ZIMNY MAJ

Dzis chciałabym być znowu jednak kapibarą.

Oraz chciałabym, aby Pan Bóg transplantowal niewielki kawalek Hawajów do Żyrardowa (lub w jego okolice), wraz z klimatem (PRZEDE WSZYSTKIM z klimatem!), ale bez tych głupich Amerykanów.

Jedzenie może zostac hawajskie, ale gdyby już tak potraktowac projekt kompleksowo, to prosiłabym o hiszpańskie tapas, japońskie sushi i KFC. No bo ile można wpierdzielac ananasy.

TAK – CHCE BYĆ KAPIBARĄ, jedzaca sushi, na Hawajach w okolicach Żyrardowa.

Change mi tu podsyla hedlajny z prasy krajowej:
„Doda Elektroda (20 l.) bedzie sie bzykac z Radoslawem Majdanem (32 l.), az sie jej beda uszy trzesly. Rodzice Dody nie maja nic przeciw takim wyznaniom: ‘nie robia nic zlego, w koncu to narzeczeni’”

Godny podziwu rozmach w zakresie planów życiowych.
(Zadnego z nich nie znam, wiec zakladam, ze to jakies gwiazdy TV).

Bola mnie plecy ze smutku i niewyspania.

GODZINY PRZED 9 RANO POWINNY BYC NIELEGALNE

Do Auto+ dodaja w tym miesiącu „KONWÓJ”. Niesamowity film (jakkolwiek idiotyczna by nie była fabula, czyli story). Film mojej wczesnej młodości, kiedy to postanowiłam po jego obejrzeniu, ze WOBEC TEGO ZOSTAJĘ KIEROWCĄ TIRA. (Czujecie. Blondynka 1,64). Na szczescie, jak wiele moich wymarzonych karier (np. pani w okienku na poczcie – z uwagi na stempel, strasznie chciałam mieć taki stempel), także i z TIRem mi nie wyszlo.

Wtedy oczywiście kochałam się w Gumowej Kaczce (te szczere błękitne oczy, ten tors, no ja wiem, ale ludzie, miałam wtedy chyba z 10 lat). Teraz zdecydowanie zakochałam się w Ali McGraw. Jaka ona piekna.

Poza tym, tak mi jakos lirycznie na sercu, albo obudzila się we mnie jakas wyjatkowa wrażliwość, albo jest to wpływ wczorajszego obzarcia się mlodą kapustką…

Okrutny kociol w pracy mam. Chciałam sobie wyjechac na czwartek i piątek, ale chyba nic z tego, kurna.

PAMIETACIE KURS JĘZ. MURZYNSKIEGO U PEPSA NA BLOGU?

Wiadomosci z Interii:

“Amerykańska żołnierz, uwidoczniona na zdjęciach z więzienia Abu Ghraib w Iraku, między innymi w chwili, gdy prowadzi na smyczy nagiego jeńca irackiego, została wczoraj oficjalnie oskarżona o cztery różne wykroczenia.”

(na smyczy nagiego jeńca?… skubana).

AMERYKANSKA ZOLNIERZ – ZLA ZOLNIERZ!

MUSZE SIE WYSPAC, BO MI ODWALA

Wczoraj wieczorem kapitan Kirk musial się warpowac w przeszłość, żeby przewieźć do 23 wieku wieloryba humbaka. Humbaki jako jedyne stworzenia na Ziemi mogly bowiem odpowiedziec na sygnaly sondy, która niejako przy okazji wlasnie zaczynala niszczyc Ziemie do imentu.

Naprawde, chyba zaczne inwestowac w Star Treki. Piekne kino.

I w ogole mam wizje, ze moglibyśmy wypuścić polskiego Star Treka o inwazji kosmitow na Ziemie – ale takich potwornych kosmitow, strzykających żółtozielonym jadem, od którego wszystko zamienia się w rozplywajaca się galarete. Nic na nich nie dziala, normalnie nic. Smok Wawelski to przy nich betka. Grupa największych zdolniachow z całego swiata wpadla na rozpaczliwy pomysl – ostatnia deske ratunku – i polecaja Kirkowi warpowac się do Polski, na początek XXI wieku. Kirk się warpuje i przywozi zbawcow ludzkości.

