Chciał nas zabić. Ten skurwysyn – psychopata chciał nas dziś w nocy zabić, pozbyć się ludzi, jak Hal z “Odysei Kosmicznej”! Chodzi mi oczywiście o piec, jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości. Dziś rano cały dom cuchnął sadzami i olejem opałowym, a ten luj w metalowej osłonce produkował czarny śmierdzący dym. Chciał nas udusić, dla mnie to jest jasne. Na razie przeżyliśmy, ale łeb mi pęka i chce mi się rzygać. Stay tuned.
Doprawdy, kto nie wietrzył domu z oparów ropy naftowej przy minus siedemnastu, ten nie zna życia w marynarce. Ani nawet żakiecie.
Majstrowi od pieca tylko chodziły żuwaczki pod skórą i po godzinie był czarny jak diabeł i już w ogóle nie żartował, że CHYBA TEN PIEC MNIE POLUBIŁ, hahaha. (Nie, proszę pana, on nikogo nie polubił i nie polubi, nigdy. On marzy o tym, żeby być komorą gazową, jak dorośnie).
Na pocieszenie znalazłam cudowny wątek na Kafeterii pt. “Czy doświadczyliście kiedykolwiek czegoś strasznego i niewytłumaczalnego”. Są tam TAKIE historie o duchach, że kapcie spadają.
Jak tak ostrzegam, że oszaleję, i ostrzegam, i ostrzegam, aż w końcu wezmę i oszaleję. I wtedy zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni.