O TYM, ŻE GRUDZIEŃ TO MENDA

Kupiliśmy mandarynki, pojechaliśmy zaszczepić Mangustę do paszportu. Uprałam psie posłanka, pojechałam do biura popłacić rachunki. Po południu koleżanka przysłała linka do nekrologu mojej kuzynki. 

Jakby mi kredens na głowę spadł. Chodziłyśmy do klasy w podstawówce, bawiłyśmy się u babci. Ona była wysoka i przebojowa, a ja – niska, cicha i nieśmiała. W dorosłym życiu miałyśmy osobne kręgi znajomych. A teraz idę na jej pogrzeb. 

Musiałam dostosować harmonogram przygotowań do świąt. Piernik – pogrzeb – ryba po grecku.

Nieustająco nienawidzę grudnia.

4 odpowiedzi na “O TYM, ŻE GRUDZIEŃ TO MENDA”

  1. Niestety, grudzień – srudzień. Wczoraj mieliśmy pogrzeb babci, kilka kat temu mojej kuzynku, jeszcze wcześniej – też babci.
    Mimo wszystko dobrych świąt.

  2. Mamto. W poniedziałek byłam na pogrzebie matki mojego zięcia. Na początku listopada pochowaliśmy jego ojca. Przeokropne. Łączę się w nienawiści do grudnia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*