– Uwielbiam wodę ogórkową. Gdybym był prezydentem…
– Wiem. Ogórki w rezerwuarach.
– Gigantyczne ogórki.
…czyli dotarliśmy w „Modern Family” do odcinka w Vegas; Stephen Merchant w roli prywatnego kamerdynera zniszczył system – powinni nakręcić nowy serial tylko o nim. Wyłam jak ranny kojot.
(„Mamy pięć skandalicznie dekadenckich kąpieli, które mogę natychmiast dla pana przygotować. Zaznaczę tylko, że przygotowanie Fantazji Faraona zajmuje odrobinę dłużej, bo nasz Nubijczyk nie mieszka na miejscu”).
I jeszcze Criminal Wielka Brytania wrzucił drugi sezon, więc jest na czym oko zawiesić (cała seria „Criminal” mi się podoba, ale jednak Wielka Brytania najbardziej; mam nadzieję, że nawet jak wyjdą z Unii, to w Netflixie zostaną?…). A czytam na zmianę czeski kryminał „Osiem” i najnowszą książkę Anne Applebaum, więc kontakt z rzeczywistością miewam sporadyczny i cale szczęście, bo jakoś nie mogę się dostroić (do tego syfu). Z N. się nie mogę dogadać, bo porusza się z szybkością naddźwiękową, więc nie bardzo jest jak. A Szczypawce muszę obciąć paznokcie, więc mnie znienawidzi na tydzień albo i lepiej.
A w ogródku mamy atak grzybów. Niektóre są jadalne, a inne…

Czy on przypadkiem nie jest trujący? Bo solidnie nadgryziony – chociaż w sumie nie wiadomo, jak daleko doszło (dopełzło) to, co go nadgryzło.
I bardzo dziękuję za życzenia, chociaż miałam nadzieję, że nikt nie zauważy i TYM RAZEM mi się upiecze… Oczywiście, urodziny są bardzo miłe, ale jakoś tak ostatnio wydaje mi się, że ZA CZĘSTO. Nie macie takiego wrażenia?…
PS. Oho – czarna pantera dotarła do Hiszpanii. Ja też chcę do Hiszpanii!…