CZY TYLKO JA MAM GESIA SKORE, PATRZAC NA DATĘ?…

Temat: Z jaką postacią literacką się utożsamiasz?

Z Nianią Ogg.

„- Niektórym – odezwała się Magrat do świata jako takiego – przydałoby się trochę serca.

– Niektórym – oznajmiła babcia Weathervax, zwracając się do zachmurzonego nieba – przydałoby się o wiele więcej rozumu.

A mnie, pomyślała Niania Ogg z przekonaniem, przydałby się solidny drink.
Trzy minuty później spadła jej na głowę wiejska chata.”

PS. Polecamy barek sushi na Żelaznej, naprzeciwko Sienna BC, czytaj SIENNA jak KATAR SIENNY, a nie S-J-ENA, jak zinterpretowal to Tomek Pepsee. Bardzo dobre sushi, co prawda zamowienie trzeba powtarzac jakies 14 razy, żeby pani kelnerce neuron doprowadzil dzwięki mowy ludzkiej do właściwej synapsy metoda prób i błędów, a na kawę czeka się 40 minut, ale poza tym jest OK (tylko trzeba caly czas przytrzymywac N., żeby nie poszedł do obsługi z wykładem „Kawałek ryby a droga ludzkiego życia – wyjaśnij i rozwiń motywy, kierujące ludźmi, którzy przyszli skorzystać z usług restauracyjnych i dlaczego zakłada się, ze posiłek zajmuje około półtorej godziny, a nie dwa tygodnie”). Najważniejsze, ze MAM LOSTA. Nareszcie. W 16 napisy się rozjeżdżają.

DOPRAWDY GŁUPIEJĘ NA STARE LATA

Zimno. Może faktycznie Pepsee ma racje, idzie zlodowacenie.

Wczoraj wparowalo do mojego skromnego pokoiku AZ DWÓCH moich prezesów NARAZ – zastali mnie w POŁOWIE pięknego gestu wyciągania z mej przepastnej torby BŁYSZCZYKA I LUSTERKA. Ja tego naprawde nie robie co 10 minut, przysiegam – zdarza mi się to jakies 2 – 3 razy dziennie, i OCZYWIŚCIE, musieli wtargnąć AKURAT W MOMENCIE, kiedy tkwiłam zanurzona w torbie DO RAMION i wyciągałam błyszczyk. Nie mogli wejść 30 sekund wczesniej, kiedy to tkwiłam ZACZYTANA w sprawozdaniu z posiedzenia grupy roboczej?… I w ogole, CO TO ZA MANIERA – tak wpadac BEZ PUKANIA, nawet jeśli się jest de facto niby WŁAŚCICIELEM tej instytucji – a gdybym np. była rozebrana?… (HI PO TE TYCZ NIE naturalnie, ale przeciez NIE DA SIĘ wykluczyc całkowicie takiej opcji, prawda? Nie jest to zjawisko NIEMOŻLIWE, tylko BARDZO MALO PRAWDOPODOBNE).

Poza tym jeszcze tylko bylam na solarium w godzinach pracy oraz przechodziłam obok budynku Sądu Najwyższego, który ŚMIERDZIAŁ OCTEM. Dlaczego budynek Sądu Najwyższego w mojej ojczyźnie śmierdzi octem – ja bardzo proszę, niech mi to ktos wyjaśni.

Aha, i przyszedł do mnie jeden z moich pracownikow z informacją „Ktos podrzucil do lodówki wielki wór śmierdzącej kiełbasy. Nie wiemy, kto. Chłopaki mnie przysłali, żebym przyszedł i zapytał, czy to nie ty”. Chyba przejde z nimi na PANI. Od razu będzie inna rozmowa („Chłopaki mnie przysłali, żebym przyszedł i zapytał, czy to nie pani”).

DOPRAWDY BARDZO

Szla tesciowa przez las
Pogryzły ją żmije
Żmije wyzdychały
A tesciowa zyje!

bUUHAHAHAH… But seriously, folks.

