Chciałabym kupić sobie dwie suczki, albo dwie owieczki i dać im na imię Deuter i Tryt. No taki mam pomysł na moje życie w dniu dzisiejszym. Tylko musiałyby umieć gotować albo przynajmniej wziąć sobie jedzenie z lodówki. Bo kto się nimi zajmie, jak my wyjedziemy? Na przykład, dziś na kolację musimy zjeść rzeżuchę, bo jutro do Madrytu, więc nie będzie jej miał kto podlać. I co, i załóżmy, że mamy te psy (suki), albo owce, i musimy je zjadać przed każdym wyjazdem?… Bez sensu.