TAKIE TAM POWEEKENDOWE… O BŁONNIKU GŁÓWNIE

Kiedy nasi wspaniali mężczyźni wyjeżdżali, zostawili nam taki warning:
– Jak zadzwonimy i nie odbierzecie telefonu – jesteśmy z powrotem w 4 godziny. Jak odbierzecie telefon, ale W TLE BĘDZIE SLYCHAC MESKIE GLOSY – jesteśmy w 3 godziny i 15 minut.

Oczywiście skrupulatnie odbierałyśmy wszystkie telefony („Noszesc kochanie… Sorobisz?”) i w międzyczasie:

1. Wychowywałyśmy Franka. Ładnie je, ale zabiera ludziom zabawki. Normalnie oglądam sobie atom deuteru albo Wibrująca Biedronkę, a ten mi wyrywa! Totez się go zgruzowało u dziadków, odebrało w zamian katering na całe 3 dni i nawet nie kupiłyśmy tego cloroxu do włosów co miałyśmy sobie nakładać, bo:

2. Oglądałyśmy filmy o demonach! Sosko mi wszystko wytłumaczyła, o co chodzi z demonami, kogo kuszą i po co. Podbudowana wiedzą teoretyczna zgodziłam się obejrzec CONSTANTINE ze ślicznym Kijanka Reevesem. Kijanka jak zwykle jest uroczy i taki NIEOBECNY i wszystkie trzy chciałyśmy tam isc i go pocieszac. Był jeszcze Abruzzi w roli SZATANA – dla zmylenia przeciwnika, w białym garniturze. Z filmu wynika morał, że aby przenieść się do piekła, trzeba włożyc nogi do miednicy z wodą („A TY MI KAZAŁAS MOCZYC NOGI w miednicy na katar!” – powiedziała Hania do Ewy).

3. Obejrzałyśmy tez Pretty Woman (Julia nas wkurwiła) oraz Run Lola Run (Franka Potente jest bardzo piekna).

4. Oraz porno z niedźwiedziem. Ale artystyczne. Niestety byłam tak urąbana, że pamiętam tylko DOŚĆ MĘTNIE jakies ogólne zarysy. To straszne – pierwsze porządne porno w moim zyciu, A JA NIE PAMIĘTAM.

5. Czy jadłyśmy kurę z KFC? Czy przez dwa dni żywiłyśmy się olbrzymim kubłem pełnym tłustej smażonej kury w pikantnej panierce z frytkami? HA!

6. Miałyśmy także gosci na uroczystym obiedzie (którym kazaliśmy nosic wielkie ciezkie butle z wodą i nasłaliśmy na nich sąsiadów z awantura o miejsca parkingowe, ALE TO JUŻ SZCZEGÓŁ). Żeby pokazać, jakie jesteśmy porządne, przyzwoite i w ogole, w ostatniej chwili zmieniałyśmy BLUZKI Z DEKOLTEM na golfy i wyprasowane koszule z kołnierzykiem. Mamy mnóstwo pikantnych plotek z branży, naprawde MNÓSTWO, i będziemy je teraz sprzedawac Pudelkowi.

7. Błonnik robi z ludzi CYBORGÓW.

8. To bardzo piekne, jak kobiety witaja swoich mężczyzn po trzech dniach rozłąki: „Czeeesc! Jak było? Oglądaliście jakies porno?” – „Nie!” – „A my taaaaaaak!”. Tak ich to rozbroiło, że nawet nie mieli serca nas zlać.

Strasznie się nie mogę pozbierać od rana.
Musze sobie kupic jakis film z demonami i zgłębiać problematykę.
I odstawic mojemu mężowi błonnik. Definitywnie.

„ZDJĘCIA NAGICH KOBIET W GUMACH BALONOWYCH

Hanka przyjezdzaaaaaaa! Wywalamy facetów na ZBITY PYSK i robimy sobie radosna, trzydniowa lesbijska komunę. A jeden nasz znajomy uwaza, ze jak kobiety zostają same, to pierwsze co robią – to pokazuja sobie cycki. No i dobrze, ale co, trzy dni będziemy pokazywac sobie cycki? Nie nie nie, z cyckami wyrobimy się w MAX pół godziny a pozniej będziemy… yyyyy… PRACOWAĆ.

TAK, BĘDZIEMY PRACOWAĆ.

