NOTKA O NICZYM W ZASADZIE

Dawno mnie nic nie bolalo, tak? No to od wczoraj boli mnie a) glowa (bardzo) oraz b) kregoslup (jeszcze bardziej). Jem ibuprom jak landrynki, nic nie pomaga.

Mam dosyc globalnego ocieplenia, dzieki któremu zima wydluzyla się do 8 miesiecy w roku i zniknely wiosna i lato. I wolalabym kupowac sobie ksiazki i pareo, a nie olej do pieca i kurtke z pierza kaczek (biedne kaczki!…).

Mloda Zebra leci sobie w plichy – nie przyjezdza uczesac Melanii, Melania wyglada jak sfilcowany dywan albo bardzo stary, rozdeptany kapelusz – i co ja mam z tym zrobic?… Mloda – uczesz Mele, bo ci wymowie od pierwszego!!!!!!

Mamy teleks. Niesamowity jest. N. się w nim ZAKOCHAŁ.

Co się kupuje na urodziny czlowiekowi w wieku lat JEDEN? Bo moja chrzestna córka ma urodziny w sobote. Jeśli chodzi o dzieci, to jestem BEZNADZIEJNA. To samo, jeśli chodzi o prowadzenie domu, podlewanie kwiatkow, porzadki w szafie, geografie fizyczną i tabliczke mnozenia. Za to ŁADNIE WYSZLAM NA ZDJECIACH EKSA z Motylarni, tak?…

CZY MOZNA CZUC SIE WYSPANYM W TAKA POGODE?…

W moim niedużym miescie była kiedys piekarnia, mala piekarnia na rogu, w ktorej piekli i sprzedawali najlepszy na swiecie chleb. Od czasu transformacji systemu w piekarni miesci się oczywiście sklep z obuwiem, w moim miescie w wiekszosci sklepow handluje się obuwiem.

Taki chleb, jak z piekarni na rogu, jadlam jeszcze tylko w jednym miejscu: w Poroninie, dokad jezdzilismy kiedys co roku na wakacje. Gigantyczne, okrągłe bochny, sprzedawane jeszcze gorące, prosto z pieca, miały grubą skórę, od dołu przypieczoną, na górze błyszczącą i chrupiącą (tak na marginesie – z calego chleba najbardziej mi smakuje skórka, i ludzi, którzy odkrawają skórkę uważam za cos w rodzaju zboczeńców, NO CHYBA, ze to kanapka dla szesciolatka, który wlasnie zmienia zęby). Najlepszy był ten chleb po prostu z masłem, albo bez niczego – w smaku TROCHĘ PRZYPOMINAŁ chleb baltonowski, tylko był o wiele bardziej puszysty. W niebie pachnie NA PEWNO tak, jak pachnial ten chleb.

Czasy się zmienily, na miejscu piekarni wykwitły jak liszaj – jako się rzekło – buty, a ja czasem sobie wspominalam tamten chleb, bo jestem (po tatusiu) zadeklarowanym chlebojadem, co raczej smutno wróży moim biodrom. AŻ DO WCZORAJ.

Wczoraj N. wybiegł z niedawno przez nas odkrytej piekarni (a wlasciwie – przez mojego ojca, który sledzi najnowsze trendy piekarnicze w miescie i okolicy), w ktorej kupowalismy najlepsze na swiecie bułeczki – wybiegł stamtąd Z CHLEBEM. Ogromnym, okrągłym, z grubą skórą, gorącym…

Zezarlismy od razu pol bochenka. Troszeczke inny, ale PRAWIE taki sam. Tak, wiem, ze gorący chleb jest bardzo ciezkostrawny i może zaszkodzic, i WYBACZAM MU. Odnalazlam swój chleb i zamierzam z nim teraz zyc w zdrowiu i w chorobie, dopóki nas nie rozdzieli nastepna reforma gospodarcza.

A z niusów too… to BĘDĘ MIAŁA DALEKOPIS (kto wie, co to jest dalekopis?… ). Tak, dalekopis. A co, mialam spokojnie patrzec, jak go złomują?… Niedoczekanie.

Kiedy znowu będzie lato?…

A W SOBOTEEEEEEE

Najpierw było OTWARCIE GIMNAZJUM. Hoże uczennice w bialych, polprzezroczystych trykotach odstawialy jakis szalenie kosmiczny układ choreograficzny, plus dymy. Dzieci przebrane za jarzynki, pastę do zębów, jeden mlody zdolny w skórze spiewal Bon Jovi, rodzice i kadra z namaszczeniem klaskali, ja pokladalam się ze smiechu, a wielebny biskup opuscił aulę, kiedy po raz czwarty wyjątkowo biuściasta czternastka o mało nie strąciła przewielebnemu purpurowej czapy swymi walorami.

