O ROBOTACH ZIEMNYCH I FASONACH SPODNI


No dobra, obcięłam lawendę. Przy samej ziemi. Zobaczymy, co lawenda na to.

Okazało się, ze w tych lawendowych chaszczach mieszka miliard ślimaków! Powiem tyle: miały dziś nieziemskiego farta, że nie mam w domu masła (bo ślimaki są postne, nes pa?). A nie kupuję masła, bo jak kupuję, to zaraz całe zjadam. Z niewielką ilością dodatków. Hanka mówi, ze w sumie powinni sprzedawać masło od razu na patyku, jak lody Bambino, byłoby prościej.

Muszę sobie kupić dżinsy. Tylko błagam, niech już się skończy moda na biodrówki!… Nigdy nie zrozumiem, jak można nosić spodnie, które kończą się dobre 10 cm poniżej miejsca, w którym zaczyna się ludzka miednica. I na czym one się trzymają. I wolę tego nie wiedzieć  – jest mi z tym całkiem dobrze.

Oglądam „Volver” – już jest nieźle, wloką trupa.

0 Replies to “O ROBOTACH ZIEMNYCH I FASONACH SPODNI”

  1. Mój też nie lubi, jak dziewczynie gacie wystają ze spodni, bo to jest dla niego obleśne i ja mu wierzę. Jest fetyszystą, ale estetą, a to niechlujstwo jest.
    P.S. Mój był grzeczny, ale się znarowił. Muszę skrócić smycz i mu założyć obrożę elektryczną. ;-))))

  2. Jakie tu ogólne katharsis/pandemonium.Święta to samo ZUO!
    Nierozwodnik/TŻ ma GRYPĘ i przyjmuje tylko pokarmy płynne.Brak wizyt więc w każdą stronę(i oby tak zawsze).Amen
    To mój pierwszy wpis tutaj(bowiem za sprawą nierozwodnika,tez przyjmuję pokarmy płynne,ale inne -i sie odważyłam).No!

  3. mój M. strasznie nie lubi jak dziewczynie wystają gacie ze spodni.. Obojetnie jakie majty i obojętnie jaka to dziewczyna.. I ja się zaczełam zastanawiać czy on mówi prawdę..Ale jeśli nie…to jest kochany:D, bo ja raczej też jestem za takim modelem spodni który nie spada z dupy:). A pozatym… trochę mnie straszycie tymi kłótniami z mężami…bo mój narzeczony jest jak narazie grzeczy..Pozdrawim wszystkich a w szczególności autorkę!! Spokojnych swiąt!

  4. Już, już 🙂 sie uspokoiłam, a gupi J. oczywiście wybiera sie do mojej Mamy i twierdzi że jestem histeryczka. OK, ale następne Święta wyjeżdżam na Bermudy. tylko… czy o to chodz? Swiateczne całusy dla wszystkich towarzyszek doli-niedoli :)) pa-pa

  5. Wampirelo, dziś był na tapecie temat chowu, nie kur, lecz mężczyzn. Mój siedział między górami do prasowania i oglądał film, ja nie miałam siły wstać, ale nie doczekałam się śniadania do łóżka, a dzieciaki oglądały film razem z tatusiem. Przy zasłonietych zasłonach, jakby nie było środka dnia. Bez śniadania, herbat, o głodnym pysku. A żelazko gryzie. 😉 I oczywiscie padło to grzecznościowe pytanie “Jak się czujesz?”. Takie było preludium. Pod koniec dnia córka odkurzała, syn tłukł herbatniki w moździerzu (“Wyobrażam sobie, ze to mój kolega z klasy Michał”), mąż szorował łazienkę, ja..prasowałam. Naprawdę Święta są cacy, są takie RODZINNE. Dobra, dłuzej się nie rozwodzę. 😉 Nie chlip, bo tego nie zniosę!!!

  6. No własnie poszło o te zaciśniete zęby. jak mnie wkurza ta dziecinada naszych “dorosłycvh” Panów i Władców, którzy kochaja Święta, pod warunkiem,z e nie muszą robic ich sami. kazałam dokroic 5 ogórków do sałatki (j. niecierpi ogórków)n i… kroi! Jeszcze dywan będzie musiał z kotów oczyścić, a i tak go NIECIERPIE i rozwód… raczej musi nastąpic, chlip… chlip… :((

  7. Ja od rana pokrzykuję, bo mam anginę (tak drę gardło, a potem ssę tabletki na gardło), bo w domu jest jeden kłąb, no był, i majac zero warunków do chorowania popędzałam rodzine do … hm,… sprzątania. Ale koty były wieksze, niż mój pies. Trudno było na ten bajzel przymknąć oko. Gdyby nie Wielkanoc pewnie bym się nie zwlokłą z łózka. 😉 To tez mam prawdziwie świąteczną atmosferę, bo u mnie w domu nikt nie lubi sprzątać, a dzisiaj wszyscy to robili jak jeden mąż. Mój mąż sie nie rozwodzi, ale rozmawia ze mna przez zaciśnięte zęby. 😉 Idę wykańczać sernik. Kogoś muszę!

