O TYM, CO ODWALA SZCZENIACZEK

Drogi Pamiętniku, ja naprawdę niedługo zwariuję przez to wszystko. I niby to co się dzieje ostatnimi dniami jest NATURALNE i w ogóle KOLEJ RZECZY, ale czuję się jak kotlet schabowy w przydrożnej karczmie, brutalnie rozklepany zębatym tłuczkiem na grubość bibuły.

Mangusta ma pierwszą cieczkę. Mieliśmy jej ciachnąć przydatki przed tym wiekopomnym wydarzeniem, ale co chwilę były grane biegunki, rzyganie, antybiotyki – miała mieć chwilę wytchnienia przed zabiegiem, no i któregoś dnia zaczęła wszystko stemplować – no trudno, STAŁO SIĘ. Natura, biologia i tak dalej.

Ale nic, NIC mnie nie przygotowało na widok, jaki zastałam, kiedy do sąsiadów przyjechał w odwiedziny biały kudłaty maltańczyko-cośtam. Potrzebowały z Mangustą siedmiu sekund, żeby ocenić sytuację i zaczęła się jazda – mój maleńki szczeniaczek, który co wieczór zwija się w kuleczkę i śpi na moim ramieniu, odpierdalał przy płocie TAKĄ burleskę, że nie wiedziałam gdzie oczy podziać. A tamten biały dostawał szału i próbował się przedrzeć przez ogrodzenie (na szczęście porządne, kute i na podmurówce, bo NIE WIEM CO BY BYŁO). Dobrze, że przyjeżdża tylko na weekendy, bobym oszalała. A na dodatek N., jak sobie obejrzał nasza kochaną, przytulaśną dziewczynkę, jak się wije przy płocie jak striptizerki w klubie Tony’ego Soprano – to od razu miał pretensje DO MNIE, że niby kto ją nauczył takich rzeczy i NA PEWNO JA! (Nie, kochanie, sama sobie obejrzała na jutubie). Ja nie wiem, dlaczego on uważa, że ja bym tak potrafiła – od samego patrzenia w kręgosłupie mi trzaskało.

I tak oto w jednej chwili szczeniaczek, nasza kochana Mangustka, przeszła przemianę w wyuzdane tornado seksualne, a ja się z każdym dniem nadaje coraz mniej do życia, a coraz bardziej na wyjazd do południowoindyjskiego aśramu, gdzie w odosobnieniu będę się całymi dniami gapić w ścianę. Chociaż w sumie po co się wlec przez pół świata, jeśli mogę to robić we własnej łazience.

A na dodatek wspólnik N. pojechał na platformę wiertniczą – a to od dawna było MOJE MARZENIE, chyba nawet jeszcze zanim obejrzałam „Armageddon”. Pocieszam się, że tam na pewno buja i śmierdzi benzyną, wszyscy rzygają i na pewno nie ma Bruce’a Willisa, bo ma demencję. Ani Steve’a Buscemi, który ma inne zobowiązania. Prawda?…

4 Replies to “O TYM, CO ODWALA SZCZENIACZEK”

  1. Co do paltformy, to pociesze-prawda! Wiem, bo mialam kogos w rodzinie, kto tam wiele lat pracowal. Nie jedz, bo bedzie to rozczarowanie zycia, sporo sie nasluchalam;)
    bo NIE WIEM CO BY BYŁO”, no dziadkami byscie zostali i tyle by bylo;) I to nie tylko dzieci corki-nastolatki, ale i mieszanki kulturalno-etniczej, wiec w ogole wyzsza szkola jazdy;)

  2. hah, nasza mała też dostała cieczkę, w lany poniedziałek w dodatku. Taki psikus. Zresztą starsza dwa lata temu odwaliła ten sam numer 🙂 natomiast behawiorystka odradza sterylkę na ten moment, bo pjesek jest generalnie lekko szurnięty i ma ADHD, i rzekomo sterylka w tym momencie rozwoju by zatrzymała taki stan rzeczy na ament. Trzeba poczekać, aż się hormony ustatkują i trochę psina dojrzeje, tak ze dwie cieczki najlepiej. To ma też dobry wpływ na rozwój kości. U dwóch behawiorystek i jednego weta konsultowane i potwierdzone. Oczywiście jeszcze szkolenia wjeżdżają, niestety do psiedszkola się już nie nadaje, bo będzie siać zgorszenie…

    • …no, i muszę pilnować mocno, żeby nie została matką-nastolatką, bo i tak za dużo pjesków szuka domów na tym łez padole, a u nas pełno takich psiaków-powsinogów lata

    • Tak, ze sterylizacją/kastracją lepiej poczekać aż psisko dojrzeje. Amerykanie robią to u szczeniąt, ale podobno to powoduje, że całe życie ma się mentalnego szczeniaka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*