Lubię sobie znajdować fajne zajęcia w weekendy. Tedy umyłam lodówkę. Lodówkę – potwora. Rozebrałam ja na kawałki i umyłam je w wannie. Ciekawe, czy teraz ja złoże z powrotem.
JAK DORWĘ kogoś, kto mi ROZLEJE MLEKO w lodówce albo wsadzi jakieś OCHŁAPY Z GRILLA NIE OWINIĘTE W FOLIĘ – zatłukę.
Albo nie.
ZANIM ZATŁUKĘ, będzie musiał UMYĆ LODÓWKĘ. Całą. Szczoteczką do zębów. A potem zatłukę.
Co u Szczypawki?
Ma się świetnie. Nie chce jeść smażonego sandacza. A ja owszem. I brzuch mnie teraz boli. O. A mówi się, że ryby zdrowe.
Doszłam w Capital City do odcinka, w którym Max przyjechał do Warszawy. Bardzo mi się spodobała wizualizacja moich rodaków jako niedomytych kolesi w skórzanych kurtkach i z wąsami oraz romantyczna kolacja Maxa, podczas której spożywał kiełbasę z tłuczonymi ziemniakami na stole nakrytym ceratą w biało – niebieską kratkę.
Kto nie widział na Youtube występów duetu “Two Polish Boys”, ten trąba.