Dwa ostatnie dni przepłakałam, nawet nie mając na podorędziu czym podciąć sobie żył w wannie, bo te nowoczesne maszynki do golenia nadaja się jedynie do sciągania całego naskórka z kolana, ale nie do podstawowych czynności, polegających na otwieraniu naczyń z krwią w przypadkach kryzysowych.

Na pewno od niedzieli naleze do klubu Synowych, Wielbicielek Swoich Teściowych – co do tego nie ma dwóch zdań. Nie wiem, w imię czego teściowe funduja przyszłym synowym takie rozrywki na 4 tygodnie przed weselem – liczą, że JEDNAK SYN PRZEJRZY NA OCZY i się ROZMYŚLI?…

W pracy jak na złość sajgon, nie mogę nawet wziąć wolnego i spokojnie sobie odchorowac stresów.

PS. Tak, oczywiście – SYNOWA NIGDY NIE JEST BEZ WINY – mogła suka zostac lesbijką!

DLACZEGO NIE CHCE NIC MOWIC O PRZYGOTOWANIACH DO WESELA

Po minionym weekendzie

Doszlam do wniosku, ze w przygotowaniach do slubu, a raczej do wesela, brakuje mi kilku gadżetów, a konkretnie:
– pistoletu
– konopnego sznura
– spróchniałego drzewa nad wielką przepaścią, na dnie której płynie rwąca rzeka, pełna krokodyli

(Wiemy, jak to idzie?… Zakladamy sobie na szyje PETLE przewieszona przez konar spróchniałego drzewa, strzelamy sobie w łeb, spadamy po drodze się wieszając, galaz się lamie i z przestrzelona glowa trafiamy do rzeki w przepasci pelnej krokodyli…)

Spoko. Może jeszcze w międzyczasie będzie koniec swiata!…

DOZYLAM DO PIATKU

Jeżeli Tomek Pepsee jeszcze raz będzie mi próbował wmówić, ze jest największym fachowcem w zakresie SF, ze zna na pamiec stare FANTASTYKI co do jednej literki i w ogole na tym polu, jak na wielu innych (muzyka, kobiety, spotkania z Szatanem w bramie) rządzi – to Państwo pozwolą, ale roześmieję mu się w TWARZ. TAK! Tak wlasnie zrobię!

Albowiem.
Ów Tomek Pepsee.
Jak mu wczoraj nadawalam: „TOMEK TOMEK SŁUCHAJ WIESZ CO? Kupiłam na DVD IMMORTAL Enki Bilala jeeeeeeee! Słuchaj to jest FILM z tego komixu, pamiętasz? Tego z niebieska Jill Bioskop*, co miala niebieskie wlosy i płakała na niebiesko, pamiętasz?… NO WEŹ! Niebieska Jill! Kaman, chłopie, co z tobą?”

A Tomek na to:
„NIE PAMIĘTAM”

Zgroza mnie ogarnęła.
Ten caly Pepsee to chyba jakas kosmiczna mistyfikacja!

Film fajny. Podoba mi się. Niezle zrobiony. Bardzo komiksowy. W zasadzie – JEST komiksem, tylko ruchomym, i bardzo dobrze – nic gorszego, niż SPAJDERMENY, które udają, że komiksem nigdy nie były i nie mają z nim nic wspólnego.

* Wlasnie się popłakałam ze smiechu – mój ukochany Word poprawia „Jill Bioskop” na „Will Biskup”.

CIAGLE JESZCZE NA REKOWSKIM HAJU

Nudy były w tym Rekowie STRASZNE. Za każdym razem coraz NUDNIEJ.

Normalnie błagam was, przyjechałam w piątek (ponaglana SMSami „ZERO SIEDEM ZGŁOŚ SIĘ – wodka się skończyła” oraz „Pospieszcie się, over. One powiedzialy, ze zaraz obsikają płot na stojąco z tarasu”).Przyjechałam i z marszu zostałam gwiazdą rocka. Tak po prostu.

