Nie mam parasolki, a czeka mnie wycieczka przez pol Warszawy. By to szlag. Poza tym, wlasnie się zorientowalam, ze wzielam na zapas (wyjazd sluzbowy, dwudniowy) soczewke kontaktową (ostatnio NIE WZIELAM, zrobila mi się dziura i caly wyjazd spedzilam po omacku), z tym, ze turkusową. A teraz nosze takie zielone. Bardzo malowniczo będę wygladac, w razie czego. Jak Pies Baskerwillów.
Grypa się mnie zlekla i odpuscila sobie.
O, wlasnie sobie przypomnialam, ze bialej bluzki na zapas TEZ nie wzielam, czekaja mnie wystepy w puchatym sweterku bądź urokliwej górze od flanelowej piżamy z psem Snoopy.
Strasznie się robie roztargniona na starość.
