Znowu spalo mi sie bardzo niedobrze, to jest glownie NIE spalo.
Juz nie moge. Wykonczyla mnie ta praca.
A kiedy na chwile usnelam, snilo mi sie, ze Mloda Zebra robila mi manicure.
Nic juz nie wiem.
Strefa wolna od sportu i lajfstajlu
Znowu spalo mi sie bardzo niedobrze, to jest glownie NIE spalo.
Juz nie moge. Wykonczyla mnie ta praca.
A kiedy na chwile usnelam, snilo mi sie, ze Mloda Zebra robila mi manicure.
Nic juz nie wiem.
Tak, ZROBIŁAM TO.

Nie jest klawo jak cholera.
Zlamalam paznokiec, na przykład.
Foczka nadal łypie na mnie z wystawy, a ja nie mogę się zdecydowac – nabyc i przyznac się do totalnego infantylizmu (no dajcie spokoj, żeby W MOIM WIEKU okladac sluzbowe monitory pluszakami w pastelowych kolorach, z blagalnym wyrazem oczu!) czy NIE NABYC i do konca zycia nosic pod powiekami JEJ SPOJRZENIE NA MNIE z witryny!… Jeśli nie JA, to do kogo trafi? Do jakiegos 3-letniego obsmarkańca, który ja wypaprze kaszką blyskawiczną, urwie ogon albo obrzyga.
Widzialam dzis 2 p jeden przesliczny bialy foksterier, drugi – czarna jak wegielek jamniczka dlugowlosa. Jak w Tarocie. “Karta Księżyca leżąca normalnie oznacza lęk, niepewnosć, wahanie. Źródło tego lęku jest dla nas niejasne. Karta podkreśla niezgodność między tym co chcielibyśmy robić, a tym co istotnie czynimy”.
Ha.
Wczoraj spedzilam wieczor bez mezczyzny.
Postanowilam, ze będzie to pierwszy z serii dwóch, jakie mam do dyspozycji w tym tygodniu, Rozpasany Wieczór Samotnej Samicy.
Zaczelo się od niepojscia po wino, bo padalo i w ogole było ohydnie. Ale – jak wiemy – BEZ ALKOHOLU TEZ MOŻNA SIĘ SWIETNIE BAWIC. Tak mówią.
Wieczor rozpoczelam wystawna kolacja, skladajaca się z 2 kawalkow pikantnego kurczaka z KFC i – na deser – 1 frankfurterki z chrzanem. Kolacje zjadlam w salonie, w towarzystwie tych odcinkow z 6 serii PRZYJACIÓŁ, w których do Rachel przyjezdza mlodsza siostra (którą ojciec odciął od rodzinnej kasy, ponieważ kupiła ŁÓDŹ, ale nie dla siebie – dla przyjaciółki).
Jako nastepny punkt rozpustnego wieczoru wystąpiła wanna z truskawkowym olejkiem. Ze skruchą przyznaję, że odzwyczailam się od olejków do kąpieli, a ta cholerna wanna jest i tak śliska – glownie skupialam się na tym, żeby się nie utopić, kurczowo trzymalam się brzegu wanny i tradycyjnie wykąpałam książkę. Droge z wanny (na dole) do lozka (na gorze) przebylam sprintem, żeby nie wystygnąć.
W lozku skonczylam kryminal, zgasilam swiatlo i do 2 w nocy nasluchiwalam, jak trzepoczą nietoperze, huczy puchacz, na dole wlamuje mi się przez okno psychopatyczny morderca, skrobią myszy i szczury, ogromne pająki przemykają po scianami, glosno tupiąc i chrzęszcząc, chodnikiem ktoś wlecze swieze zwloki, których glowa podskakuje na krawężnikach, banda narkomanów kradnie ludziom samochody, a po schodach do sypialni wspina się trędowaty żebrak z Manili – BEZ NÓG. Od 2 w nocy strasznie lał deszcz i zagłuszał wszystkie inne skrzypnięcia, stuknięcia i odgłosy, tak więc moja ukochana wyobraźnia przestala spekulować i pozwoliła mi się przespać.
Nie jestem pewna, ale jeśli BYŁA TO rozpusta, to raczej z gatunku tych umiarkowanych.
A dzis rano w sklepie NICI widzialam MALĄ BIAŁĄ FOCZKĘ… która bezwzglednie CHCĘ MIEĆ NA WŁASNOŚĆ. Posadze ja obok flaminga (i ciekawa jestem wtedy miny mojego szefa).
A w ogole
–
tak, Pepsee, ten sam, SMUTNY MUZYK,
w niedziele WYGRAŁ ZE SZWEDAMI w cos bardzo, bardzo prestiżowego.
Był kapitanem polskiej druzyny i wygrali bitwe w pieknym stylu, mimo, ze Szwedzi od poczatku byli faworytami wszystkich. Od niedzieli o niczym innym się w Szwecji nie mowi, tylko o tym, ze pokonal ich Pepsee, a wszyscy Szwedzi zlorzeczą (bardzo bym chciala zobaczyc takie szwedzkie zlorzeczenia, to musi być COOL 😉 ).
Pepsee od wczoraj jest NIEUCHWYTNY oraz ROZRYWANY, transmituja go wszystkie stacje telewizyjne; na forach dyskusyjnych wszyscy o nim mowia, gwiazdy rocka przysylaja mu swoja bielizne, a on nic, tylko udziela skromnych, po wojskowemu prostych i oszczednych w slowa WYWIADOW.
