Podobno w związkach chodzi o to, żeby zawsze się zaskakiwać.
N. jest w tym lepszy – ja nie potrafię być taka spektakularna. Na przykład – dwa dni temu kupił ziele angielskie W PROSZKU.
Nawet nie wiedziałam, że jest ziele angielskie w proszku! Niby do czego się go dodaje? Przecież chodzi o to, żeby wyławiać kulki. Porcja zupy albo bigosu z kulką ziela angielskiego to trochę jak bonus na loterii.
Moja siostrzenica nie udziela jednoznacznych odpowiedzi w zakresie prezentu na gwiazdkę. Szwagier mówi „Znajdź dla niej coś jak dla pięćdziesięciolatki”. HALO? Nie wiem, co konkretnie miał na myśli – aktualnie z koleżankami przeglądamy cekinowe sukienki na nadchodzący sezon świąteczno – sylwestrowy. I spodnie z cekinami. A jedna przysyła linka do ślicznych ciepłych czapeczek z różnymi ciekawymi napisami, na przykład „Nie zesraj się”. Albo „Pizga złem”. Aż szkoda, że nie lubię nosić czapek, bo strasznie mi się włosy elektryzują.
A poza tym zimno się zrobiło i nie mam dobrego humoru.