O KIEŁBASIE Z KISZECZKI I ZIMNIE

Mam nadzieję, że u wszystkich święta były sympatyczne i wielkanocne zajączki nie pogryzły wielkanocnych kurczaczków – i vice versa. 

Osobiście mam wrażenie, że przez całe święta w kółko jadłam białą kiełbasę. Nie lubię białej kiełbasy, ale wspólnik N. powiedział, że ma taki sklep, gdzie jest ZNAKOMITA, a sklep nazywa się „Kiszeczka”, a w dodatku kiełbaski stamtąd są cienkie (gruba biała kiełbasa jest dla mnie nie do przejścia). I tą nazwą sklepu mnie zmiękczył, bo normalnie próbuję ograniczać zakupy spożywcze, a wędlin zwłaszcza. No ale N. jak to N. – zamiast kupić kilka, górą dziesięć, kupił CAŁĄ PACZKĘ. Nie wiem ile tam było tych kiełbasek, wydaje mi się, że jakieś czterdzieści tysięcy sztuk. Bo jadłam je na śniadanie z cebulką i na obiad w ciemnym piwie i jeszcze zamroziliśmy. 

Mam nadzieję, że do przyszłych świąt mam spokój z białą kiełbasą.

A na dodatek rozmaśliłam jajko przy wyjmowaniu z opakowania i musiałam wykąpać pozostałe 11 sztuk (N. kupił pojemniki na jajka na 12 sztuk i stał się czarnym charakterem dla sprzedawców jajek na naszym lokalnym ryneczku, bo oni się przyzwyczaili sprzedawać po dziesięć i mają problemy z tabliczką mnożenia, zwłaszcza po przecinku, jak jajko jest wycenione w ułamkach, no w każdym razie przy wydawaniu reszty dzieją się rzeczy niestworzone, a jedna pani prawie wpada w histerię). Wszystko przez rolnika ciemiężcę, który nie dostarcza kurom wystarczającej ilości wapna; w razie czego mogę je reprezentować w sądzie jako oskarżyciel posiłkowy, bo nie lubię kontaktu bezpośredniego z surowym jajkiem.

Dziś rano znowu był przymrozek, i to taki fest – nie tam, że zero; wyszłyśmy z Mangustą i OD RAZU z tego zimna łupnęło mnie w kolanach (coraz lepiej). A Mangusta popatrzyła na mnie z pytaniem, jak ja sobie wyobrażam, że ona ma robić siusiu w takich warunkach? I ja nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć! A żeby było całkiem zabawnie, to piec wyłączył nam w nocy ogrzewanie, bo on już jest w trybie wiosna. JA TEŻ JESTEM W TRYBIE WIOSNA – kupiłam sobie (wiem, wiem, miałam nie kupować ciuchów) spodnie „Love and Roses” we WSZYSTKICH możliwych kolorach i chcę je nosić! A nie znowu polarowe spodnie i bluzy! 

Oglądam „Kobiety niedoskonałe”, N. się ze mnie nabija, i trochę ma rację, bo to żadne arcydzieło, ale jest Elizabeth Moss, i akurat jak się wciągnęłam, to okazało się, że nie ma następnego odcinka i trzeba czekać tydzień! No ludzie kochani, za tydzień to ja zapomnę, że w ogóle jest taki serial, a co dopiero imiona bohaterek i dotychczasowe wątki. Jak tak można, jak w epoce kamienia łupanego!…

PS. Bym zupełnie zapomniała – spełniłam swoje marzenie! Kopałam hulajnogę elektryczną, porzuconą na chodniku – feels FANTASTIC 🙂

O MISJI ATREMIS

Spodobała mi się wielkanocna reklama jednej cukierni, która brzmiała „W każdą babę wkładamy serce”. Wysłałam ją koleżankom, a jedna z nich na to: „Dobrze, że nie co innego”.

Z kolei załoga misji Artemis zaraz po starcie zatkała toaletę na statku kosmicznym. N. mówi, że podobno kosztowała 27 milionów dolarów (a ja narzekałam, że remont naszej łazienki był drogi). Gdzie jest Howard Wolowitz, kiedy go potrzebujemy? Co prawda, taki start rakiety to jest bardzo stresujące wydarzenie i nie dziwię się załodze, że od razu musiała, hm… odreagować. Ale już ją odetkali i nie muszą korzystać z foliowych woreczków, jak załoga Apollo.

W związku z powyższym – Wesołych Świąt! Relaksu, odpoczynku oraz niech nam majonez lekkim będzie. Żeby znowu większych spodni nie trzeba było kupować.