No bo przeciez nie JEŚĆ.
(Wcale nie będziemy JEŚĆ! Jak kobiety się spotykaja same bez mężczyzn to W OGOLE NIE JEDZĄ, prawda? W ogole nie wyżeraja palcami pasztetu ani nie zamawiają wielkich kubłów pełnych kury smażonej na głębokim tłuszczu, ani pizzy, ani nie żrą śledzi jak opętane… WCALE! Prawda? Leżą na kanapach i sącza wode mineralną z cytrynką!).

Oraz nie będziemy tańczyć do GREASE bo taka jedna pani zawsze wtedy wali szczotką w sufit, NAPRAWDE nie wiem, dlaczego.

Nie, nie, będziemy w ciszy i skupieniu stukac w laptopiki i nanosic popraweczki zasugerowane przez mądrych i światłych i doświadczonych ludzi z branży („Dziewczyny, zamieńcie mi Gwiazdkę na Wielkanoc, psa na ALIGATORA, a w ogole – niech cała akcja dzieje się w Południowej Karolinie przed wojną secesyjna i niech głowne bohaterki będą niewolnicami uciskanymi przez plantatora bawełny! No już, dacie radę na jutro? Aha i to nie może być 130 stron – ZRÓBCIE 60!”).

KAMERAAAA – AKCJA!

HANKA:
Ide dziecku kupic bułkę, bo jakies przybite po badaniach wróciło… Chyba mu powiedzieli, ze nigdy nie bedzie pilotem. Widzialam w Top Gun ze to DRAMATYCZNA WIADOMOSC DLA CHLOPAKA, wiec wiesz – kupie mu bułkę na pocieszenie!

PS. Matko Boska, wlasnie dostalam SMS-a „IDZ NA KOLKO” z nieznanego mi numeru… a wlasnie ze NIE POJDE! Tak będę siedziała!…

„PIJANE MISIE W BRUDNYCH FUTRACH NA KRUPÓWKACH”

Uwielbiam przyjść z rana do pracy i jeszcze lekko niedobudzona, łykając pospiesznie swój poranny kubek kawy, przelecieć się po serwisach informacyjnych. Same tytuły mi zwykle wystarczaja do szczescia.

I to nie jaskier tam pudelki czy kozaczki. Nie.
Normalne serwisy.

„Zostawiła 3-miesięczne dziecko i poszła na libację” (o mój Boże. Jakbym czytała o sobie IN SPE). „Daremne próby ratowania odciętego penisa” (to już raczej nie o mnie, chociaż kto wie, kto wie, jeszcze pare razy UFO porwie mi męża i może być jatka!). „Kobieta poślubiła zwłoki narzeczonego” – uff, to zdecydowanie nie o mnie, ja się wyrobiłam nieco wcześniej.
Ale na przykład z dzisiaj, o proszę: „Szynka czekała na księcia Karola 20 lat!” – o wielkie mi co! Chciałam przypomnieć, że KRÓLEWNA, zwana Śpiącą, czekała na królewicza 100 lat i nikt z tego nie robił kwestii.
Z czego płynie smutny morał, ze w dzisiejszych czasach prędzej się szynka doczeka księcia, niż królewna.
Charlize Theron: „Pamiętam, jak doiłam krowy”. I tylko ciekawe, czy krowy pamiętają, Charlize Theron.

JEŚLI BÓG JEST MATEMATYKIEM…

Buty dzis mam na szpilce.
No nie klasyczna szpilka, ale obcas jest, ze ho, ho! Od samego patrzenia mnie w plecach rypie. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam takie obcasy.

A w horoskopie na dzis mam o proszę: „Silna fala porwie cię do działania. Znajdziesz wyjście nawet z najtrudniejszej sytuacji. Będą otaczać cię silni ludzie” – czyzby Pudzianowski jednak trafił na mój blog i postanowił mnie zaprosic na wodę mineralną z cytrynką?…

Weszłam sobie na Interii na „Dodatki, które powinnas mieć” i pierwsze co mi się wyświetla to co? Okulary robocze do nabycia w sklepach Praktiker! Za niewygórowana kwote około 5 złotych.

Poza tym co.
Słonko świeci, termin kwili – może byśmy się napili?

PS. AAAAAA! Wlasnie odkryłam, ze dzis TRZYNASTY!

