Jest co czytać! Dziennik Mrożka. Właśnie się ukazał. Czytałam fragmenty w „Przekroju” – rewelacja. Wywiad też.
Wczoraj…
Musze się napić wody i policzyć od 10 w dół.
Wczoraj był jakiś SĄDNY DZIEŃ. Awantura na awanturze. Ludzie zaczynali wrzeszczeć jeszcze zanim rozmówca odebrał telefon. Dogadać się nie szło, wszystkim leciała piana z pysków, w 10-stronicowych mailach pierwsze 9 stron to epitety. Na koniec zadzwonił Urząd Skarbowy, że się rąbnęliśmy w tytule przelewów i teraz trzeba się przed nimi wić.
Do czternastej urosły mi długie, ostre zęby i szpony. O piętnastej nie wiedziałam jak się nazywam – wiedziałam tylko, że w bagażniku za mną znajduje się wielka drewniana balia. Łeb mnie rozbolał na cały wieczór.
No żesz kurweczka maciorka!… CO JEST? Plamy na słońcu? Jakieś wybuchowe opary się ulotniły z fabryki granatów?… O CO CHODZI?
– Jak to – o co chodzi. PEŁNIA DZISIAJ! – uświadomiła mnie Ewka.
No jasne. O ja głupia nimfomanka!
Idzie strasznie długa i ostra zima, jeśli wróżyć z figury Szczypawki. Straszliwie się spasła. Jest grubsza ode mnie (relatywnie). Chociaż Zebra każe poszukać korelacji nie tyle z prognozami meteo, co z zawartością lodówki mojego ojca.
Nic, tylko się rzucic z mostu… Iiiiiiiiiiiii!… Jest nowy House!!!!!
Przepraszam państwa na kfilkę.