Niestety, musielismy wyjsc wczesniej (wymykalismy się podczas czwartego spiczu wojewody), BO MOTYLARNIA.

A NA MOTYLARNI:
– przyjechala Rachelka, o czym wiedzieli WSZYSCY OPRÓCZ MNIE
– był Pepsee, pseudo “Wiesz, Mam Zajebistą Depresję”
– była walka bokserska NASZEGO Z CZARNYM, obstawialysmy z Haniutą CZARNEGO I CZARNY WYGRAŁ
– poparzyłam się w jęzor porem w beszamelu
– Zebra robila WSZYSTKO, żeby być w centrum zainteresowania
– Eks błyszczał… Błyskał… NO W KAZDYM RAZIE – OŚLEPIAŁ
– Motyl przypomnial wszystkim, jak to kiedys bywalo na festiwalu w San Remo – wszyscy wyli, a najbardziej Bezo
– Rachel odtańczyła taki taniec deszczu, ze ojapierdole!…
– Degustowane było ciasto (słodkie) upieczone na bazie MAJONEZU oraz muza Pepseego, nie wiem, co bardziej wywrotowe (powiem tylko tyle, ze Pepsee spiewa PO NIEMIECKU Z POGŁOSEM)
– Przyszedl Change, zostal powitany glosnymi okrzykami CZTERECH PAŃ UBRANYCH NA CZARNO (ktos je zna?…) “ROZBIERAJ SIEEEEE!” – ale okazal się ODPORNY, tylko westchnal i od razu napil się wódki…
– Prawdziwi mezczyzni palili cygara, a jeden miał przetrącone kolano
– Tszecia miala na paznokciach DWA ALTERNATYWNE ZESTAWY KOLORYSTYCZNE: “Jesień” oraz “Dżezi, fanki”
– Martucha i Gru były ZA WYSOKIE, boję się ich
– W sumie wypilam może dwa kieliszki wina, na dobra – trzy… NO – NA PEWNO NIE WIECEJ NIŻ CZTERY! – i nie wiem, dlaczego nastepnego dnia tak bolala mnie glowa, CHYBA PRZEZ POGODĘ
– Tradycja mnie podrapała

Na koniec, chcialabym zlozyc oficjalny wniosek o zmiane ksywy naszego przyjaciela.
Zamiast dotychczasowej ksywy “OBŁY” proponuje zmiane na “PARUFKA”.

Któs przeciw?…

OGŁOSZENIE PŁATNE

UWAŻAM
ŻE LÓD NA SZYBIE
(LÓD – NIE ŻADNA TAM MGIEŁKA CZY SZRON – NORMALNY KURWA JEGO MAĆ LÓD)
NA PRZEDNIEJ SZYBIE SAMOCHODU, RANO
SZESNASTEGO!!!!!! PAŹDZIERNIKA!!!!!!!!!
TO JUŻ JEST, KURWA, PRZESADA

ŻĄDAM, ABY ODPOWIEDNIE SŁUŻBY SIĘ TYM ZAJĘŁY W TRYBIE NATYCHMIASTOWYM I NAPRAWILY TERMOSTAT

GLOBALNE OCIEPLENIE!
BUUUUUUUUUUHAHAHAHA!

Koniec ogłoszenia płatnego.

NIE, NIE I JESZCZE RAZ – NIE!

Czwartek dzis, prawda?

W takim razie – zapasu slonca pod skora wystarczylo na 4 dni, zanim dopadla mnie jesienna deprecha. I trzyma.

Kupilam sobie herbate malinową i “Maszynę różnicową”, ale gwarancji nie daję.

Nie mam kurtki, nie mam butów, nie mam się w co ubrac na impreze do Motyla, nie mam pomyslow, nienawidze jesieni i zimy, NIENAWIDZĘ. Nienawidzę sezonu grzewczego bardziej niż 22% podatku VAT.

Do czego to w ogole podobne – ZIMA W PAŹDZIERNIKU!

Odmawiam wspolpracy.

ROLA W SPOLECZENSTWIE POD ZNAKIEM ZAPYTANIA

Nie sprawdzilam się jako matka.

Melania ma braki wychowawcze. OLBRZYMIE.

Na przykład, kiedy przychodze z wizytą do moich rodziców, to ta mala, bura łachmyta MA MNIE generalnie W TYŁKU. Kudłatym, zresztą. NAWET NIE PRZYJDZIE SIĘ PRZYWITAC, jeśli akurat ma WAZNIEJSZE ZAJECIE, np. SPANIE. Albo PILNOWANIE kawalątka PARÓWKI. Przychodzi za to wtedy, kiedy (np. wczoraj) mam na talerzu kawalek pachnącej, krociutko obsmazanej na zeliwnej patelni polędwicy.