SOBOTA – BARDZO FIZJOLOGICZNY DZIEN

Sobotnie przedpołudnie było takie piekne!
Ciepłe.
Słoneczne.
Wzięliśmy zatem Szczypawkę pod pachę i poszliśmy na spacer do lasu.

Jaka ona była śliczna w tym lesie, jak skakała, biegała i kopała dołek! Wezbrała we mnie macierzynska duma. Mówie do N. „Zobacz, jakiego mamy ślicznego, udanego pieseczka!…”.

W tej samej chwili Szczypawka w swojej ślicznej, czerwonej obróżce zatrzymała się na ścieżce, obejrzała na nas i HULT! Rzuciła się ślizgiem w wielką, niestety świeżą, kupę leżącą obok ściezki.

Zadzwoniłam do Zebry w tej sprawie („Mam jednego psa wytarzanego w gównie, oczekuję propozycji!”). Jak już się przestała śmiać, to udzieliła mi szczegółowej instrukcji, jak spakowac psa w plastikowy worek, żeby nie uświnić całego samochodu.

Nastepnie wieczorem miałam jeszcze przeżycia związane z poćwiartowaniem i pokrojeniem łososia do sałatki dla mojej mamuni na imieniny (prezentu jej nie zdążyłam kupić, albowiem kupowaliśmy krzesła. Dwanaście debowych krzeseł, co nie jest sprawą prostą, jak się okazało. Nie wiem dlaczego, ale sklepy z meblami są zainteresowane klientem do momentu, kiedy zdecyduje się na zakup i da zadatek. Później mają człowieka totalnie i kompletnie w dupie, a zwłaszcza nie rozumieją, po co klientowi ten mebel, za który zapłacił. I czemu ten klient się tak wścieka i chce go mieć u siebie w domu i co mu za róznica, czy w poniedziałek, czy w środę, czy może w lipcu w przyszłym roku, bo tak by było wygodniej).

Więc mówie do N. „Zdejmij mi skóre z tego bydlaka” i on zdjął, bo to w gruncie rzeczy bardzo fajny facet jest. Zdjął i poszedł z ta skórą do ogródka, podarować ją do wylizania swojemu przyjacielowi, Kotu z Piekielnych Czeluści zwanemu w skrócie Fredem.

Za jakis kwadrans poszedł sprawdzić, jak Fred sobie radzi z ta skórą. Wraca nieco blady i mówi „Słuchaj, SKÓRA ZNIKNĘŁA”.

Matko jedyna! Trzy czwarte metra kwadratowego skóry z łososia?

Trzeba się stąd wyprowadzać jak najszybciej, nie dośc, że sam kot saute jest przerażający, to jak teraz ustroi się w peleryne z rybiej skóry a la Zorro, to już naprawdę, naprawde ponad moje możliwości dostosowawcze. Chyba, że zaniósł te skóre do szewca. I tak narodził się kot w butach.

A poza tym – ja cóś tej wiośnie nie wierzę, bo moje mrówki jeszcze się nie obudziły.

JUŻ CHYBA WIEM!

WLasnie wróciłam z jednego zebrania i lece na nastepne (wiecie co robimy tu w administracji publicznej na takich spotkaniach? Bierzemy duzy worek pełen pieniędzy podatników, rozsypujemy je na podłodze i tarzamy się w nich. Pieniądze są twarde i niewygodne i po godzinie bola mnie plecy). I OLŚNIŁO MNIE!

Już wiem dlaczego jestem nienormalna, wszędzie widzę psychopatów i zaczytuję się w kryminałach i opowieściach o seryjnych mordercach!

JAK BYŁAM MAŁA, to o taką piosenke mi śpiewano:

„Raz piesek wpadł do kuchni
I porwal mięsa ćwierć
I jeden kucharz głupi
Zarąbał go na śmierć!
A drugi kucharz, mądry,
Co nad nim litośc miał,
Postawił mu nagrobek
I taki napis dał:
Raz piesek wpadł do kuchni i porwał mięsa ćwierć…”

NIE TAM LULI LULI ŚPIJ KOCHANIE, tylko piesek w kuchni ząrabany. TAK?
No.

To lece dalej.

