Od rana jestem w kryzysie – N. dziś rano skrobał szybę pierwszy raz w sezonie. Musiałam wyciągnąć moje norki z prawdziwych polimerów, żeby przeżyć. Jest mi zimno i smutno – wkurzono.
Niecałe sto stron do końca:
– Robin chyba się nie otrząsnęła po pobycie w sekcie, bo jest nie do wytrzymania i jestem na skraju znielubienia jej;
– Strike trochę się ogarnął, ale też momentami mam ochotę go zdzielić gazetą przez łeb (najlepiej Financial Timesem) – muszę przyznać, że troszkę mi serce odtajało, jak leczył rybę. A najlepsze, że w dzieciństwie miałam akwarium i DOKŁADNIE taką rybę, czarną welonkę z dziwnymi wypukłościami na głowie! Bardzo była inteligentna, lub był, i wszystkim było bardzo smutno, kiedy jej / jego ziemska podróż dobiegła końca. Gdybym wtedy wiedziała o puree z groszku!…
– niezależnie od powyższego Strike porzucił dietę i zaczął znowu żreć niezdrowe świństwa, mimo, że w co drugim rozdziale boli go noga; wciąga burgery, curry i dorsza w cieście, a ja czytam i robię się przez niego głodna;
– mam wrażenie, że tym razem wyjątkowo kręcą się dookoła własnego ogona w temacie śledztwa, chociaż „Serce jak smoła” chyba jednak było gorsze pod tym względem
Ale i tak najgorsze jest to, że zaraz skończę i co? I CO? Znowu dwa lata czekania (bo nie mam złudzeń, że będzie jakiś mega cliffhanger na końcu)? Szkoda, że nie jestem Mirandą Priestley i nie mogę wysłać asystentki, żeby mi przyniosła od autorki następną część NATYCHMIAST.
Gdyby tylko mogło u nas być NORMALNIE z tą temperaturą, a nie że z upału od razu zjazd w ciągu jednej doby i przymrozki w nocy!… A gdzie jakiś okres przejściowy? Czy 12 stopni w nocy to są zbyt wygórowane wymagania, nie – musi być od razu CZTERY? Jak mi zmarzną koleusy, bujne i kolorowe w tym roku, to nie ręczę za siebie.
A cichaj z tą temperaturą, siedzę nad morzem w domku kempingowym 😉 Elektryczny grzejnik wykorzystuję do suszenia grzybów ;D Dobrze jest!
Ja tam na temperatury nie narzekam, nie cierpię upałów.
Tess Gerritsen wypuściła nową serię. “Klub Martini”. Są już dwie części. Niezłe, ale Jane i Maura były lepsze.
Już nie spojleruj tym Cormoranem, czekam na tłumaczenie!
I też mi brakuje pośrednich temperatur, człowiek potem jak głupek z przejściową kurtką zostaje.
o, to to z tą kurtką! a taką sobie ładną kupiłam i nie za darmo :((