  8. martucha, dziękuje za słowa otuchy. Tak mi wstyd, ze się na blogu Barbarelli wywnętrzam. Naprawde przepraszam, ale to z bezsilności. Mimo wszystko Wszystkim pozostałym WESOŁYCH ŚWIąT! martucha, to gdzie spedzasz swieta?

  9. Wampirela, nie ty jedna pokłóciłaś się ze swoim w Wielkanoc. Ja też. (rozwodu na razie z tego jeszcze nie będzie, ale każde spędza święta oddzielnie). Kto jeszcze się pokłócił ręka w górę? Trzymaj się Wampirela.

  10. A j. dzisiaj zażądał rozwodu z powodu przygotowań świątecznych i pierwszy raz od 10m lat 1. wyraziłam zgodę, 2. olałam wszystko i leze sobie i nic nie robię, 3. popłakałam sie, bo niby z jakiej racji coś takiego spotyka włąśnie mnie, 3. wypiłam prawie całe wino i leze sobie z kompem na brzuchu, 4. j. siedzi teraz i sam z siebi kroi słałatkę, 5. nie wiem czy brać go ze sobą do mojej mamy na śniadanie, bo przeciez r0ozwodzimy się, ale moja Mama czeka na tego skurczybyka (dbac o jej nerwy czy wreszcie dać mu to na co zasługuje), 5. w domu bałagan jeszcze ale palcem nie ruszę! Wesołych Świąta, moz eprzynajmniej Państwo będa mieli

  11. ha, proszę o to samo. nienawidzę tych spodni, które spadaja mi z tyłka, w których niewygodnie mi sie pochylac po cokolwiek, z których staram sie, by nie wyłąziła mi beilizna, a i tak SPORADYCZNIE, ale jednak zostaję przyłapana na tym,z ę ktoś podziwia kolor mojego podkoszulka i musze myśleć, co założyć, by w nich nie świecić goła dupą, jak usiąść i czy ten kto za mna siedzi nie widzi oby za dużo. Ja ich nienawidzę. Dyskomfort. jak wabikiem ma być kawałek sznurka wystającego ze spodni lub kawałek dupska, to ja moge nikogo nie wabić, dziękuję.
    Volver, ach, no jasne, ze mi sie podobał ten film.
    Wszystkiego dobrego Barbarello!!!!!

  12. O to ,to, tez poszukuję takich co by z tyłka nie sopadały i nie były dzwonami ani rurkami ,ktore ledwo pzrez lydke da sie pzrecisnąc, no i tez nie pumpami (Baska ,widziałas jakie pumpy teraz są,dzinsowe! ,koszmar)

  13. Kaja, przyłączam się do Ciebie – tylko biodrówki!!! Nie cierpię wysokiego stanu, nie cierpię jak coś mi ściska brzuch. A co do wrażeń estetycznych osób siadających za mną – wystarczy założyć dłuższą koszulkę, żadna filozofia 🙂

  14. Śmierć biodrówkom! Załóżmy komitet, powołajmy zarząd centralny i władze regionów. I zacznijmy działać. Odkąd ta kretyńska moda nastała mam wieczny niedosyt spodni a na te, które już w końcu uda mi się spasować ze mną całą chucham i dmucham, by na jak najdłużej wystarczyły.

    A Volver świetny jest.

  15. Nieeee! Niech się nie kończą tak całkiem! Już trudno kupić porządne biodrówki, a co ja zrobię, jak się skończą?! Będę chodzić z gołą dupą i sami sobie będziecie winni!
    Mój brzuch nie toleruje kontaktu z wysokim stanem spodni. Nie mogłabym zatem siadać w ogóle. W biodrówkach siadam i staram się nie myśleć o tym, co oglądają ludzie, którzy przypadkiem siedli za mną. Siadam i nic mnie nie przecina na pół, reszta się nie liczy.

    Ja w ogóle jestem za tym, żeby w sklepach był wybór. Z moda niech idzie zamiatać psie kupy. Każdy niech nosi, co lubi i już. Jedni różowy lateks, inni biodrówki, a jeszcze inni piżamę w pieski.

  16. No a kto kręci sękacze w tym czasie? Oczywiście, pewnie biedny N.
    😉
    W sprawie biodówek – od samego poczatku nie cierpię!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*