Albo: idzie. Sunie sobie powolutku, dostojnie, kręci tyłkiem. Mija mnie. Powalona na kolana jej urodą i wdziękiem (moja kochana dziecinka!) wołam wdzięcznie: “Melunia!… Melcia!” – nic. ZERO. Idzie dalej. No wiec – ja stanowczo: “MELANIA! Chodz tu, MELA CHODZ DO MNIE!”. A gdzie tam. Może głucha? No to się drę: “MELKA!!!!!!”. Zatrzymala się, obejrzała do tyłu. PRZYSIĘGAM, ze zrobiła minę z gatunku “Hmmm… Nie sądzę!…” i WZRUSZYŁA PRZEDNIM BARKIEM. I poszła dalej, OLAŁA mnie totalnie.

I co z nią zrobić?… Od razu mówię, że “ZLAĆ” – nie wchodzi w grę. Serce mam za miękkie.

I jeszcze chcialam przekazac, ze uwazam, ze po urlopie powinno się mieć kilka dni na aklimatyzacje, a nie tak od razu – NA PEŁNEJ. Lampka mi zdechła na biurku od tego wszystkiego.

Aha, i ugryzlam się w policzek od srodka I PRAWIE NIE MOGĘ MOWIC. Rozumiem, można być jadowitym, ale SELF – JADOWITYM?… Kurka wodna.

MROZĄCA KREW W ZYLACH HISTORIA Z OPUNCJĄ W TLE

Lanzarotte to jest wyspa w 1/3 zwulkanizowana. W XVIII wieku 33 wulkany zaczęły tam straszliwie rozrabiać i rozrabiały tak przez 6 lat i teraz krajobraz jest księżycowy. Mogliby tam kręcić Armageddon bez charakteryzacji.

Wulkany wywalają z siebie lawę, gaz i popiół. Gaz wiadomo – truje, lawa wiadomo – płynie, a popiół – opada. I okazuje się, że ten popiół jest bardzo dobry do upraw np. winorośli. Pieknie wygladaja takie winnice na zboczach wulkanów, kazda roślina ma swój grajdołek i swój płotek zbudowany z kamieni… no ładne to jest bardzo.

A trzy wsie na tej Lanzarotte uprawiają tylko i wyłącznie opuncje. Nic innego. Kilometrami ciągnie się opuncja – taki kaktus typu “uszy Myszki Miki”.

Z tej opuncji nie robi się niczego do jedzenia, ani niczego do picia, ani kosmetyków, ani leków, ani w ogole opuncja nie jest uzywana do niczego, oprócz… HODOWLI. Na opuncji bowiem mieszkaja male robaczki i dla tych robaczków wlasnie 3 wsie hodują tylko i wyłącznie opuncję

Te robaczki są bardzo, bardzo cenne i zbierane w sierpniu.

Te robaczki mają bardzo, bardzo, BARDZO CZERWONĄ KREW.

I TA ICH KREW… to jest BARWNIK. Bardzo cenny i bardzo popularny…

Uzywa się jej do barwienia: szminek, lakierow do paznokci, innych kolorowych kosmetykow, a teraz uwaga: do barwienia Campari, Cinzano i jest wykorzystywany jako naturalny barwnik w przemysle spozywczym.

N. mi przedyktowal jak ten robal się nazywa po hiszpansku, ale zapomnialam. Spytam jeszcze raz i zamieszcze nazwe KU PRZESTRODZE.

Kto LUBIŁ Campari?…

NO TO… WROCILAM, KTO SIE CIESZY – REKA DO GORY :)

No jestem.
Opalilam się jak nie wiem co (w moim wydaniu oznacza to skore w kolorze jasne toffi).

W ogole chyba WROCE Z POWROTEM, bo przyjezdzam, a tu co? Ciemno, mokro i zimno.

Widzialam:
– wulkany (a po jednym, CZYNNYM, nawet spacerowalam, pieką tam mięso na lawie, porąbani ci Hiszpanie)
– wielbłądy, na jednym specjalnym PARKINGU DLA KARAWAN było ich zaparkowanych 200 sztuk, wszystkie ubrane w zielone kubraczki
– krokodyle

Jezdzilismy:
ŻÓŁTYM JEEPEM WRANGLEREM 🙂

Zjedlismy:
– około 40 kg tapas na łebka i jedną nieoskrobaną rybę (chorowalam przez CALY PONIEDZIAŁEK)

Jak troche ochlone i przegryze się przez maile, to opowiem MROZĄCĄ KREW W ZYLACH HISTORIĘ OPUNCJI.