Miałam szczery zamiar NIC DZIŚ NIE JEŚĆ. Nic.
Oczywiście mój zamiar skląsł zaraz przy porannej herbatce, do której TAK JAKOŚ ZAHACZYŁAM ZĘBEM potężny kawał Baby z Drożdzą i poszłooooooooo!
Ponadto czuję, że narasta we mnie gniew, który ukoic mogę jedynie rozdarłszy na frędzle jakies niewinne zwierzątko o wielkich okrągłych oczach.
Tymczasem nie mam się na kim wyzyć ZUPEŁNIE, albowiem mój mąż – strateg wyczul pismo nosem i spierniczył na delegację.
Zamieniam się w Eryczka Cartmana.
I JESZCZE WAM POKAŻĘ, HIPISI.