(przerwa na reklame, czyli na siusiu)

Po przerwie dowiadujemy się, kto jest tajna bronia wszechświata. Zorganizowano mianowicie dla kosmitow Kolo Fortuny, prowadzone przez Ibisza, w którym literki odwraca Mlynarska! Malo który kosmita zdołał ujsc ze studia z zyciem; niedobitkow dopadala Grazyna Torbicka i przeprowadzala z nimi blyskawiczne wywiady w jezyku wloskim. Projekt zakończył się całkowitym sukcesem – zwloki kosmitow spakowano do torebek po chipsach i wyslano do konstelacji Aldebaran. Cala ludność na kuli ziemskiej, placzac ze szczęścia, odśpiewała wspólnie „Zycie, zycie jest nowelą”. Wszyscy są pijani ze szczęścia i nie zauważyli jeszcze, ze przywleczeni szołmeni nie mają zbytniej ochoty wracac… – i tu w kadrze szatański chichot naszych gwiazd TV i zbliżenie na przerazona twarz dzielnego Kapitana Kirka. Kurtyna.

Dobra. Musze się odwarpowac do pracy.
Z Wulkańskim pozdrowieniem.

ŻWIREK BEZ MUCHOMORKA, ZA TO Z BELKĄ

Troche mam doła, a troche jestem niewyspana. Doła to wiadomo, a niewyspana, bo za intensywnie odpoczywałam. Wracaliśmy trzema samolotami, z czego dwa były spóźnione (jeden BARDZO). Rekord w biegu na czas z bramki B11 do D31 na Schiphol. Ja zdążyłam, ale walizki – nie, przyjechaly dopiero wczoraj. Wysiadlam z tych samolotow jak stara skarpetka i jeszcze nie do konca mi przeszlo.

Mam zdjęcia białego pawia, wodospadów oraz kilka mrożących krew w zylach scen z targu rybnego, gdzie sympatyczni Portugalczycy MACZETAMI rąbią na kawałki trzystukilogramowe tuńczyki, wszystko w technikolorze. Jakby Quentin miał w planach Kill Bill vol.3, to zapraszam.

W domu zastalam:
– bardzo z siebie zadowoloną populację pająków w kanciapie kolo kuchni;
– kiełkujące frezje;
– żwirek wysypany pod jalowcami i innymi krzakami, który mnie niemożliwie denerwuje, ale N. się uparl na zwirek jak ta koza, A MNIE TEN ZWIREK DOPROWADZA DO SZAŁU!!! W sumie nawet nie wiem, dlaczego – ALE DOPROWADZA;
– 10 ksiazek z zysk.com.pl, plus 4 kupione przed wyjazdem, plus 1 na lotnisku (Atwood, jeszcze jej u nas nie widziałam) plus wczoraj dokupiłam do kompletu jeszcze 2, bo 17 to liczba, która lubie;
– bardzo podejrzane sygnaly zapachowe, dobywające się z lodowki;
– Unie Europejska (jeszcze ciepla).

Jakos tak… niepozbierana jestem z tego wszystkiego. A jeszcze ten ZWIREK.

Czy mi się wydaje, czy Belka się zestarzal? Tak oglądam te zdjęcia z serwisow informacyjnych i wydaje mi się, ze ząb go nadgryzl. W dodatku, en face przypomina jednego z moich trzech zolwi…

RODRIGUEZ, KASZANKA I DO ZOBACZENIA

Obejrzeliśmy wczoraj piekny film Rodrigueza, zakupiony za przystepna cene poniżej 30 PLN. Film nazywal się po ichniemu „The Faculty”, wiec po polsku oczywiście – „ONI”, żeby nikt nie miał wątpliwości. PIEKNY FILM. PIEKNY. Gra miedzy innymi pan hobbit Frodo, pani Hayek (acz roztyta) i pan Zły Terminator z dwojki (ten, co się rozlewal po podłodze, a nastepnie wstawal).

Fabula jest nieskomplikowana – ot, jak zwykle zli kosmici chca opanowac Ziemie na jakims zadupiu w Ohio – ale, umowmy się, kto oglada Rodrigueza dla fabuly.