I KNOW THIS ALLIGATOR JOKE

Ja chyba solo to nie bardzo się nadaje do inspirowania twórców. Co innego jako składnik większej całości. Taka na przykład cebula – no czy cebula jako taka może stać się inspiracją? Dopiero np. zupa cebulowa z grzanką. Haseł zadnych nie będzie (miedzy innymi dlatego, ze mi się nie chce, za duzo mam tych haseł do pamiętania).

Pomalowałam sobie pazury na kolor berry jam (czy wy tez malujecie sobie paznokcie + palce do pierwszego stawu, czy tylko ja tak mam?) i gotowa jestem wyrazic opinię na temat tipsów.

Świeżo nałożony krótki tips wygląda ładnie. W sensie, że wystaje niewiele poza opuszek i jest gustownie przycięty.

A później robia się takie ŁOPATKI, na które ja osobiście nie mogę patrzeć. Np. jedna w pracy ma takie tipsy chyba od zeszłych wakacji, bo urosły jej już krogulcze szpony, i to jest panowie jakas masakra, kiedy ona tak siedzi z tymi szponami na zebraniu i sobie w nich DŁUBIE rotacyjnie. Na samo wspomnienie mi słabo.

Czy misię w oczach mieni, czy to jakby wiosna nastała?
I co teraz?
Ja się nie mam w co ubrać!

JEŻE SĄ ZDEZORIENTOWANE

…podobno. Bo nie wiedzą, czy to jeszcze zima, czy już wiosna, i czy wobec tego spać, czy może już się rozmnażać… no potworny zgryz mają. Naprawde nie wiem jak im pomóc.

W tym Łańsku to wiecie, mieliśmy telewizor. Żywy telewizor podłączony do anteny.
No i N. go w sobote rano właczył, gdyż czekał na Małysza.
Ja sobie tak usiadłam z herbatką i książeczką (Jennifer Weiner, „Little earthquakes” – polecam) i tak zerkam niezobowiązująco.

Po dziesięciu minutach mój mąż musiał założyc mi nelsona, żebym nie pizgnęła w telewizor filiżanką, fotelem albo stołem, ale nie miał już narzędzi, żeby zatamowac potok recenzji, jakie pchały mi się na usta pod adresem porannego programu telewizyjnego, z refrenem „ja pierdolę, kurwa mać”.

Ja nie wiem o co to chodzi, ale te pipy telewizyjne sa tak mega, mega maksymalnie wkurwiające, że ja nie mogę wytrzymac nerwowo. I to nie, żeby poruszali tam jakies kontrowersyjne tematy, nie. Na przykład, jedna mega wkurwiająca pipa damska pokazywała dwojgu mega wkurwiającym pipom – damskiej i męskiej – jak zrobić maseczkę. Maseczkę na twarz. Po pierwsze, wszyscy troje krzyczeli. Nie mówili, tylko krzyczeli, i to jedno przez drugie. Po drugie, to było takie ha ha ha, zabawne, alez to było strasznie zabawne, ze ta pani dodała do maseczki jajko przed programem i na wizji ŚCIEMNIAŁA ze dodaje jajko (czy jakieś inne gówno). Przy czym to, że ŚCIEMNIA, powtórzyła jakieś 60 razy. A później krzyczała około 40 razy, że MASECZKĘ NAKŁADAMY NA BUZIĘ. Rozumiecie BUZIĘ. Po prostu uwielbiam, kocham – BUZIA, PIENIĄŻKI, DZIDZIA.

Japierdolę, jak by N. nie zmienił kanału, to albo bym naprawdę zniszczyła mienie powierzone, albo by się skończyło wylewem. Jak ludzie mogą to oglądać.

(Ja to jestem naprawde czasem naiwna, tak jakbym się pytała „Jak ludzie mogą głosowac na PIS”).

No nic, no nic.
Wróciłam w bezpieczne objęcia Internetu. Cały poniedziałek cuciła mnie Hania, podsyłająca mi a to udo Kasi Cerekwickiej, a to Joannę Liszowską w pończochach.

A jeża, jak wiemy, przelecieć się nie da.

O TYM I O OWYM ORAZ PIEC SEKRETOW

Troche nic nie pisałam, bo bylam na romantycznym weekendzie.

Kiedy kobieta jest bardzo mloda, to żeby było romantycznie wystarcza jej wiatr we włosach, bieszczadzka połonina, coś nieprzemakającego pod tyłek, bicie serc, ciepło jego dłoni i szklanka spirytusu rozrobionego wodą z jeziora.

