Jak zwykle przez Haniutę, która delikatnie poruszyła temat tego nieszczęsnego partyzanta w grobie, bez którego żaden polski film nie ma szansy być uznany za Uznany.
Tak sobie o tym delikatnie gaworzymy od dwóch dni i nagle w Wyborczej pierdut – Janosika kręca od nowa. Wchodzę, bo artykuł zilustrowany zdjęciem nader apetycznego Janosika.
Wchodze. Czytam.
Troche nie rozumiem o co chodzi.
No bo uwaga:
„Nasz Janosik jest pierwszym, który bazuje na historycznych dokumentach procesowych. Scenariusz, dodam: tragiczny, jest pogłębiony psychologicznie – zapowiada Holland”
Oczywiście.
Bo przeciez najgorsze, co można widzowi w kinie zaproponowac, to pozytywny, schematyczny bohater. Nie pogłębiony psychologicznie.
Schematy w kinie to najgorsze, co może być. Naprawdę. To masakra. Spójrzmy – „Indiana Jones”. Płycizna i bezsens. Kto ogląda takie filmy?… „Gwiezdne Wojny”. Schemat pogania schemat, kto by w Polsce wziął w ogole cos takiego do ręki.
Prawidłowa recenzja WARTOŚCIOWEGO filmu jest taka: Po 56 sekundach projekcji chcesz umrzeć, po 3 minutach – chcesz zabic męża, ojca, matke, sąsiadów, wszystkich z całej rodziny, a kamera na ekranie musi pokazywac UMIERANIE Z BLISKA. W sepii. Z najazdem na gasnące światło w oku.
My z przyjaciółkami siadamy od jutra do przepisania scenariusza Misia Uszatka, bo jest wyjątkowo zbyt wesołym skurwysynkiem i trzeba to naprawić. Walnąć się w pierś, przejrzeć w lustrze i wynagrodzić skrzywdzone tą pusta bajką pokolenie.
Pradziadkowie Misia Uszatka zginęli w Katyniu, dziadkowie byli w partyzantce i przesiedlono ich na Śląsk. Rodzice Misia Uszatka pracowali w kopalni, ale już nie pracują, sa bezrobotnymi alkoholikami. Sam Mis Uszatek chodzi do przedszkola, w którym napastowany jest przez pedofila. Codziennie wraca taki zmaltretowany do domu, a tam oczywiście balanga, pijani rodzice, wynosza jego malowanki na wódkę, matka go leje pogrzebaczem (mieszkanie komunalne, groźba eksmisji). Mis Uszatek ucieka pod most, gdzie buduja sobie z (kurwa, nie pamiętam kto chodził z Uszatkiem do klasy! Królik?) dajmy na to Królikiem błotnista ziemiankę, z której przez pół lornetki teatralnej, znalezione na śmietniku, obserwują kolorowe życie dzieci wychowujących się na strzeżonym osiedlu, z karuzela i bujawkami. TE DZIECI MAJĄ RODZICÓW, KTÓRZY WSPÓŁPRACOWALI Z SB!!!!!!!!
Bo przeciez najgorszy jest SCHEMAT.
Prawda?…