Od soboty nie mogę dojść do siebie przez schronisko w Sobolewie. Głowa mnie boli, a w zasadzie cały człowiek, a najgorsza jest bezsilność.
Biedna Mangusta nie wiedziała o co chodzi, bo ciągle ją podnosiłam i przytulałam – patrzyła się na mnie z takim „No dobra, pańcia, ale może weź leki” w oczach.
Jedyna korzyść z tego jest taka, że nie zeżarłam całego pudełka faworków z malutkiej cukierni, a są rewelacyjne – cienkie jak bibułka i bardzo kruche. Ale nie mam ochoty na słodycze przez to wszystko (i dobrze).
I idą następne mrozy, już naprawdę kurwy mi się kończą.
Wiem, ja tak samo 🙁 też przytulam Aryę, też nie mogę uwierzyć w to, co słyszałam, że to biznes, a zero serca i rozumu i człowieczeństwa 🙁
Pragnę dobrych faworków! Te w mojej okolicy są jakieś perfumowane i raczej jak ciastka, a nie cieniutkie warstewki 🙁
Schronisko w Sobolewie to niestety czubek góry lodowej, a do tego szambo wybija w ZKwP – wszędzie ze szkodą dla piesków 🙁
wszędzie gdzie pojawiają się pieniądze, jest szkoda dla tych, na których się zarabia. A na czym zarabiają hodowcy… na rozmnażaniu psów i handlu ich dzieciakami. Przecież to nawet brzmi obrzydliwie. Nie powinny być rozmnażane żadne psy dopóki schroniska pękają w szwach… to nie towar
Tak? To proszę poczytać, gdzie trafiły psy z Sobolewa i jak wygląda dalszy ciąg tej obrzydliwej afery. Podpowiem: jedna z tych fundacji wykrzykujących hasła “nie kupuj, adoptuj”, której zalożyciel ma kilka wyroków za kradzież zwierząt (rzekomo je ratował, dziwnym trafem przepadły, mimo wyroków nakazujących ich zwrot właścicielom). Od dawna mam do czynienia, z racji zawodu, z tymi “obrońcami zwierząt”, których część powiązana jest ze światem przestępczym. Te hasełka piętnujące legalne hodowle to tylko część kampanii skierowanej na zarabianie na “pomocy”.
Owszem, ja też wspieram fundację, ale taką, którą znam osobiście i której całkowicie ufam. I która nie żeruje na podsycaniu niechęci do kogokolwiek, tylko naprawdę skupia się na pomaganiu.
Kiedyś się dziwiłam słysząc, że w niektórych krajach bezdomne zwierzęta to wielki biznes. Nie chciało mi się wierzyć. Potem miałam kontakt z kilkoma fundacjami działającymi w naszym kraju i wszystkiego mi się odechciało. Mam tylko nadzieję, że ta afera pomoże chociaż trochę ukrócić ten burdel. Bo Sobolew to tylko czubek góry lodowej. 🙁