Ja już wiecie swoje lata mam i potrzebuję nieco bardziej solidnej scenerii. Ale tez było bardzo dziko, fiński domek nad jeziorem w sercu puszczy i sarenki kopiące kopytkiem tuż przed drzwiami (a spirytus wolę rozrabiany wodą z czajnika). N. wyrabywał sobie przeręble i łowił ryby, a ja gotowałam to co złowił (czyli jajka). Poza tym, N. co chwilę wybiegał z domku z aparatem fotograficznym i okrzykiem „ORZEŁ! ORZEŁ!” (i wracał z okrzykiem „Uciekł mi!”), rąbał drwa i biegał po lesie jak Johny Rambo.

No ale wiecie.
Trzy dziurki w nosie i skończyłosie.

I co, ze niby mam podac pięć nieznanych faktów z mojego zycia, tak?
Hm.
Hm hm hm. Co by tu wybrać z mojego pełnego sekretów życia.

Nie, serio, ja jestem taka nudna i bezsekretowa, ze nie wiem, czy mi się ich nazbiera aż PIĘC, kurna. No dobra. Uwaga.

1. W przedszkolu pobiło się o mnie dwóch chłopaków. Do dzis pamiętam, że jeden miał na imię Tomek, a drugi Olaf. Od tamtej pory nie zamienilam z zadnym z nich ani jednego slowa, ale to nie szkodzi, przynajmniej czar nie prysnął, nie? Pozniej jeśli chodzi o facetów to bylam ostatnia fajtłapą i pierwszego chłopaka takiego z całowaniem to miałam W OSTATNIEJ KLASIE LICEUM. Tak? W dodatku mnie zdradzał. Z laskami z zawodówki włókienniczej. Ech.

2. Nie umiem ugotowac rosołu.

3. Miałam romans z żonatym facetem i to do tego W PRACY. Szkoda ze do kompletu nie był jeszcze moim dyrektorem, to bym odwaliła wszystkie życiowe pomyłki za jednym razem w pakiecie z gajowym co ma trzy głowy. W sumie nie wiem co sobie wtedy myślałam.

4. Tez się kochałam w Luke Skywalkerze, ale znacznie bardziej w… dobra, smiejcie się ze mnie, ale kochałam się w Adasiu z Akademii Pana Kleksa. STRASZNIE. I w takim chłopaku co grał w filmie CUDOWNE DZIECKO, pamiętacie? Taki koleś co umiał podnosić wzrokiem różne rzeczy. Bardzo się w nich kochałam. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, ze nigdy, przenigdy never nie miałam zadnych ciepłych uczuc do Krzysia Antkowiaka (mimo, że nagrał jeden swój teledysk w takim samym swetrze, jaki miała moja ciotka).

5. Przez pół podstawówki i całe liceum miałam lewe zwolnienie z wuefu, które załatwiał mi dziadek u znajomego ortopedy za flaszkę bułgarskiego koniaku Pliska. Można zatem powiedziec, ze przyłożyłam palec, a raczej nogę (bo jechałam na powikłaniach po złamaniu nogi), do fatalnej sytuacji w służbie zdrowia. Prawda była taka, że dostawałam histerii na samą mysl o wuefie w szkole, nienawidziłam wuefu i do dzis, jak mi się przypomni ta suka wuefistka, to mi oko lata.

W sumie jeszcze mogę wyznać gratis, że miałam w swoim zyciu okres, kiedy uwielbiałam nosic plastikowe fluorescencyjne klipsy takie wiszące dyndające i zarówiaste sznurowadła.

O.

To kogo klepię? Wszyscy już klepnięci.
Majk Chmiel już się wyspowiadał?
Zebra! Do raportu!
Krokodyl! Możesz u mnie na blogu 🙂

ZAZNACZAM, ZE NIE BĘDĘ OBIEKTYWNA

Czasem najlepszym przyjacielem szarego człowieka jest gala oscarowa.
A zwłaszcza serwis fotograficzny kreacji z gali oscarowej.
W tym roku gwiazdy postanowiły nam, zwykłym zjadaczom chleba i parówek, zrobić uprzejmość pod hasłem „Która Założy Najbardziej Dziwaczną Sukienkę i Będzie w Niej Wyglądała jak Przybysz z Galaktyki Aldebarana”.

