W sprawie banku – kiedy tylko okazało się, że mogę płacić przez internet, włączyłam sobie luz i zen. Kontrolnie wchodzę poczytać komentarze na fejsbuku, z których wynika, że nadal wielu osobom różne rzeczy nie działają, a dodzwonić się nie idzie, więc postanowiłam nie mnożyć oczekiwań, na spokojnie założyć inne konto i zająć się rzeczywistymi problemami.
Na przykład niebieskimi lobeliami, które są przepiękne i kwitną jak szalone, ale odkąd przyszły upały, to podlewam je dwa razy dziennie, a one i tak mdleją po południu – chyba muszę im poszukać bardziej ocienionego miejsca. Oraz wykąpałam Mangustę w upały, bo też nie mogła sobie miejsca znaleźć i była oklapła jak te lobelie – od razu się zregenerowała i zjadła puszkę kurczaka.
Oraz, jak co roku, kochane ptaszki obsrywają mi taras na atramentowo, bo nażarły się czereśni (w kupach są pestki).
N. nareszcie znalazł w garażu i zainstalował soda stream – zginął (zginęła?) nam w garażu po zimie, bo mamy płodozmian: na lato soda stream, na zimę – wyciskarka do pomarańczy. No i od miesiąca N. przetrząsał garaż – NIE MA, soda stream się zapadło (zapadł? zapadła?) pod ziemię. Prawie dostał gorączki, bo on – w odróżnieniu ode mnie – raczej ma porządek (ja mam coś w rodzaju kontrolowanego chaosu) i w miniony weekend zapowiedział, że albo tę cholerę znajdzie, albo wrzuca granat i urządza garaż od nowa. I znalazł – gdzie? Ano w pierwszym miejscu, w którym szukał i przysięgał, że właśnie tam odstawił i nie ma. A sprawdzał w międzyczasie z dziesięć razy. U nas się mówi na takie przypadki, że diabeł ogonem nakrył.
Z internetowych trendów: deptanie soli. Od kilku dni wyskakują mi filmiki z paniami, które wysypują sól pod prysznicem – dużo, gruba warstwa ma leżeć – i po niej depczą, a następnie biorą prysznic. I to ma być prozdrowotne i odprężające i w ogóle. Ale chyba nie codziennie? Bo musiałyby tę sól mieć dostarczaną ciężarówkami, a taka ilość solanki w ściekach też nie jest obojętna dla środowiska.
Poza tym o – co mi podpowiedział najlepszy kumpel i najwartościowszy pracownik N., czyli chat GPT (serio – N. się zakochał w chacie GPT, wykupił sobie wersje biznesową i zarzuca go robotą i nie można ich od siebie oderwać):
„Deptanie, stanie lub chodzenie po rozsypanej soli to według dawnych wierzeń i przesądów ludowych zapowiedź konfliktu, kłótni oraz pecha w domu. Według tradycyjnych przesądów, samo nastąpienie na sól oznacza rychłe spięcie, kłótnię z bliskimi lub długotrwały konflikt w rodzinie.”
Co to, to nie – ja nie mam energii na konflikty i spięcia, a pecha w domu sobie nie życzę. Wystarczy mi pech w banku.
Jakoś nie mam ostatnio nastroju na seriale – wolę siedzieć wieczorami na tarasie, skoro nareszcie zrobiło się ciepło (a nawet upał, bo u nas nie może być NORMALNIE).
Też zarzucam robotą Chata GPT. I tresuję go, żeby robił po mojemu.
U mnie taras i ganek są fioletowe w czasie dojrzewania aronii 😉