JEST PIEKNIE. Są kosmiczne lichy, które – namoczone w wodzie – wgryzaja się w ludzkie cialo PRZEZ UCHO, są pościgi i ucieczki, jest jeden zdolny handlarz narkotykami, który odkrywa, ze WYSTARCZY TAKIEMU KOSMICIE WBIC STRZYKAWKE W OKO i on się wtedy strasznie pieni i umiera (ciekawe, dlaczego), no i jest KROLOWA KOSMITOW w postaci wijącej sie żmijowato gigantycznej KAŁAMARNICY. Cud, miód i obwarzanki, jednym słowem.

Wchodze dzis do pracy, otwieram Interie – i czego sie dowiaduje?…

„KASZANKA Z LARWAMI.
Pani Urszula z Katowic w jednym z supermarketów w Sosnowcu kupiła cztery paczki “Kaszanki grillowej” z Zakładów Mięsnych Constar. Ucieszyła się z dobrej ceny – 6,99 zł/kg, towar ważny do 27 kwietnia… Ale gdy rozkroiła kaszankę, ta zaczęła się… ruszać!”

(NO PROSZĘ – mysle sobie – SĄ JUŻ W KATOWICACH!…)

Czytam dalej.
Oto, co powiedziala pani specjalistka ds. jakości produkcji firmy:
„- Wyjaśnimy sprawę. To praktycznie niemożliwe, by w kaszance były robaki. Jeśli jednak rzeczywiście w niej są, to wycofamy całą partię ze sprzedaży.”

W zyciu bym na to nie wpadla.
Chyba jednak wole tych kosmitow, niż tę paniutkę od jakości.

PS. Z okazji szczytowania Warszawy ide po fajki, wracam we wtorek. Zachowywac mi się tu.

CO TO BEDZIE…

Pyza rzyga. Od piątku.
Szukamy dla niej kardiologa.
TAK, KARDIOLOGA, no i co z tego?
Napisze powiesc pod tytulem „Przychodzi jamnik do kardiologa”.

N. bardzo dzielnie asystowal wczoraj (dwa razy) przy prześwietleniu – trzymal ja za łapkę, odziany w ołowiany fartuszek, W STREFIE SKAŻENIA. Czy to oznacza, ze mam mu teraz np. wybaczac DZIWNE ZACHOWANIE?…

Dlaczego od poniedziałku do piatku pogoda jest calkiem do rzeczy, natomiast w sobote i niedziele – calkiem syficzna? Nie wystarczy, ze cale zeszle lato tak wyglądało?…

Chociaż… jak będzie z kolei LADNIE, to będę narzekac, ze N. zapędził mnie do prac fizycznych przy uprawie ogrodu. Sama będę sobie winna, bo mnie poniosło przy kasach w Praktikerze i kupiłam ze 30 opakowan nasionek, od groszku pachnącego i maciejki, az po jakies dziwadla rodem z dżungli amazońskiej, z zielonymi wąsami.

Watpie, żeby cokolwiek z tego mi wyrosło. Nie mam reki do zielonego, oj nie mam…

KAWY POPROSZE!…

Co to jest taka dziwna reklama – na czarnym tle „Cośtam, cośtam, ZJEDZĄ ŚNIADANIE” i zdjecie dwóch świrów przy stole, każdy z nich ma wyraz twarzy osoby cierpiacej na permanentne problemy trawienno-wydalnicze oraz hemoroidy.

Czy to taki fancy sposób, żeby się wedrzec na rynek śniadaniowy z nowym, supermegawypasionym serkiem do smarowania odtłuszczonego pumpernikla?

Bo jeśli tak, to ja go zdecydowanie NIE CHCE. Tego serka.

PS. Druga czesc Tomb Raidera rozni się od pierwszej tym, ze LARA MOWI. Przypominam, ze w pierwszej czesci odezwala się ze cztery razy, seplenila i mówiła równoważnikami zdan. Tu już swobodnie nawija jak Holoubek na premierze „Dziadow”, rzuca znad cycków cięte riposty, w ogole panoszy się ze swoimi monologami tak, ze pozostali ledwo mogą cokolwiek wtrącic. No proszę – niby gwiazda, a taka zdolna!…