Wygrała Faye Dunaway, wyprzedzając rywalki o jakieś 6 milionów lat świetlnych.

Ale rok był obfity w cuda i łaskawy. I tak na przykład, Jennifer Lopez w falbanach do samej ziemi jako żywo przypomina mi otomanę spowitą w taka rypsową, marszczoną kapę. Widząc zdjęcie Celine Dion mam ochote napisać do niej list, błagając ją, aby jak najczęściej robiła sobie zdjęcia w wieczorowych sukienkach, a odsetek depresji i samobójstw dramatycznie spadnie. Zdecydowanie także podobała mi się kreacja Penelopy Cruz, która ewidentnie stwierdziła, ze pierdzielnie sobie NAJWIĘKSZĄ KIECKĘ ZE WSZYSTKICH i udało jej się, natomiast faktura spódnicy przypomina mi – niestety nic na to nie poradzę – surowe flaki wołowe. Miałam kiedys niewątpliwa przyjemność zobaczyć surowe flaki wołowe w ich pełnej krasie i uwierzcie mi, one wyglądają właśnie dokładnie tak, jak spódnica Penelope.

Kocham gale oscarowe, które powinny się odbywać przynajmniej raz na kwartał.

Natomiast po pełnym wrażeń dniu wybraliśmy się na własną galę (w szatach roboczych, żeby nie było, ze naprędce przebierałam się we flaki wołowe).

Siedzimy z Sosko ( i naszymi wspaniałymi mężczyznami) w knajpie na kolacji i mówimy sobie tak: „Słuchajcie, trzeba już iśc bo miejsca sa nienumerowane, a będzie Justyna Steczkowska – ona ma liczną rodzinę, i zobaczycie, wszystko będzie pozajmowane”.

No więc poszliśmy.
(Czy był czerwony dywan? Czy przed nami na czerwonym dywanie prężyli się państwo Niemczyccy? Odpowiedzi na to i inne pytania już wkrótce).

Znaleźliśmy fajne miejsca, usiedliśmy.
Za chwilę podchodzi jakas panienka w satynowej bluzce:
– Przepraszam, czy znajdą się tu cztery wolne miejsca obok siebie dla pani Justyny Steczkowskiej?…

UFF! Ledwo zdążyliśmy. I nie wierz tu, człowieku, w intuicję.

(Z ciekawszych rzeczy to jeszcze wzruszyły nas parówki INDYKPOL dla singli).

Natomiast film…

No dobra. Nie jestem obiektywna, coś jak matka dla której własne dziecko zawsze jest najpiękniejsze, nawet zezowate i kulawe. NIE MÓWIĘ, że „TESTOSTERON” był kulawy i zezowaty! BOŻE BROŃ!

Mojemu mężowi na przykład zabrakło w nim AKCJI (pamiętamy, jakie filmy ogląda mój mąż).

Generalnie zrozumiałam, na czym polega MAGIA KINA.
Że w kinie robią Australię z kawałka piachu i obciętej wierzby.
Oraz aktor Karolak, który wykąpał się w jeziorze, siedział goły na leżaku i grał, że mu ciepło. Słuchajcie, to NAPRAWDĘ dobry aktor, skoro potrafił zagrać, że mu ciepło. Bo NIE BYŁO wtedy ciepło.

Polecam szczególnie najbardziej śmiała i wyzwolona erotyczną scene w całym kinie polskim powojennym. Dzieje się w kuchni podczas napychania kiszki ziemniaczanej.

No co ja będę mówić.
PODOBAŁO MI SIĘ.

A wiecie, ze po 5 latach małżeństwa 70% kobiet zdradza?…
– To znaczy, że po 10 latach małżeństwa – 140% – stwierdził mąż Sosko.

Tak, że jestem dziś niewyspana i jakaś taka wiecie. W TRANSIE.
No bo kto robi premiery w PONIEDZIAŁEK!…

PS. Ale epizod Karolaka z rockiem chrześcijańskim WART jest nawet zarwania nocy. Słuchajcie, idźcie na to od razu, jak wejdzie do kin – obstawiam, że będą pikiety z krzyżami i paschałami ;), protesty i zaskarżenia do trybunału.