Nastepnego dnia Sosko rozdala nam umundurowanie w postaci koszulek i hot pants w playboyowskie króliczki – „Ja nie wiem, jakim cudem jeszcze nie weszłyśmy w to logo”, a Tszecia – biżuterię. Pozniej caly dzien gotowalismy zupę gulaszową, podczas której:
– narodzila się grupa taneczno – rozrywkowa „EMENTALER BOYS”
– obmyślany był dżakas, jaki zgotujemy na przywitanie Obłemu – wyszliśmy od zajechania mu drogi w mercedesie z migającym kogutem i sprawdzeniu dokumentów, skończyło się na „Przestrzelmy mu kolano!” – „NIE, NIE!” – „Dlaczego???” – „NIE MAMY STRZELBY” – „Ale mamy siekiere – ODRĄBMY MU NOGE!” – „Tak tak, i trzymajmy go przez tydzień w piwnicy z zawiązanymi oczami i przesłuchujmy”;
– Kasiunia Tsz, nasza najpiekniejsza krucha Lejdis łowiła ryby z pontonu, co momentami wyglądało tak: haczyk zaczepiony na wierzbie, Kasia jedną nogą na kamieniu, druga w odjeżdżającym pontonie, robi szpagat mimo woli i piłuje się na całe jezioro „NO TAK!!!!!! I teraz musze kurwa DOTYKAC tego jebanego ROBAKA!”

Wieczorami albo koncert rockowy (jak dziewczyny dopadały do mikrofonow, to leciał Elton Jon i Kiki, ewentualnie A-ha, jak chłopaki czyli glownie Pepsee – to co? Oczywiście AIN’T NO SUNSHINE WHEN SHE’S GONE – tak około 40 razy w kółko), albo Ewka jako Chris Monteiro lała wszystkich, włacznie z nieletnim kangurkiem i misiem Pandą, ale prawdziwa jazda zaczela się, jak Pepsee zapodał nam serial LOST.

Właściwie po pierwszym odcinku LOST wszystkie inne rozrywki przestały mieć znaczenie, łącznie z wódką (och, za wyjątkiem tych chwil, kiedy za barem stawała ukraińska barmanka i zlatywały się wszystkie chłopaki JAK ĆMY). Wszyscy szli spać o 4 rano i za kilka godzin zbiegali na dół (lub na górę – w zależności od zajmowanej sypalni) z wrzaskiem „NIE OGLĄDAJCIE BEZ NAS!!!!!!!!!”. W trakcie seansu caly czas trwaly nie konczace się spekulacje oraz oświadczenia „Dziewczyny chcą wino i Godżillę!”, przez co zyskałyśmy miano wyrafinowanych suk (po angielsku: „rafinated sluts”). Glownie spory prowadzono wokół tego, czy w dżungli atakuje:
– Godzilla, czy
– trzymetrowe krwiożercze kuropatwy, czy
– krwiozercza trzymetrowa kapusta, czy
– kwaśne żelki w kształcie frytek, krwiożercze i trzymetrowe.

Pepsee słuchał naszych wynurzeń i zapewnial nas od czasu do czasu, ze scenarzysta leży pod stolem i smieje się z nas jak hiena.

A pozniej Ewunia Sosko miala urodziny, wiec zrobila mi wieczorowy makijaż, co Hanka podsumowala: „NARODZIŁ SIĘ CZŁOWIEK”. Pepsee zaśpiewał Ewie PRZEPIEKNA piosenke urodzinowa.

Aha, na kominku leżały ludzkie kości udowe.

A Tsz z Piotrkiem grali w rummikuba z ludzmi, którzy nigdy wczesniej nie grali w rummikuba. Gra polegała na tym, że zasady i reguły były zdradzane nowym graczom po jednej sztuce, po każdej przegranej partii.

Czyli nudy w sumie, nie?
Podobno był Obły. Czy ktos jest to w stanie potwierdzic?