teraz się specjalizuje w pasożytach. I nie, w ogóle nikt nie mówił „Uspokój się, bo tu zwymiotuję” albo „Przestań, bo zaraz zemdleję”.

Zdiagnozowac komus coś?

Ostatnio specjalizuję się w objawach nekrotycznego zapalenia powięzi. Znanego także jako MIĘSOŻERNA BAKTERIA.

A może po prostu kupie sobie buty, zamiast diagnozować?… Hmmm.

THE HILLS ARE ALIVE WITH THE SOUNDS OF MUSIC

(O kanalizacji tez wiem więcej, aniżeli statystyczna lejdis. Rózne compact pipe i switch lining mi sie pojawily w zyciu i nic nie poradzę)

Czy ja mam omamy temmperaturowe, czy jest upał? Suszę włosy na balkonie.

A wokół mnie wszystko, co zyje – intensywnie zmierza ku rozmnożeniu. O mało nie dostałam w pysk rozpędzonym szpaczkiem, gonił za babą. W zeszłym roku tak się zapędziły w zalotach, że wpadły do garażu.

A inne szpaki pięknie w wojskowym szyku przeczesują trawnik.

Jest naprawdę bardzo ładnie (wiem, od jutra ma lać, so what? Od wiosennego deszczu sie rosnie – ups, musze uważac, żeby nie spadł na dupę).

Wszystko byłoby pieknie, tylko o swiętach mi się nawet nie chce myslec.
But I am a super girl.
And super girls don’t cry.

BEDZIE DZIS KTOS W DOMU?

Pukanie do drzwi. Otwieram.
Fakt – potargana, ale w dresie. Nie w piżamie. Owacje dla mnie.

– Przyszlismy zamontować właz do kanalizacji i stopnie…  – przerwa, pan zmierzył mnie od góry do dołu – Będzie dziś ktos w domu?…

Jak to BEDZIE KTOS W DOMU?
A JA to co?
POLTERGEIST?…

Ja juz kurwa po prostu nie wiem, i jak ja mam traktować POWAŻNIE moje zycie, skoro MNIE nikt tak nie traktuje, od pana od kanalizacji począwszy!

Normalnie zaraz tam do niego pójdę i powiem "A ja… A ja… A ja to moge pana zatrudnić i wyrzucić na pysk!" (po czym rozpłacze się i ucieknę).

Nie no…

JAK UCIEKAĆ PRZED NOSOROŻCEM

 

Otóż temat wbrew pozorom jest poważny, bo nosorożec być może nie wygląda, ale podobno umie popylać do 45 kilometrów na godzinę. Aby skuteczni uciec przed rozpędzonym nosorożcem, trzeba się mianowicie w biegu ROZEBRAĆ DO NAGA, żeby nosorożca zdezorientować. Wtedy nosorożec głupieje i nie wie, co dalej, i przestaje gonić.

 

Hanka mówi, że w naszym wieku ta metoda będzie skuteczna także w przypadku ucieczki przed gwałcicielem.

 

A ja mam pomysł, jak zrewolucjonizowac abonament radiowo – telewizyjny. Postuluję mianowicie, żeby w momencie zapłaty rocznego abonamentu płatnik otrzymywał pudełeczko z czerwonym guziczkiem. Guziczek można wykorzystać tylko jeden raz w roku. Po naciśnięciu guziczka następuje spektakularne ROZERWANIE NA STRZĘPY osoby, która aktualnie znajduje się na ekranie telewizora. Musi to być wybuch efektowny, flaki mają spływać z kamer. Chodzi oczywiście o spikerów, programy na żywo, teleturnieje, a przede wszystkim studio sportowe. Pierwsze co bym zrobiła, to rozerwała Kurzajewskiego natychmiast po wpłacie na konto.

 

– No dobrze, ale ty byś rozerwała Kurzajewskiego 1 stycznia o godzinie ósmej rano, i co byś robiła później przez cały rok? – zapytał mnie N.

 

Przez cały rok bym następnie nie oglądała telewizji i z utęsknieniem wyczekiwała, kiedy zapłacę abonament po raz kolejny i dostanę nowe pudełeczko z czerwonym guziczkiem. I dnia 1 stycznia o godzinie ósmej rano, albo nawet się poświęcę i wstanę wcześniej, rozerwę na strzępy Michała Karnowskiego.

 

Nad technologią tą należy pracować, aby w przyszłości możliwe było również rozrywanie na strzępy (oczywiście na wizji) gwiazd z emitowanych seriali, ale to później, kiedy już się rozerwie prezenterów. I pogodynki (N. jako pierwszą wysadzi Marzennę Słupkowską).

 

Jak tylko o tym pomyślę, to mam ochotę natychmiast biec i zapłacić nawet dwa abonamenty, żeby każde z nas miało swój guziczek.

Czy świat nie byłby piekniejszy?…

ZAGADKOWA NIEDZIELA

Werminia znalazła się pod poduszkami na kanapie, widocznie wróciła zmęczona z łajdactw i usnęła tam.

N. nie chce grać ze mną w Hold’em – mówi, że to nie ma sensu, bo czy wygrywam, czy przegrywam, to dochodze do jednego wniosku: że on ma kochankę.

(Zresztą, jakie PRZEGRYWAM? HALO? Nikt mi nie wmówi, że jakis nędzny skundlony strit od trójki to więcej, niż TRÓJKA ASÓW! Błagam!)

A w filmie "Grey Gardens" Jessica Lange mówi do Drew Barrymore bardzo ważną rzecz. Drew mianowicie nie chce wychodzic za mąż, bo woli robić karierę, najlepiej aktorską, na co Jessica do niej: "Kochanie, po prostu musisz sobie znaleźc mężczyznę, który da ci długą smycz!".

I to jest najprawdziwsza prawda.

POSZUKIWANY POSZUKIWANA

Zginął  mi Zwierz z Kaptura! Oddalam kurtke do pralni, ale odpięłam Zwierza i teraz go nie mogę znaleźć!
A jak UCIEKŁ? (Uciekła? Nie patrzyłam jej/ mu pod ogon)

Nawiał i ma romans z naszym kretem i będa małe kapturowe szczeniaczki!…

Chyba ze wdał (a) sie w skomlikowany romans z rodziną psów zza płota, tam to jest dopiero hardcore, przypominam, ze najpierw był mezalians przez siatkę, a następnie potomstwo z własnym synem z tegoz mezaliansu. Nie, nie nie, jesli DO NICH trafił, to nie chcę go więcej widziec!…

Lub jej.