No więc – w Madrycie byliśmy.
Wiem – miewałam w życiu lepsze pomysły, ale bilety były sprzed pół roku i dwa razy przebukowywane i dotarliśmy do momentu, w którym trzeba było podjąć decyzję – albo w tę, albo weftę. No to pojechaliśmy – przez dwa pierwsze dni było chłodniej, niż w Polsce! Ale później już cieplej. Czyli piekielny kocioł z wrzącą siarką.
Cały Madryt w remontach. Calutki – gorzej, niż Warszawa; gdzie nie poszliśmy, tam płoty, siatki i panowie z młotami pneumatycznymi. Nawet w parku Retiro, do którego popełzliśmy, żeby nie dostać udaru – a tam Palacio de Cristal w remoncie. No nic, poszliśmy na wystawę w budynku obok, bo zawsze człowiek trochę odpocznie w klimatyzacji – a tam wystawa o wojnie domowej. No jak nie idzie, to nie idzie.
Ale i tak jestem z siebie dumna, że tyle kilometrów zrobiłam w taki upał – głównie przedpołudniami i głównie dzięki spodniom z Uniqlo. Bo N. zaciągnął mnie do Uniqlo, jest zakochany w ich ciuchach, głownie spodniach, bo uratowały mu życie w upale w Japonii. Powiedział, że nikt nie robi takich spodni na upał i MA RACJĘ – żadne inne lniane spodnie nie są tak rewelacyjne, miękkie i przewiewne. Każdy inny len czy mieszanka mnie drapie – a w tych przechodziłam trzy upalne dni i jedyne czego żałuję, to że nie wzięłam wszystkich dostępnych kolorów z tego fasonu, a kosztowały w okolicach 20 eurasi. Po prostu cudo. Ale za to bolą mnie stopy, bo chodziłam w sandałkach, nie byłam w stanie się przemóc i założyć zakrytych butów i teraz mam za swoje.
No i hotel mieliśmy z niespodzianką – co prawda działała klimatyzacja (nie to, co w Pobierowie), ale za to budziło nas jakieś łomotanie – jakby ktoś trzaskał drzwiami ogromnej szafy. Co się okazało – hotel był (jest) w kamienicy z zachowanymi oryginalnymi okiennicami. Wewnętrznymi i zewnętrznymi. DREWNIANYMI. No i one się tak tłuką, jeśli nie są zamknięte na rygiel. Jak wielka, drewniana szafa.
Wnioski z wyprawy mamy takie, że chyba w przyszłości odpuścimy sobie Madryt latem. Ale za to będę częściej zaglądać do Uniqlo.
Jak pięknie być w domu, gdzie poduszka ma odpowiednią wysokość (czyli jest płaska), kołdra nie jest utkana pod materacem (po co to utykanie – ile człowiek musi się naszarpać, zanim się położy), a piesek śpi obok. Mangusta znalazła sobie zajęcie – pilnowała szwagra. Zebra mi donosiła, że dopóki nie ma go w domu, to jest spokój, a jak tylko wróci z roboty – to Mangusta kładzie się obok niego i drze się na wszystkich, jak opętana. Szkoda, że nie mam jak zapytać, o co jej chodzi. Niezbadanymi drogami chadzają psie pomysły.
No to wstawiłam pranie i czekam na te obiecane deszcze. Trawa wyschła, a debile z gminy dziś od rana koszą. Ja nie wiem, kiedy i dlaczego ludzkość tak zgłupiała.
czy ta wefta jest zamierzona? Cudna 😀
Pls podaj nazwę tych spodni odpornych na upały!
Nazwy to nie widzę, ale to te – na gumkę i sznurek:
https://www.uniqlo.com/eu-pl/en/products/E473792-000/00?colorDisplayCode=69&sizeDisplayCode=003
Jak nic zamówię jeszcze ze dwie pary.
bardzo fajne, ale bure kolory zostały.