Uff. Czuję, że sie przeprowadziłam.
Fajny ten wordpress. W sumie prostszy, niż to poprzednie, tylko się trzeba przestawić.
Oraz nadal boli mnie noga.
U Hemingwaya, z tego co pamiętam, też się zaczęło od nogi. Ale on przynajmniej siedział sobie na Kubie i od rana chlał. A JA?…
W klimacie umiarkowanym gnijąca noga już nie jest tak romantyczna.
A ten pielęgniarz, co słyszy LUCKIE MYŚLI, wkurwił mnie już w drugim odcinku.
I mam taką sentencję na dziś, żeby niekoniecznie pić zimny, pyszny kwas chlebowy o godzinie siódmej rano prosto z lodówki na pusty żołądek. Bo, ten, GARDŁO może rozboleć (między innymi).


