O ZASKAKIWANIU

Podobno w związkach chodzi o to, żeby zawsze się zaskakiwać.

N. jest w tym lepszy – ja nie potrafię być taka spektakularna. Na przykład – dwa dni temu kupił ziele angielskie W PROSZKU. 

Nawet nie wiedziałam, że jest ziele angielskie w proszku! Niby do czego się go dodaje? Przecież chodzi o to, żeby wyławiać kulki. Porcja zupy albo bigosu z kulką ziela angielskiego to trochę jak bonus na loterii. 

Moja siostrzenica nie udziela jednoznacznych odpowiedzi w zakresie prezentu na gwiazdkę. Szwagier mówi „Znajdź dla niej coś jak dla pięćdziesięciolatki”. HALO? Nie wiem, co konkretnie miał na myśli – aktualnie z koleżankami przeglądamy cekinowe sukienki na nadchodzący sezon świąteczno – sylwestrowy. I spodnie z cekinami. A jedna przysyła linka do ślicznych ciepłych czapeczek z różnymi ciekawymi napisami, na przykład „Nie zesraj się”. Albo „Pizga złem”. Aż szkoda, że nie lubię nosić czapek, bo strasznie mi się włosy elektryzują.

A poza tym zimno się zrobiło i nie mam dobrego humoru.

6 odpowiedzi na “O ZASKAKIWANIU”

  1. Co tam ziele angielskie w proszku. Na insta rzuciła mi sie rolka amerykańskiej gospodyni domowej przygotowującej obiad dla licznej rodziny. Oprócz sera i sosów z puszki użyła masła w proszku. Jeszcze tylko zobaczę alkohol w proszku i będę mogła umierać.

  2. Kto robi ziele angielskie w proszku??? Ja chcę, używam do pieczonych ziemniaków w plasterkach – razem z pieprzem i czosnkiem i muszę je ucierać w moździerzu, a to nie jest fun

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*