I ja jestem z niego PIEKIELNIE DUMNA – nigdy nie przypuszczalam, ze będę znala SLAWNEGO SPORTOWCA w dyscyplinie rownie prestizowej, jak Formula1.
(troche szkoda, ze generalnie nie mam pojecia, co to jest i o co tam chodzi).
Aha – to się nazywa Battlefield 🙂
Dzis ZNOWU obudzilo mnie w nocy chrobotanie i ZNOWU nie spalam pare ladnych godzin, a jak spalam, to snily mi się dla odmiany KROKODYLE. I Mloda Zebra, która te krokodyle wyprowadzala na spacery po ogródku (kto zna Mlodą Zebre, ten się w ogole nie zdziwi).
Sprawdzilam w senniku – “KROKODYL: Obłuda twoich znajomych NIE ZNA GRANIC” – no MOI PAŃSTWO!
I cos po mnie chodzi od rana i chyba jest to GRYPA. Albo zarodziec malarii.
Jestem spiaca, bo sie nie wyspalam.
Logiczne, nie?
Rany jeża, jaki mialam sen.
Snilo mi się, ze Soso powiekszyla sobie biust. ALE W JAKIM STYLU!
Otoz, Soso przyszla na jakas impreze MOICH RODZICÓW, odbywajaca się w dodatku nie wiem gdzie, ale chyba u jakiejs CIOTKI czy BABCI. Przyszla, przywitala się z moja mama i mowi do niej – a, wie pani, poddalam się operacji powiekszenia biustu.
– Za ile, za ile? – zainteresowala się jakas moja ciotka.
– SIEDEM DZIEWIĘĆSET – odpowiada Soso (czujecie).
– O, a za sztukę czy za parkę?
Soso parsknela smiechem i mowi – za parkę, tam TAKIE RZECZY zawsze liczą za PARKĘ.
I oczywiście zostala poproszona o zademonstrowanie nowych cyckow, co było o tyle dziwne, ze wygladala normalnie – jak Soso, tylko była w czarno – niebieskiej sukienusi (wiem, bardzo dziwne zestawienie kolorow, ale przysiegam, Ewa, ze było ci do twarzy).
Na co wchodzi poseł Aleksandra Jakubowska.
Uczesana bardzo ladnie – rude loki podpięte do gory (az sobie pomyslalam – o, jak jej ladnie, szkoda ze na co dzien tak się nie czesze). Ubrana w biala, dluga suknie z gorsetem, z filmu “D’Artagnan i Trzej Muszkieterowie”. Na szyi ma wisiorek w ksztalcie klatki dla ptaszków. I GIGANTYCZNE CYCKI wienczace obledny dekolt. Nowe cycki Soso.
Bardzo je miala estetycznie wyeksponowane (my, kobiety, znamy się na ESTETYCZNEJ I W DOBRYM GUSCIE prezentacji piersi, wam, panowie, wystarcza po prostu wywalone cyce). Soso patrzyla na pania Jakubowska z prawdziwa duma, okiem wlasciciela. Moje ciotki opadly pania posel, a Soso jak grzeczna dziewczynka przeprosila, wstala od stolu i poszla do drugiego pokoju poskakac po tapczanie, na którym już skakała Tszecia. Obok siedzial Anakin zagapiony w komputer.
“Boze, żeby tylko moja mama nie pomyslala, ze moje przyjaciolki sa jakies DZIWACZNE” – pomyslalam sobie i poszlam poskakac z nimi. I obudzilam się.
PRZYSIEGAM, ze niczego nie wymyslilam. NIE POTRAFILABYM wpasc na pomysl, żeby cycki Soso nosila JAKAKOLWIEK inna kobieta, o pani Aleksandrze Jakubowskiej nie wspominajac.
Wszystkiego najlepszego, Eks!
(Eks ma dzisiaj urodziny).
Ide umyc twarz zimna woda.
Dziwne. Zawsze myslalam, ze mi nie do twarzy w KOLORACH i na przykład ciagle nosilam czarne i biale, na zmiane z bialym i czarnym.
A dzis zalozylam ten golf w kolorze marchewki i wszystkim się podoba.
A o wpol do siodmej rano musielismy ustapic miejsca karetce z napisem “TRANSPLANTACJA”.
Caly jeden dzien przetarzalam się w pizamie i welnianych skarpetkach. CAŁY JEDEN. I zaluje, ZE NIE WSZYSTKIE CZTERY.
Wylezalam się, wyczytalam (“Nostalgia aniola” – swietna, “Nie chcesz mnie” Indii Knight – dawno się tak nie usmialam, jakies tam jeszcze rozrywkowe pozycje o panu co gwalci panie i kroi na krzyz – standardowo) i w ogole nie uwazam, jakobym marnowala sobie zycie. Bo globtroterstwo i aktywne wlaczanie się w losy swiata to ja mogę uprawiac, proszę bardzo, ale w temperaturach powyzej 20 stopni C.
A dzis mam taki humor i tak się czuje, ze normalnie… Podchodzic tylko z trzymetrowym kijem, proszę.
Aha, no i dostalam SMS od Marcelego, ze jestem WREDNA, w zwiazku z czym on idzie na pączka (pączka?… tego, co go nie przyjęli na SGH?…) i od Hanki, ze SWIAT SIĘ KOŃCZY – BEN AFLEK ZOSTAWIL BOSKĄ J LO przed samym oltarzem i co my na to!
No JAK – co my na to. JAKOŚ SIĘ POZBIERAMY, mam nadzieję…
Snily mi się male, miekkie, pachnace jamniki.