Ponieważ łamią mnie kosci i boli glowa, to zebralo mi się na filozofie. Chodzi mianowicie o to, ze jestem megadupą wołową. A N. nie. I tak się czasem zastanawiam, skad się to bierze i na czym polega.
Na przykład, wszystkie panie we wszystkich urzędach mogą mną dowolnie pomiatać, a ja – jak to cielę, najwyzej pozniej w domu odchorowuję z nerwów. N. od razu robi megaawanturę z postawieniem na nogi scislego kierownictwa włącznie. Do tzw. powiatu jak wchodzi, to babom od razu trzęsą się ręce na jego widok, chociaz dwa lata minely, odkad samochod rejestrowal. Ale pamietaja go do dzis. Prawie wchodzą pod biurka.
W KFC wpycha się przede mnie dres ze swoją niunią, a ja stoje grzecznie jak ta sierota. Gdybym była z N., to dres do konca zycia nie zjadłby w KFC, a niunia by się otrzasała na widok kazdego spotkanego kurczaka.
W zakladzie foto N. odbiera zdjecia, przy czym okazuje się, ze odbitki z jednej kliszy sa bez ramek, CHOCIAZ ZAMAWIANE BYŁY Z RAMKAMI. Natychmiast jest draka pod niebo, fruwa pierze, panny za ladą mają wypieki, a komplet odbitek – nowy, z ramkami – zostaje dostarczony KURIEREM, przypominam, ze mieszkamy prawie 50 km od Warszawy. Ja bym wziela, jakie zrobili, pies to drapał, w koncu to tylko zdjecia.
(O – wlasnie zaczely mi latac przed oczami srebrne plamy, a kosci mnie teraz bolą WZDŁUŻ – to bardzo niefajnie, jak bolą wzdłuż!).
Nie, zebym calkowicie pochwalała takie wybuchy – na milosc Boskom! – ale czasami mu zazdroszcze, kurna. No bo dupa wołowa jestem NIEZIEMSKA. I w ogole czasem mnie to ZAŁAMUJE. I to chyba nie przechodzi z wiekiem, ani nic. I w dodatku boli mnie glowa i kosci. Poloze się i umre z glodu, i niech mnie zadepcza dresy z niuniami…
