FIGUR NA FIGUR, JAK MAWIAŁ ŚWIĘTY IGÓR


Uff. Popołudnie miałam zupełnie jak u Moniuszki: "U prząsniczki siedzą jak anioł dzieweczki, odpruwają sobie od gaci meteczki". Tak własnie było, jak również – miałam kilkanaście zawałów w drodze do Łodzi i tyleż samo z powrotem (N. wyprzedzał OSŁÓW! OSŁOW! KOCHANIE TO SĄ OSŁY, BARANY, A NIE KIEROWCY – i zzzzzziu!… na gazetę z tym z naprzeciwka… o losie mój losie!!!!), a jutro wypada nam Genewa. No raz człowiekowi wypadnie plomba, raz fleczek, a raz Genewa.

W dodatku przez Zurich, więc może spotkam Kwinto.

Przyszedł "Tasiemiec księżnej pani" oraz "Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marylin Monroe". Kończę "Co widział pies i inne przygody" Gladwella (o Gladwellu innym razem) – coś mi literatura na psy zeszła.

JESTEM GRUBA DROGI PAMIĘTNIKU.
(Ale za to posmarowałam nogi samoopalaczem, w tym roku nie dam się zaskoczyć! Ha! HAHAHAHAHAH!…)

0 Replies to “FIGUR NA FIGUR, JAK MAWIAŁ ŚWIĘTY IGÓR”

  1. Czy tylko ja przeczytałam, że raz człowiekowi wypadnie plomba, a raz flaczek? I jeszcze na dodatek wcale mnie ten flaczek nie zdziwił, pasował wręcz, tak jak gąski ładowane do słoików.

  2. :-)))No, dobra, dobra. Też tamtędy chodze, nie dziwne, ale uśmiałam sie nad tymi kanapkami. nad tym fryzjerem, chodziłam tam moze to moja krew, a potem nie do Irenki, ale Lucyny. :-))) Ale u Lucyny nie jest taniej. :-))Oj, Kłamco.Juz po tym przeczytanym fragmencie czuję się zachęcona. :-))

  3. Oczywiście, że ta ksiązka jest pełna uproszczeń i oczywiście, że chłonąłem ją na zasadzie „na bezrybiu”. Oczywiście w dużym stopniu kalka ze „Złego” i „Dobrego”. Ale przy okazji znalazłem też w niej wiele celnych i cennych obserwacji współczesności. Poza tym książki dziejące się tam, gdzie sam chodzę i patrzę traktuję z dużą taryfą ulgową.

  4. „Miał dwie supermoce: nic do stracenia i pistolet Glock 17.”

    O Boże, naprawdę wciągające.

    Niezłe też było o kanapkach.

  5. Niektóre rzeczy oparły się zmianom, na przykład salon fryzjerski Hest, z prastarym
    neonem, pokazującym nożyczki i pukle włosów, wśród których pojawiają się czerwone kółka, przypominające krople krwi z pokaleczonej czaszki. Nigdy tam nie był, może szkoda, że dzisiaj poszedł do salonu Irena. Pewnie w Heście byłoby drożej.
    Nagle zrobiło się ciemno. Spojrzał na niebo.

  6. Tramwaj linii 24 powiózł go w stronę lepszego świata na drugim brzegu Wisły. Rzeka była tego dnia jak płynny ołów, odbijała płaszczyzny nisko wiszących chmur. Potem tramwaj zjechał z mostu, Aleje Jerozolimskie, Muzeum Wojska Polskiego z czołgiem na dziedzińcu,Muzeum Narodowe z nudnymi wystawami dla szkół. Reklamowe płachty, zasłaniające
    całe kondygnacje budynków.
    Centrum Warszawy wyglądało jak kolorowy magazyn dla pań, z którego ktoś wyrwał
    wszystkie strony z treścią i zostawił same reklamy.
    Tramwaj stanął przy rondzie de Gaulle’a, ale drzwi nie otwierały się. Jakaś
    zdezorientowana babcia pokręciła się w miejscu, wychyliła się w lewo i w prawo i dopiero
    w ostatniej chwili ktoś wskazał przycisk. Nacisnęła go i drzwi otworzyły się. Zanim
    wysiadła, rozejrzała się nienawistnie po świecie.
    – Guziki i guziki! – krzyknęła.

  7. Dopiero co skończyłem:
    Anioł śmierci Scarrowa
    Dzienniki Kisiela
    Strażnik parku Dzikowskiego (w 1 dzień).
    W związku z tym zacząłem:
    Pożegnanie smutnej gwiazdy Deavera
    Klęska Suworowa (Suworow to napisał).
    Nie pamiętam już czy Stirlitz bywał w Genewie czy w Zurychu, ale pamiętam że ujrzawszy na parapecie okna na pierwszym piętrze 33 żelazka zrozumiał, że w mieszkaniu jest kocioł.

  8. Samoopalacz? Chyba grube skarpety i kalesony jakieś co najmniej! Podobno jeszcze tylko do jutra, bo Kuźniar na tefaenie24 obiecywał przyjemną wiosnę od poniedziałku;) (nie wiem z czego się cieszę, tak jakby kiedyś im się te prognozy sprawdziły…)

  9. A dawnymi czasy można było do Genewy, Genf, Geneve, Ginebry:) –
    bezpośrednio, czyli direkt!

    Ale przecież Auto Salon już jest vorbei…

    Pozdrawiam i życzę dobrej pogody w kotlinie genewskiej:) Cokolwiek tam robisz, zajrzyj do Bon Genie!

  10. dżizas. ja w wieku 33 lat TAK TAAAAAK, odkryłam rano gigantycznego pryszcza na czole. na środku. czad. myślisz, że samoopalacz da radę.

    aaaaaaaaaaaaa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*