O EMISARIUSZACH WIOSNY

No dobrze, w końcu jest cieplej – odgrażałam się, że jak wiosna przyjdzie, to ho ho – czego ja nie zrobię! Na razie mam zawroty głowy i zjadłam duży pojemnik kimchi. Widocznie mój organizm bardzo potrzebował ostrego kopa (żeby nie było – rodzimą kiszoną kapustę też bardzo lubię, ale kimchi to kimchi). Mangusta na przykład życzy sobie siedzieć na tarasie na kanapie i drzeć się na wszystko, co żyje i się porusza, a ja jej tłumaczę, że dla mnie jeszcze trochę za chłodno, bo nie mam takiego pięknego futra. Tak na marginesie, pięknym futrem też musimy się zająć, a terminy u psich fryzjerów takie, jakby sierść skubał osobiście i własnoręcznie Vidal Sassoon.

Kolejni emisariusze wiosny pojawili się u nas w domu; N. jak się na nich natknie, to woła „Przyszedł do ciebie ten co śmierdzi, jest w łazience na ścianie”. Tak na marginesie, zwracam uwagę na podział obowiązków w naszym gospodarstwie domowym, jeśli śmierdzi = przyszedł do mnie, wiadomo. Chodzi oczywiście o wtyki amerykańskie, które nagle się pojawiły nie wiadomo skąd i są ostrożnie wynoszone w szklance, żeby się nie zdenerwowały, bo wtedy śmierdzą. 

A w sklepach ogrodniczych tulipanki i prymulki. Nie ze mną te numery, Bruner – jeszcze będzie zimno i WSZYSTKO ZMARZNIE. No.

Przeczytałam bardzo dobrą książkę, znalezioną na blogu Zuzanki – „Mężowie” Holy Gramazio, nadal trochę w temacie wszechświatów równoległych. Pomysł świetny – bohaterka wracając po pijaku z wieczoru panieńskiego zastaje w domu męża. Jest lekka draka, bo była singielką i nigdy nie miała męża, a faceta nawet nie zna – ale Wszechświat upiera się, że to jej mąż – świadczy o tym wszystko: zdjęcia i historia wiadomości w telefonie, jej znajomi, sąsiedzi – oraz sam mąż we własnej osobie. To dopiero początek zamieszania, bo kiedy mąż wchodzi na strych w jej mieszkaniu, schodzi stamtąd również mąż – ale zupełnie inny, a przy okazji zmienia się historia i szczegóły całego życia – praca, stan konta, wygląd mieszkania, jej wygląd. Kiedy tylko rozgryzie ten mechanizm ze strychem – zaczyna się kalejdoskop kolejnych mężów, a w pewnym momencie poznaje nawet faceta, który tak jak ona porusza się pomiędzy światami (chociaż na trochę innych zasadach). Naprawdę świetna książka i co ważne – zakończenie nie rozczarowuje. Oczywiście, Apple już wykupiło prawa i zamierza nakręcić serial. Oby nic nie spieprzyli.

W „Studio” zdecydowanie nie spieprzyli, chociaż początkowe odcinki były… dobre, zabawne i na poziomie, ale cztery ostatnie to jest po prostu MISTRZOSTWO. N. chciał mi podać coś na uspokojenie, jak oglądałam finał (ależ chętnie, ale nie mamy nic fajnego). Jedyne co smutne – to chyba ostatnia rola Catherine O’Hara, a jest świetna. Po prostu… Thank you, Sal Saperstein!

W Sinsayu są bardzo ładne, kolorowe poduszki z psami – w tym z jamnikiem i wystrojonymi chartami, w dodatku w bardzo uprzejmej cenie. Czy kupiłam na lato na balkon? HA.

3 odpowiedzi na “O EMISARIUSZACH WIOSNY”

  1. Moja córka kupiła w jakimś azjatyckim sklepie w Krakowie kimchi , które miała zamiar zabrać jako pamiątkę z wakacji do domu. Po Krakowie jednak pojechaliśmy na kilka dni do Zakopanego , Hotel 5*, ale lodówka niewydolna , ciepława. Po 3 dniach kimchi wybuchło . 5 gwiazdek szlag trafił , cały hotel walił kapuchą. Poszłam po pokojówki , które akurat sprzątały po arabskich gościach ich mocno sponiewierany apartament . Z jednej ciekawej historii przechodzimy do drugiej ( nie mogę sobie darować ) okazało się , że ci abstynenci w Zakopanem za kołnierz nie wylewają ,pełno flaszek , kieliszków . Górale mówią , że w Polsce Allah nie widzi , więc chłopaki korzystają . Taka historyjka w nawiązaniu do kapusty , a może do wtyków śmierdzących.

  2. Apple swoimi serialami zachęciło mnie do przeczytania różnych książek i w mojej opinii dobrze robią te filmy więc mam nadzieję, że dalej będzie ok.
    Dzięki za polecajkę książkową, zapisuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*